Reklama

Akt religijny, czy akt religijno-polityczny?

Akt religijny, czy akt religijno-polityczny?

21.11.2016
Czyta się kilka minut
W obecności prezydenta RP i około stu tysięcy wiernych Episkopat dokonał 19 listopada w Łagiewnikach Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana.
Krakowskie Łagiewniki, 19.11.2016 r. / Fot. Jan Graczynski / East News
F

Formułę aktu – zredagowanego wspólnie z ruchami intronizacyjnymi przez specjalnie powołaną przez biskupów komisję – odczytał przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki, klęcząc przed monstrancją z Najświętszym Sakramentem. Obok klęczeli m.in. prymas Polski abp Wojciech Polak oraz metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, a z tyłu w pierwszym rzędzie wśród osób świeckich – prezydent Andrzej Duda. 

Frekwencja dopisała do tego stopnia, że członkowie rycerstwa ks. Natanka skłóconego z Kościołem, odziani w malownicze purpurowe płaszcze z wizerunkiem Chrystusa Króla, zniknęli w tłumie, który nie pomieścił się na łagiewnickich błoniach i rozlał na sąsiednie wzgórze Białe Morza. Świadczy to o powadze, z jaką wielu katolików odebrało ten akt, i za którą niewątpliwie stoi troska o skłócone społeczeństwo i państwo. Czy jednak akt został właściwie zrozumiany, gdy następnego dnia został powtórzony w kościołach podczas niedzielnych mszy? 

„W proklamacji aktu nie chodzi tylko o jakiś wyraz zewnętrznego uznania Jezusa Królem i Panem, ale postawę głęboko wewnętrzną, duchową, która ma swoje konsekwencje w życiu i promieniuje na wszystkie sfery życia, na innych ludzi i owocuje w społeczeństwie” – napisali biskupi w liście odczytywanym miesiąc temu w kościołach. „Nie trzeba więc Chrystusa intronizować w znaczeniu wynoszenia Go na tron i nadawania Mu władzy ani też ogłaszać Go Królem” – wyjaśniali. 

– Nie odczytałem aktu – mówi znajomy ksiądz – gdyż ludzie nie rozumieli, o co chodzi. Nie zostali do niego dobrze przygotowani. Zdałem sobie z tego sprawę podczas słuchania spowiedzi. Penitenci mówili, że chodzi o intronizację Chrystusa na króla Polski. Zamiast aktu poświęciłem homilię na wyjaśnienie tego tematu. 

Większość księży postąpiła odwrotnie: akt odczytywany był kosztem homilii. Wielu uczestników mszy było zaskoczonych i nie wiedziało, o co chodzi. 

Czy akt rzeczywiście przysłuży się pogłębieniu naszego życia religijnego, tak by promieniowało ono na życie społeczne? Czy wykorzystywany on będzie w walce politycznej – jako religijny akt narodu, przeciw któremu nie wolno oponować? „Istnieje duże oczekiwanie, że przemiana dotknie także sferę społeczno-państwową” – skomentował wydarzenie „Nasz Dziennik”. ©℗


CZYTAJ TAKŻE:

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

można interpretować w różnoraki sposób. Przytoczę jeszcze raz mój wpis zamieszczony pod innym artykułem, w którym zawarłem swoje wrażenia z odczytania tego aktu podczas wczorajszej mszy:...odczytany po mszy, poprzedzony ewangelicznymi czytaniami o męce krzyżowej Chrystusa, był pozbawiony znamion jakiegoś religijno-narodowego triumfalizmu. Był to raczej akt pewnej ekspiacji-zbiorowej skruchy, że na faktyczną władzę Syna Bożego w całym Wszechświecie, my ludzie(także w Polsce), jako istoty obdarzone wolną wolą, nie potrafimy odpowiedzieć życiem adekwatnym do tej władzy. Władzy, która wbrew naszej woli, nie jest w stanie "ruszyć ani ręką, ani nogą"-znak przybicia rąk i nóg Króla Żydowskiego do krzyża, ma znamienny przekaż zupełnie innej władzy. Król Polski i całego Wszechświata,reprezentuje wszechmoc Boga, która jednak w imię miłości, nie narusza wolnosci człowieka-to także słyszałem dziś w kosciele na kazaniu. Oczywiscie, że są w kosciele tendencje integrystyczne-środowisko RM,czy stowarzyszenie Polonia Christiana, są tego przykładem. Ale integryzm jest heterodoksją w świetle nauki Kościoła; co staje się coraz bardziej jasne,także dzięki postawie polskiego Episkopatu

