Na fali masowej ucieczki po ogłoszeniu przez Putina częściowej mobilizacji jesienią 2022 r. wielu Rosjan wybrało dalekie kraje. Popularnością cieszyła się Argentyna, gdzie mieszka największa rosyjska diaspora w Ameryce Południowej: około 300 tysięcy, wśród nich potomkowie tych, którzy przyjechali jeszcze za caratu.
Rosjanie w Argentynie
Współczesnych Rosjan przyciąga łatwość, z jaką można otrzymać argentyńskie obywatelstwo lub zezwolenie na pobyt. W ostatnich latach argentyńskie władze zwróciły uwagę na wzmożony napływ Rosjanek w zaawansowanej ciąży – tylko w 2022 r. granicę przekroczyło ponad 10 tys. ciężarnych.
Kobiety przyjeżdżały, aby po urodzeniu dziecka na terytorium Argentyny skorzystać z przywileju przyspieszonej procedury uzyskania obywatelstwa. Okazało się, że argentyńskie grupy mafijne proponowały Rosjankom pakiet pełnej obsługi, obejmujących poród i nadanie obywatelstwa, proceder ukrócono, ale nie do końca.
Argentynę jako miejsce stałego lub czasowego pobytu wybrało wielu przedstawicieli wolnych zawodów – Rosjanie mówią, że czują się tu wolni, cenią sobie oddalenie od Putina. Mały biznes, którym zajmuje się duża część przybyszów z Rosji, w 2024 r. przeżył wraz z całą argentyńską gospodarką wstrząsy wywołane reformami nowego prezydenta Javiera Mileia.
Konstantin Rudniew i sekta Aszram Szambały
Ale do gościnnej Argentyny zawitali nie tylko przedstawiciele klasy średniej czy środowisk twórczych. Kilka dni temu doszło do spektakularnego zatrzymania rosyjskiego bóstwa, przywódcy sekty Aszram Szambały (Ашрам Шамбалы), Konstantina Rudniewa pod zarzutem handlu żywym towarem. Wraz z nim zatrzymano kilkanaście innych osób, większość z nich to Rosjanie.
Aby zrozumieć fenomen Rudniewa, trzeba się cofnąć do końca lat 80. Związek Sowiecki dogorywa, ideologia komunistyczna wyparowuje w przestrzeń międzyplanetarną, obywatele rozpadającego się imperium miotają się w poszukiwaniu nowych życiowych drogowskazów. Wielu ulega czarom telewizyjnych hochsztaplerów w rodzaju Anatolija Kaszpirowskiego czy Alana Czumaka, którzy podczas seansów hipnozy i innych dziwnych praktyk odciągają pogubionych rodaków od zbyt trudnej rzeczywistości i każą wierzyć w cuda na kiju.
Wśród tych, którzy znaleźli sposób na dotarcie do zalęknionych dusz, jest także skromny instruktor jogi z Nowosybirska. Pierestrojka otworzyła przed ludźmi możliwość zajmowania się zakazanymi ongiś sportami, toteż bracia Siergiej i Konstantin Rudniewowie prowadzący w wynajętej sali gimnastycznej szkoły nr 74 zajęcia z jogi nie uskarżają się na brak zainteresowania: ludzie zgłaszają się chętnie i płacą za to niemałą kasę.
Konstantin miał hipnotyczny wpływ na słuchaczy, potrafił snuć opowieści, wzbudzać zainteresowanie, inspirować do zajmowania się praktykami wychodzącymi poza tradycyjną jogę (o której notabene pojęcie miał raczej blade). Dla wybranych adeptów prowadził specjalne zajęcia, które nazywał dysputami filozoficznymi przy herbacie. Kobiety dopuszczał do udziału w tzw. tantrze, czyli na zajęcia połączone z uprawianiem seksu z nauczycielem. Siergiej dość szybko zrezygnował z pracy w firmie, natomiast Konstantin pozyskał dla rodzinnego biznesu dwie partnerki.
