Reklama

Adin, dwa, tri

Adin, dwa, tri

09.03.2020
Czyta się kilka minut
D

Dawno, dawno temu za górami, za lasami, w średniej wielkości mieście aglomeracji śląskiej pobożne starsze kobiety (również z mojej rodziny), a także wielu mężczyzn trapionych chorobami, od czasu do czasu ogarniał amok: do naszej parafii przyjeżdżał uzdrowiciel.

Moja ciotka Agnieszka, szwagierka babci i cała jej rodzina, która specjalnie na tę okoliczność ściągała z Lublińca, pani Rózia – znajoma fryzjerka, która przez dekady ścinała włosy wszystkim mężczyznom w moim domu, zwracając się do nich czule „kociku”, okoliczne wdowy z naszej dzielnicy – wszyscy rzucali w kąt swoje sprawy, brali w ręce kule i laski, zakładali kapelusze, kaszkiety i moherowe berety i co sił w nogach gnali do kościoła, gdzie karnie stawali w kolejce do tego, który nakładał na nich swe dłonie, dotykając miejsc, w których gnieździły się choroby, zwyrodnienia i bóle.

Ciotka Agnieszka, przemawiając z...

5270

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jeżeli działania kogoś innego nie wpływają negatywnie na mnie (zarówno w sensie fizycznym, jak i duchowym), nie powinno mnie to interesować. Społeczeństwo jest zunifikowane jedynie pod kątem fizycznym, w głowie i w duszy zaś każdy prezentuje coś zupełnie innego, różne poglądy, przekonania, uczucia itd. Ocenianie, że Kaszpirowski był naciągaczem, a ludzie, którzy go słuchali byli naiwni i głupi, jest zbyt daleko posunięte. Autorka artykułu, pisząc o bioenergoterapii, Ziębie, Kaszpirowskim i tego typu "dziwactwach", jako o wyrazie głupoty ludzkiej, a co najmniej braku rozsądku, daje sobie prawo do sądzenia innych. A jest takim samym człowiekiem jak ja, ty, ona, czy on. Osądzanie jest łatwe ale to tylko subiektywna opinia, każdy ma swoją, każdy ma prawo żyć tak jak chce. Zwłaszcza, jeżeli przynosi mu to radość i satysfakcję. Podążając bowiem za słowami Arystotelesa - "Szczęście jest sensem i celem życia, celem ludzkiej egzystencji", zmierzajmy w swoim życiu do szczęścia. I nie ograniczajmy jej nikomu innemu.

Pamiętam jak dziś panikę wywołaną „czarną wołgą”. Mieszkałem na zadupiu, a we wsi świeciła się tylko jedna drogowa latarnia, na skrzyżowaniu dróg brukowanymi kocimi łbami jak to wtedy nazywano. Po zmierzchu wieś pustoszała, wszyscy obawiali się, że ktoś ich wciągnie do owej wołgi i wysączy całą krew. Strach dzieciarni i dorosłych był autentyczny. Po latach myślałem, że to takie lokalne strachy wymyślane na potrzeby dyscyplinowania dzieciaków. Podzieliłem się tym z małżonką w formie żartu. Ona przecież z wielkiego miasta, to takich historii nie przeżyła. Jakież było moje zdziwienie, że w mieście panika była jeszcze większa i że to żadna lokalna wiejska potwora, ale o wielkiej skali przedsięwzięcie. Mam też znajomą, kobieta niezwykłej rozwagi i racjonalnego myślenia, Syn jej chorował, kilka lat już trwało leczenie. W Gdańsku pojawia się Harris i ona z synem na spotkaniu. Jest sceptyczna co do efektów uzdrawiania, ale co jej szkodzi. Dzieciakowi się poprawia i wkrótce wraca do zdrowia. Nikt jej nie przekona, że to był efekt długotrwałego leczenia. W naszym polskim usposobieniu funkcjonuje głęboko zakorzeniony antyklerykalizm podszyty strachem. Sutanna budzi w nas niechęć i strach, na tym oparta jest nasza religijność. Msza jest ceremoniałem magicznym, pełnym niezrozumiałych dla nas rytuałów, aż strach się w to wgłębiać. Tak to od wieków palimy świeczkę Bogu i ogarek Diabłu, zaklinamy rzeczywistość podziwiając własną przebiegłość. Czy jako naród jakoś odbiegamy od reszty populacji, nic na to nie wskazuje. Nowoczesne środki marketingu doskonale się sprawdzają w każdym zakątku naszej planety. Co chwilę pojawia się ktoś kto pociąga za sobą tłumy, nowy prorok wiodący nas ku wiecznemu szczęściu, jesteśmy całkowicie nieodporni na ich urok. Wytykanie biskupom, że ogrzewali się w cieple szarlatanów, jest trochę bez sensu. To też ludzie, już wtedy starość wiązała się ze zdziecinnieniem, a nie mądrością i roztropnością. Tak było zresztą zawsze, owa starcza roztropność to też produkt marketingu. Dziad w końcu dorwał się do koryta, robi więc wszystko by tam pozostać, udawanie mędrca to bardzo popularna taktyka wśród starców.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]