I ja słuchałem w małym kościółku i na spokojnie i podobne wrażenie wyniosłem. Tylko jaką wartość intelektualną, duchową i wszelkie inne wartości akt ten miał, w świetle tych zapędów integrystycznych, o których pan wspomina, ogromnego zamętu informacyjnego, za który odpowiada Episkopat, nawet nie księża. Nieudolność to czy tylko ignorancja [mają przyjść i o nic nie pytać]. A może jeszcze pycha? Jak powiedział pewien młody wikary: studiowałem 6 lat teologię to wiem lepiej, proszę nie dyskutować.

ok. 10-ciu miesiecy, jest zapytanie o dalszy rozwój sprawy aktu Intronizacji i stawiane są dwie prognozy tegoż rozwoju: "czarny" i "optymistyczny". Myślę, że spełnił się wariant optymistyczny, dzięki owej "inkorporacji" tej sprawy przez Episkopat. Bo z jednej strony, ruch intronizacyjny nie był do zatrzymania(szczególnie w kontekście ostatnich zmian politycznych), ale został tak ukierunkowany, że wszelkie integrystyczne zapędy(tak polityków, jak i niektórych duchownych), zostały na ten moment opanowane i być może będą skorygowane. Ludzi o pędzie do "ziemskiej" władzy nad innymi(opartej na przemocy)nigdy nie brakało i brakować nie będzie-także wśród duchownych. Ale jest zawsze perspektywa chrześcijańskiego nawrócenia, a szczególnie ludzie młodych, których poglady i postawy, nawet po kilkuletniej "duchowej" edukacji, są wciąż kształtowane. Własnie młodzi ludzie, którzy stoją wobec wyzwania, by wyrobic sobie pozycję społeczną, są przepełnieni duchem konkurencyjnej walki. Dotyczy to także młodych kleryków(choć to mało chrześcijańska postawa)i dlatego trzeba mieć odrobinę wyrozumiałości dla "głupoty wieku młodzieńczego"-sprawa byłego księdza Jacka Międlara, jest o tyle smutna, że ten młody człowiek, zamiast korygowany, był jeszcze "podpuszczany" przez niektórych "starych wyjadaczy" w sułtannach. A swoją drogą, to młodzi też mają swoje powody do gniewu, blokowani przez starszą generację w swym starcie życiowym(choć to już trochę inny temat...)

Od samego początku podejrzewałem, że rycerze "w czerwonych prześcieradłach" - tak ich na którymś forum nazwałem są głównym ale ukrytym powodem. Nie podzielam pana optymizmu, że udało się ich "skanalizować" . Im przewodzi zdeklarowany wróg kard Dziwisza i nie tylko, wywodzi się z krakowskiego środowiska i tu działa a ponadto jest to doktor hab teologii. Nie wiemy co między nimi zaszło, że doszło do takich ostrych starć słownych i w konsekwencji jego wykluczenia. I na koniec. Jeżeli sprawy tak wielkiej wagi stają się elementem przetargu na ziemskich zasadach to jest bardzo smutne. Chociaż w XV - XVI wieku Kościół przechodził jeszcze gorsze rzeczy.