Za zarobione pieniądze kupili mieszkanie, w którym rozwijali swe praktyki. Nazwali je aszramem – miejscem duchowości. Kolejnym etapem było przyznanie sobie tytułu wielkiego szamana, strażnika tajemnic szambały – mistycznego źródła wszystkich wierzeń. Rudniew włączał do swego kręgu coraz to nowe kapłanki. Dziewczyny rywalizowały o względy guru, który wprowadzał do repertuaru wymyślne rytuały, nie stronił od bicia i poniżania.
Z czasem zaczął stawiać adeptom surowe wymagania: aby należeć do jego otoczenia i móc słuchać jego kazań, trzeba było odejść z domu i zerwać kontakty z rodziną. Czyli elementarz tworzenia sekt totalitarnych. A Konstantin eksperymentował z tą materią już wcześniej. Odbywając zasadniczą służbę wojskową w 1986 r., Rudniew próbował przekonać dowództwo do zreorganizowania jednostki na wzór klasztoru Shaolin: oficerowie mieli być mistrzami dla szeregowych, oduczać ich od szkodliwych narowów i doskonalić sztuki walki. Dowództwo nie doceniło nowatorskich pomysłów poborowego Rudniewa, wysłano go na badania psychiatryczne. W 1989 r. Konstantin został zdemobilizowany, wrócił do rodzimego Nowosybirska, gdzie zajął się quasi-jogą.
W drugiej połowie lat 90. Rudniew był już popularny w całej Rosji, filie sekty powstały w 18 regionach, m.in. w Moskwie, Soczi i Petersburgu, sekta liczyła ponad 10 tysięcy żarliwych wyznawców (według innych źródeł – nawet 30 tysięcy). Założył stronę internetową, na której pokazywał swoje sztuczki, wydał książkę „Droga durnia”, opisującą proste prawdy życiowe: zostaw rodzinę, zostaw szkołę/pracę, bądź z nami w aszramie, pozbądź się trosk, żyj wesołością, podążaj z nami ku światłości, zrzuć pęta, słuchaj guru.
Obiecywał osiągnięcie szczęścia i życie w wiecznym raju poprzez uprawianie rytuałów (w tym – medytacji i seksu z mistrzem) czy stosowanie „wilczej diety”. Mile widziane było przekazywanie sekcie mieszkań, w których zakładano kolejne aszramy. Ludzi, nienależących do sekty, nazywano myszami, opętanymi przez biesy i żyjącymi w mroku.
Przybysz z Syriusza i ziemski wymiar sprawiedliwości
Rosyjskie organy ścigania zainteresowały się Rudniewem w 1999 r., kiedy rodzice kilkorga zaginionych nastolatków złożyli skargi na policji. Jeden z chłopców, poniżany przez guru, popełnił samobójstwo. Podczas przeszukania aszramu znaleziono gotówkę oraz mnóstwo materiałów wideo (Rudniew lubił rejestrować orgie). Zatrzymanego samozwańczego jogina skierowano do psychiatryka na konsultacje. Po kilku dniach Rudniew stamtąd uciekł.
Na kolizyjny kurs z prawem wszedł ponownie dopiero pięć lat później. Odtworzył sektę i znowu manipulował jej członkami, którzy koniecznie chcieli zaznać szczęścia z nauczycielem – „przybyszem z Syriusza”. Tak kazał się nazywać, głosząc, że zna tajemnice kosmosu, został zesłany na Ziemię w postaci nasienia, aby wybrańcom ogłosić prawdę (w innych wersjach objawienia mówił, że jego posłannictwem jest uratowanie ludzkości).
Na sędziach pochodzenie z Syriusza nie zrobiło większego wrażenia – w 2013 r. nosiciel promienistej wiedzy o wszystkich światach został skazany na karę 11 lat pozbawienia wolności za liczne przestępstwa (gwałty, zmuszanie do nielegalnych praktyk religijnych i zachowań seksualnych, oszustwa, zbyt narkotyków).
Członkowie sekty poszli w rozsypkę, wielu potrzebowało pomocy psychologicznej, trudno im było powrócić do poprzedniego życia i uznać, że przysłany z gwiazd nauczyciel, mający zaprowadzić ich ku jasności, jest zwykłym szachrajem. Ale ci najwierniejsi nadal tkwili w złych nawyczkach i czekali, aż mistrz wyjdzie na wolność i wznowi działalność.
