Intronizacja

„Ogłaszanie Chrystusa Królem Polski jest niewłaściwe, niepotrzebne, niezgodne z myślą Episkopatu” – napisali polscy biskupi 16 marca 2008 r.
Czyta się kilka minut
 /
/

Zaś 25 października 2012 r. w liście pasterskim „O królowaniu Jezusa Chrystusa” czytamy: „Nie trzeba Chrystusa ogłaszać Królem, wprowadzać Go na tron (...) konieczne jest szerokie otwarcie drzwi Jezusowi, oddanie mu swojego życia. Gdy dokonamy tego w naszych domach i parafiach, zmieni się oblicze naszej Ojczyzny i Kościoła”. Potem nastąpiła rzecz bez precedensu – Episkopat przyznał się do błędu. Nie uczynił tego nawet po tym, jak po aresztowaniu Prymasa Wyszyńskiego w deklaracji z 28 września 1953 r. odciął się od Prymasa.

28 stycznia 2016 r. bp Andrzej Czaja, przewodniczący zespołu do spraw intronizacyjnych, w wywiadzie dla KAI oświadczył: „trzeba było przyznać rację oponentom, że we wnioskach duszpasterskich listu pasterskiego »O królowaniu Jezusa Chrystusa« zabrakło wyraźnego odniesienia do aspektu społecznego (...) Stwierdziliśmy, że uznanie przez wspólnotę ojczystą panowania Jezusa Chrystusa nad nią jest teologicznie dopuszczalne (...) bardzo potrzebna jest dziś Jego intronizacja”. Być może biskupów przekonała „Opinia teologiczna uzasadniająca prawdę i kult Chrystusa Króla Polski” pióra ks. prof. Czesława Bartnika ze wstępem abp. prof. Stanisława Wielgusa (wrzesień 2014), bo w liście pasterskim na uroczystość Chrystusa Króla w 2015 r. usłyszeliśmy, że 19 listopada 2016 r. zostanie dokonany w Krakowie-Łagiewnikach „ogólnopolski akt przyjęcia królowania Chrystusa i poddania się pod Jego Boską władzę”. Słysząc to, pewna starsza pani westchnęła z radością: „No to wymodlili”... Powtarzane od lat w debacie na ten temat słowo „intronizacja” zostało zastąpione określeniem „Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana”, jako – wyjaśnił bp Czaja – „bardziej czytelnym” .

Dla wielu wierzących uroczyste wyznanie podporządkowania się Temu, którego „królestwo nie jest z tego świata” i który przyszedł zaprosić ludzkość na ucztę w królestwie niebieskim, jest ewenementem radosnym, co nie znaczy, że sam akt intronizacji (dla uproszczenia używam starego określenia), jeśli ma być czymś więcej niż tylko kolejnym masowym nabożeństwem i jeśli ma trafić do Polaków spoza katolickiego Kościoła, wymaga gruntownego wyjaśnienia.

Na przykład wytłumaczenia, jak ten akt ma się do „intronizacji Pana Jezusa na Króla Polski” już dokonanych: 13 lipca 1997 r. na Jasnej Górze przez Rodziny Radia Maryja, 27 lutego 1999 r. tamże przez 80 radnych Warszawy, 27 sierpnia 2000 r. w Świebodzinie, w 2003 r. w Koluszkach, Rabce i w Kielcach. W 2006 r. w Krakowie na Wawelu.

Może te intronizacje uznano za zbyt lokalne (choć zawsze była tam mowa o Chrystusie Królu Polski). Stąd pytanie: kto może skutecznie intronizacji dokonać „w imieniu narodu”? Wszak w 1965 r. po liście do biskupów niemieckich, na zarzut nieuprawnionego występowania biskupów w imieniu narodu, ci słusznie odpowiadali, że list napisali we własnym imieniu. Obawiam się, że są Polacy, którzy mogą się nie czuć reprezentowani, nawet przed Panem Jezusem, przez nasz Episkopat i osoby zgromadzone 19 listopada w Łagiewnikach. W przygotowanym przez Episkopat akcie czytamy: „stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu...”. A więc władze duchowne i świeckie?

Akt wyraża uznanie i przyjęcie królewskiej władzy Jezusa nad Polską, a w dalszym ciągu zobowiązanie podporządkowania prawu Bożemu całego życia osobistego, rodzinnego i narodowego. Dla kogo te wobec Boga podjęte zobowiązania będą rzeczywiście wiążące?

Akt ma być – co podkreślono w oficjalnym komentarzu – odpowiedzią na wezwanie św. Jana Pawła II z homilii inaugurującej pontyfikat: „Nie lękajcie się. Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych oraz kierunków cywilizacyjnych. Nie lękajcie się!”.

Ma być... Czy rzeczywiście będzie? ©℗


CZYTAJ TAKŻE:

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2016