..."zadeklarowany wróg kard. Dziwisza", kiedyś zakończy swą ziemską aktywność. Zresztą ks. Natankowi(bo to pewnie o niego chodzi?)chyba też o coś innego chodzi, jak tylko o personalne porachunki wewnątrz kościelnej korporacji-to sprawa dość złożona i należy poczekać z jednoznacznym osądem. Co prawda można juz powiedzieć, że "pastoralna zdolność" ks. Natanka i jemu podobnych duchownych "tradycjonalistów", jest niewielka-posługuje się samym imperatywem zakazu i nakazu oraz dydaktyką strachu-a to ma niewiele wspólnego z ewangelicznym powabem Bożej miłości(łaski). Jednak z drugiej strony, są takie momenty i stany życia społecznego, że komuś trzeba "wyrżnąć pięścią w stół"-bo nie jesteśmy(także ci wierzący) un bloc ludźmi świętymi o anielskiej cierpliwości.Wiele diagnoz ks. Natanka dotyczących życia społecznego, jest trafnych, choć brakuje tutaj owego chrześcijańskiego personalizmu-próby dotarcia do samej osoby z jej życiowymi problemami. Tak w ogóle, inicjatorzy Intronizacji, to opcja religijnego kolektywizmu, nad ów indywidualny personalizm. Droga Kościoła przebiega obecnie gdzieś pomiędzy-nauczaniem ex cathedra, a uwaznym słuchaniem potrzeb indywidualnego człowieka. A jednym z podstawowych postulatów XVI-wiecznej Reformacji, to właśnie wyeksponowanie personalnego, "wewnętrznego" aktu wiary. To znalazło zrozumienie w kosciele rzymsko-katolickim od czasów II Soboru Watykańskiego

Odnośnie tych wielu pięknych i pozytywnych słów pod adresem Kościoła w wykonaniu różnych przedziwnych ludzi, to polecam panu "Wielkie kazanie księdza Bernarda" [Leszek Kołakowski "Rozmowy z diabłem"]. Oglądałem to w wykonaniu Jerzego Treli w teatrze STU. Chyba największy "wyczyn" sceniczny tego aktora. Do połowy tekstu sam byłem przekonany, że to świątobliwy Franciszkanin.

... ale kolorowe stroje rycerzy Księdza Natanka prowadzą mnie do złych czasów średniowiecza, klęczący Prezydent i Osobistości utrudniają mi przyjęcie słów przeczących czynom, Eminencje ustawiają się nazbyt blisko Władzy. Jako zwykły obywatel staram się żyć uczciwie, Jezus Chrystus jest od zawsze Panem nas wszystkich ... Jędrzej Bukowski, Francja

Bóg - Stwórca zostaje intronizowany przez swoje stworzenie. To brzmi jak bardzo kiepski dowcip.

Bóg stworzył człowieka, a ten mu się odwzajemnia i też go sobie stwarza dokładnie na podobnych zasadach: na obraz i podobieństwo swoje. I to już bywa mniej dowcipne jak widać i słychać.

Kocie, w pełni zgadzam się z Tobą. Ta deklaracje to jakieś pomieszanie z poplątaniem. Kimże jestem dla Boga, jego dziełem, ulepkiem z gliny, prochem. Ileż świętokradczej dumy musi być w człowieku uzurpującym sobie prawo do wybierania (podkreślmy to do wybierania, deklarowania) że Bóg jest mu prawie równy, skoro jest dla niego tylko królem. Kto dał mu taką moc, by ustawiać Boga. Mówić kim ma być Bóg dla świata. To traktowanie Boga jak "równego sobie" wybranego na przywódcę. A przecież to nie człowiek ustanowił Chrystusa królem, lecz Bóg Ojciec, oddająć mu władzę nad wszystkimi królestwami świata. Czyżby inicjatorzy uważali się za równych Bogu Ojcu, uprawnionych do potwierdzenia jego woli. Jakżesz mogą "powierzać mu inne narody świata". Czyżby do nich należały. Ileż w tym świętokradczej arogancji i buty. Bo kim jestem dla Boga? Prochem marnym. On jest mym Panem, a ja niewolnikiem jego woli, choć i "niewolnik u Boga" to tytuł zbyt zaszczytny by porównać jego majestat i moja marność. Przed jego majestatem wypada mi milczeć i błagać, a nie ustawiać go i ogłaszać. Lecz nie tylko prochem jestem, gdyż on jest mym ojcem, a ja dzięki Chrystusowi mam prawo zwać się jego dzieckiem (nie synem, gdyż ten tytuł należny jest tylko Chrystusowi). A jakże dziecko może nazwać swego ojca królem. Bycie ojcem to co innego od bycia królem. Więc ileż świętkokradczej dumy i buty gdy uznaję się za dziecko króla, z całą konsekwencją statusu potomka władcy.