Argentyńska kariera Rudniewa
Wyszedł w październiku 2021 r., ale postanowił porzucić niegościnną rosyjską ziemię: wyjechał do Czarnogóry. Trzy lata później doszło tam do zatrzymania członków sekty Aszram Szambały, ale Rudniewa wśród nich nie było. Zdążył wyjechać do Argentyny.
Tam znowu zbierał adeptów, którym obiecywał absolutne szczęście i wyzwolenie od ziemskich ciężarów. I być może nadal pudrowałby bez przeszkód mózgi naiwniakom, gdyby nie pewien epizod w mieście San Carlos de Bariloche. Do tamtejszego szpitala zgłosiła się Rosjanka. Drobna, młoda dziewczyna wyglądała na wycieńczoną, była w zaawansowanej ciąży. Towarzyszące jej dwie kobiety nie pozwalały, by cokolwiek powiedziała, udzielały odpowiedzi za nią. Kiedy pacjentka urodziła dziecko, kobiety zadbały, aby wypełniona przez nią ankieta zawierająca dane o ojcostwie została zniszczona. W ankiecie figurowało nazwisko Konstantina Rudniewa.
Personel medyczny szpitala uznał, że pacjentka znajduje się pod presją i wymaga pomocy. Sprawę zgłoszono policji. Młodą kobietę wraz z dzieckiem umieszczono w bezpiecznym miejscu. I zaczęto wyjaśniać, kim są jej prześladowcy. Ustalono, że sekta wynajmowała za duże pieniądze dom na obrzeżach miasta. Rudniew prowadził kursy jogi za pięć tysięcy dolarów. Śledczy skojarzyli mechanizmy działania grupy i dziwne zachowania kobiet ze sprawami znanymi policji w Rosji i Czarnogórze.
Rudniewa i liczne grono wpatrzonych w niego kobiet (głównie Rosjanek, choć w grupie znalazły się też Meksykanka i Brazylijka) 28 marca zatrzymano na lotnisku Bariloche. Stamtąd sekta miała wylecieć do Brazylii. Rudniew był w klapkach i wyglądał tak, jak gdyby właśnie wstał z łóżka (być może tak właśnie było, przecież guru nie musi być piękny, brać rano prysznica, nosić garnituru i skrapiać się perfumkami).
Postawiono mu zarzut handlu ludźmi (dzieci urodzone przez członkinie sekty miały być sprzedawane) i posiadanie narkotyków. Śledztwo ustala, czy postępowanie Rudniewa wobec kobiet nosiło znamiona wykorzystania seksualnego. Kobiety były wychudzone – Rudniew zapewne stosował wobec nich praktyki wypracowane jeszcze w Rosji: do jedzenia miał prawo najwyższy krąg wtajemniczonych, osoby znajdujące się w hierarchii niżej mogły się żywić jedynie resztkami.
Podczas zatrzymania próbował sobie przeciąć gardło brzytwą, ale policja próbę udaremniła. Czy to już koniec sekty „przybysza z Syriusza”?
Przyszłość rosyjskiego sekciarstwa
W Rosji Rudniew nie ma czego szukać. Tu jest miejsce tylko dla jednego guru – Putina, i jednej sekty – putinizmu. Miał się o tym przekonać największy gwiazdor wśród kapłanów zjawisk paranormalnych, Anatolij Kaszpirowski. Jakiś czas temu powrócił do Rosji ze Stanów Zjednoczonych. Jak na swój wiek (85 lat) wygląda świetnie – firmowa grzywka w kolorze szuwaksu, opalone lico, sprężysty krok. Chciał nawiązać do starych praktyk – spotkań z chorymi, którym obiecuje uleczenie od bronchitu, syfilisu czy otyłości.
Podczas jednego z takich „uzdrawiających” seansów we wrześniu 2024 r. na salę wtargnęli aktywiści konserwatywnego prawosławnego ruchu Sorok Sorokow, krzyczeli: „Wypędzimy tego biesa! Nie pozwolimy na jego krętactwa! Teraz jest inna Rosja!”. Kaszpirowski nie zdołał ich zahipnotyzować. To nie te czasy, Arlekinie, nie te czasy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















