Reklama

Żyd, Grek, Europejczyk

Żyd, Grek, Europejczyk

18.09.2009
Czyta się kilka minut
Z prof. Barbarą Skargą rozmawiają Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski
K

KATARZYNA JANOWSKA, PIOTR MUCHARSKI: - Skąd się wzięło Pani zainteresowanie filozofią Emmanuela Lévinasa?

BARBARA SKARGA: - Zwrócił mi na niego uwagę Józef Tischner. Przeczytałam Lévinasa, potem miałam wykłady o Lévinasie, wreszcie zaczęłam pisać o Lévinasie.

- Czy rozmawiała Pani z samym Lévinasem? W końcu pochodził z Litwy, gdzie spędziła Pani młodość.

- Spotkałam go w 1989 r. w Montrealu na wielkiej konferencji filozoficznej, gdzie miał odczyt. Podeszłam do niego i przedstawiłam się. Powiedziałam, że jestem Polką i bardzo bym chciała z nim porozmawiać. A przede wszystkim chciałabym dostać ten jego odczyt, przetłumaczyć i wydać w Warszawie.

Od razu się zgodził, a potem zaczął się śmiać i gadać ze mną: "Dam pani wszystko, wybaczam pani nawet Żeligowskiego. Jak pani będzie w Paryżu - zapraszam". Ilekroć potem przyjeżdżałam do Paryża, wpadałam do niego. Był uroczy, pełen dowcipu, świetnie mówił po rosyjsku, ale mnie z nim łatwiej już było rozmawiać po francusku. Jego żona mówiła po polsku.

Lévinas urodził się w Kownie. Za czasów bolszewickich jego rodzice wyjechali do Charkowa. Potem przyjechał do Strasburga, gdzie skończył studia filozoficzne i zaczął jeździć do Fryburga, do Husserla i Heideggera. Znał ich wszystkich, miałam więc ogromną uciechę mówienia z nim. Można było z nim rozmawiać, dyskutować. Raptem wpadał na jakiś temat i zaczynał improwizować. Bardzo żałuję, że nigdy nie miałam ze sobą magnetofonu, szczególnie wtedy, gdy - ni z tego, ni z owego - zaczęliśmy rozmawiać na temat Tomasza Manna. Strasznie lubiłam Manna, przede wszystkim ,,Józefa i jego braci". Mówiłam, że dla mnie są w tej książce dwa zagadnienia, jedno to czas, a drugie - studnia jako źródło, jako miejsce przemiany. Jak Lévinas zaczął o tej studni mówić, jak zaczął przypominać o roli studni w Starym Testamencie, jak się rozgadał... Posypały się nowe znaczenia, nowe sensy. Nagle przerwał i mówi: "Cóż ja tu pani opowiadam?". Odpowiedziałam, że żałuję, że nie zapisałam nic z tego, co mówił. A on: "Może to pani kiedyś sama napisze?".

- Był taki rozrzutny w myśleniu?

- Rozrzutny i spontaniczny.

- On był już wtedy chyba wiekowym panem?

- Tak. Kiedy ostatni raz byłam u niego, to było strasznie przykre, bo okazało się, że ma alzheimera. Poznał mnie i zawołał do żony, żeby mi dała kieliszek likieru, który rzeczywiście lubiłam. A potem zaczął krążyć po pokoju i zorientowałam się, że mnie już nie widzi. To było ogromnie smutne. Jego żona zjechała ze mną windą i dopiero tam na dole zaczęła ze mną rozmawiać strasznie przygaszonym głosem.

- On był wśród Pani ostatnich doświadczeń filozoficznych najważniejszą postacią?

- Wielka filozofia skończyła się na Heideggerze. Bardzo ważny jest jeszcze Georg Gadamer, ale nikt tak nie przewrócił całej filozofii jak Heidegger. Inni to już nie jest ta ranga.

Tischner tak się nasycił Lévinasem, że już inaczej nie potrafił pisać. Tyle że w duchu chrześcijańskim, a przecież nie wolno zapominać, że Lévinas był Żydem. Pamiętam, jak go spytałam: "Niech mi pan powie, czy pan jest Żydem, czy Grekiem?". A on powiedział: "Jestem Europejczykiem. Ale dlatego że jestem Europejczykiem, muszę być i Żydem, i Grekiem".

- Tak sobie gadaliście?

- Tak sobie miło rozmawialiśmy.

- A Pani kim jest?

- Europejczykiem. Żydem - może najmniej, bo za słabo znam Stary Testament, więc raczej jestem Grekiem i łacinnikiem. A niemiecka filozofia jest mi najbliższa.

- Skąd się biorą takie erupcje filozoficzne? A to Grecja, a to Niemcy.

- Dlaczego powstała filozofia Platona? Dlaczego wysypali się nagle, jeden za drugim: Platon, Arystoteles, Parmenides, Heraklit... Co to się stało? Też chciałabym wiedzieć. Coś wybuchło. I ten wybuch trwa dwa i pół tysiąca lat.

- Pani Profesor nie gustuje w szukaniu społecznych uwarunkowań, które sprawiają, że nagle wybucha geniusz…

- Nie gustuję. Ale geniusz nie bierze się z powietrza. Heidegger miał znakomite wykształcenie filozoficzne i teologiczne. Filozof ma najczęściej jedną wspaniałą ideę i drąży ją od różnych stron przez całe życie. A ponieważ drążąc, porusza mnóstwo tematów, które rodzą się jak odpryski, wobec tego zawsze można się o coś zaczepić, zawsze do czegoś pobudza.

Lévinas nic innego nie robił, tylko bez końca dyskutował z Heideggerem. Nie mógł się od niego odczepić. Mówiłam to Lévinasowi w sposób delikatny, a on odpowiadał, że książka Heideggera ,,Sein und Zeit" - chociaż niedokończona - to jedno z najwspanialszych dzieł, jakie wydała kultura europejska. Ja akurat się z tą książką nie zgadzam, ale przyznaję, że jest wspaniała. Pobudza do myślenia, wręcz - każe myśleć.

A co innego robił Platon w ,,Dialogach"? Właśnie kazał myśleć.

- Tak mogłaby brzmieć najkrótsza definicja filozofii - szkoła myślenia?

- To jest miłość myślenia intensywnego.

Fragment wywiadu-rzeki przygotowywanego dla wydawnictwa Znak.

Tekst ukazał się w "TP" nr

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]