Bardzo sensowny wywód. Ot po prostu, wmieszali Boga w swoje machinacje ziemskie, żeby cicho było. "Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna". Jakoś mi ten Wyspiański spasował do tej sytuacji.

popełniony pod wpływem instynktów samobójczych.

"Klęczy abp Stanisław Gądecki, obok prymas Polski abp Wojciech Polak oraz metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, a z tyłu w pierwszym rzędzie wśród osób świeckich – klęczy prezydent Andrzej Duda." +++ Wpierw by musieli polscy biskupi i klęcząca władza zdetronizować cielce Pychy i Mamony, przed którym od dawna klęczą i którym prawdziwie hołdują.

Ile w tej uroczystości teatralnego bałwochwalstwa.Trochę przypomina kapłanów z Faraona,Prusa.

przynajmniej część z dyskutantów nie zaszczyca swoją osobą kościoła w Niedzielę i w związku z tym o owym akcie, wie tylko z mass mediów. Dlatego pozwolę go sobie wkleić i na końcu zadać jedno pytanie. " Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród. Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie. Pragnąc uwielbić majestat Twej potęgi i chwały, z wielką wiarą i miłością wołamy: Króluj nam Chryste! – W naszych sercach – Króluj nam Chryste! – W naszych rodzinach – Króluj nam Chryste! – W naszych parafiach – Króluj nam Chryste! – W naszych szkołach i uczelniach – Króluj nam Chryste! – W środkach społecznej komunikacji – Króluj nam Chryste! – W naszych urzędach, miejscach pracy, służby i odpoczynku – Króluj nam Chryste! – W naszych miastach i wioskach – Króluj nam Chryste! – W całym Narodzie i Państwie Polskim – Króluj nam Chryste! Błogosławimy Cię i dziękujemy Ci Panie Jezu Chryste: – Za niezgłębioną Miłość Twojego Najświętszego Serca ­– Chryste nasz Królu, dziękujemy! – Za łaskę chrztu świętego i przymierze z naszym Narodem zawarte przed wiekami – Chryste nasz Królu, dziękujemy! – Za macierzyńską i królewską obecność Maryi w naszych dziejach – Chryste nasz Królu, dziękujemy! – Za Twoje wielkie Miłosierdzie okazywane nam stale – Chryste nasz Królu, dziękujemy! – Za Twą wierność mimo naszych zdrad i słabości – Chryste nasz Królu, dziękujemy! Świadomi naszych win i zniewag zadanych Twemu Sercu przepraszamy za wszelkie nasze grzechy, a zwłaszcza za odwracanie się od wiary świętej, za brak miłości względem Ciebie i bliźnich. Przepraszamy Cię za narodowe grzechy społeczne, za wszelkie wady, nałogi i zniewolenia. Wyrzekamy się złego ducha i wszystkich jego spraw. Pokornie poddajemy się Twemu Panowaniu i Twemu Prawu. Zobowiązujemy się porządkować całe nasze życie osobiste, rodzinne i narodowe według Twego prawa: – Przyrzekamy bronić Twej świętej czci, głosić Twą królewską chwałę – Chryste nasz Królu, przyrzekamy! – Przyrzekamy pełnić Twoją wolę i strzec prawości naszych sumień – Chryste nasz Królu, przyrzekamy! – Przyrzekamy troszczyć się o świętość naszych rodzin i chrześcijańskie wychowanie dzieci – Chryste nasz Królu, przyrzekamy! – Przyrzekamy budować Twoje królestwo i bronić go w naszym narodzie – Chryste nasz Królu, przyrzekamy! – Przyrzekamy czynnie angażować się w życie Kościoła i strzec jego praw – Chryste nasz Królu, przyrzekamy! Jedyny Władco państw, narodów i całego stworzenia, Królu królów i Panie panujących! Zawierzamy Ci Państwo Polskie i rządzących Polską. Spraw, aby wszystkie podmioty władzy sprawowały rządy sprawiedliwie i stanowiły prawa zgodne z Prawami Twoimi. Chryste Królu, z ufnością zawierzamy Twemu Miłosierdziu wszystko, co Polskę stanowi, a zwłaszcza tych członków Narodu, którzy nie podążają Twymi drogami. Obdarz ich swą łaską, oświeć mocą Ducha Świętego i wszystkich nas doprowadź do wiecznej jedności z Ojcem. W imię miłości bratniej zawierzamy Tobie wszystkie narody świata, a zwłaszcza te, które stały się sprawcami naszego polskiego krzyża. Spraw, by rozpoznały w Tobie swego prawowitego Pana i Króla i wykorzystały czas dany im przez Ojca na dobrowolne poddanie się Twojemu panowaniu. Panie Jezu Chryste, Królu naszych serc, racz uczynić serca nasze na wzór Najświętszego Serca Twego. Niech Twój Święty Duch zstąpi i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Niech wspiera nas w realizacji zobowiązań płynących z tego narodowego aktu, chroni od zła i dokonuje naszego uświęcenia. W Niepokalanym Sercu Maryi składamy nasze postanowienia i zobowiązania. Matczynej opiece Królowej Polski i wstawiennictwu świętych Patronów naszej Ojczyzny wszyscy się powierzamy. Króluj nam Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie – na większą chwałę Przenajświętszej Trójcy i dla zbawienia ludzi. Spraw, aby naszą Ojczyznę i świat cały objęło Twe Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju. Oto Polska w 1050. rocznicę swego Chrztu uroczyście uznała królowanie Jezusa Chrystusa. Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen. " Pytanie? Co w tym akcie jest takiego bulwersującego, złego, haniebnego?Pytanie szczególnie dla tych, którzy uważają się za ludzi wierzących

...nie przypuszczałem, że AŻ TAK :D. Szanowny/a DRU: to jest humbug do kwadratu. Dęte bzdety. Rojenia paranoika. Bizancjum sekciarskiej dewocji. Dzieło życia szalonego grafomana. Wieża z kości wieprzowej. Zwierciadło schizofrenika. Przybytek próżnej pychy. +++ Teraz jestem całkiem już spokojny o przyszłość tego kościoła Polsce.

wielki miłośnik KK,jesteś przejęty troską o jego rozwój duchowy.Taką postawę należy cenić. Jednak gdybyś szanowny Eddie, napisał że ów Akt cię wzruszył i spowodował jakieś zastanowienie, to miałbym 2 wyjścia ; 1 - Eddie się nawrócił ( co daj Boże) 2 - Eddie zachorzał ( co nie daj Boże) Dlatego Eddie, twój tekst świadczy że wszystko z tobą jest ok a co najważniejsze z KK jest ok. Co mnie cieszy.

Pytasz co jest bulwersującego. Na początek trzy rzeczy: ofiarowanie czegoś co do ofiarodawcy nie należy, a co i tak należy do tego któremu ma być ofiarowane. "bo co znaczy "zawierzamy Tobie wszystkie narody świata". Bo czyż Bóg potrzebuje jakiegoś naszego "zawierzenia mu", by dzięki temu sprawować nad nimi opiekę. Bóg sprawuje opiekę nad każdym wróblem i kieruje go tam gdzie jego wola. Opiekuje się wszystkim narodami świata, tak by odegrały wybrana przez Niego rolę w drodze zbawienia świata. Drugie: ślubowanie rzeczy które już i tak ślubowaliśmy na chrzcie. Bo co znaczy "Pokornie poddajemy się ... Twemu Prawu. Zobowiązujemy się porządkować całe nasze życie osobiste, rodzinne ... według Twego prawa". Czyżby moc tego ślubowania była większa niż moc ślubowania złożonego Bogu na chrzcie? Bo jeżeli nie przestrzegam ślubowania złożonego Bogu, to będę przestrzegał ślubowania złożonego "królowi"? A jeżeli przestrzegam ślubowania złożonego Bogu, to jaki ma sens składanie go "królowi"? Po trzecie i najważniejsze: Bóg to coś o wiele większego, coś niewyobrażalnie większego niż "król". Nazwanie go "królem", to odarcie go z jego wielkości i majestatu. To jak nazwanie przywódcy narodu "nędznym robakiem" lub zgoła czymś jeszcze gorszym.

nie zgadzam się z nim, może nie do końca. ( wiem, to zabrzmiało dziwnie) Dlaczego nie do końca? ponieważ to co piszesz, jest prawdą tylko; Ad 1- Bóg jest suwerenem sam w sobie. Jestem Który Jestem powie o samym sobie. Z tego dla nas ludzi niewiele wynika, nie możemy tego dotknąć, namacać, mówiąc brutalnie. Jedno wiemy, Bóg stworzył człowieka z miłości. My ludzie nie jesteśmy wypadkiem przy pracy. Jesteśmy podmiotem. Mamy przecież wolna wolę. Wolna wola przecież od Boga pochodzi a nie od małpy.Jeżeli tak, to Akt zawierzenia o którym mówimy, to nic innego jak MODLITWA. Modlitwa to rozmowa z Bogiem przecież. W Akcie masz różnego rodzaju modlitwy : dziękczynienia, ofiarowania, przebłagania, miłosierdzia, zawierzenia.Używając twojego sposobu myślenia, po co się w ogóle modlić, jak wszystko od Boga pochodzi i do Boga zmierza. Ad 2 - Owszem na Chrzcie składamy lub za nas robią to rodzice i chrzestni obietnice i prośby do Boga, które ważne sa aż do śmierci. Znowu używając tego co piszesz, można by na tym zakończyć sprawę.Po co Komunia, Bierzmowanie, Małżeństwo, Kapłaństwo? Przecież owe Sakramenty to jakieś rozwinięcie tego pierwszego - Chrztu Świętego. Jednak one istnieją i nie wyobrażamy sobie duchowego życia bez nich.Więcej życie bez sakramentów, to śmierć przed zgonem.Co w takim razie Akt Zawierzenia Bogu przeszkadza w życiu wewnętrznym człowieka wierzącego? Ano nic. Ad3 - Powoli, powoli TTT rozpędziłeś się nieco.Król to taki koleś z pod budki z piwem? Naprawdę? Brat łata, szwagier kolaska, kuzyn wujka? Nie TTT. W naszej kulturze król to wladca, suweren. Mający decydujący głos, zarządzający. Pomyśl o szacunku jakim instytucja króla obdarzana jest w Zjednoczonym Królestwie. Bóg poprzez kapłana, namaszcza Dawida na króla. My przecież nie możemy oddawać Bogu czci po bosku.Król to metafora Boga, Władcy. Jest taka stara kościelna pieśń. Ja ja jeszcze pamiętam z wieku smarkatego a to było dość dawno, delikatnie mówiąc. " Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie , to nasze rycerskie hasło........" Pewno ją też śpiewałeś i śpiewasz, bo owa pieśń zawsze będzie aktualna.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]