Reklama

Zwierzęta mówią ludzkim głosem

Zwierzęta mówią ludzkim głosem

12.12.2017
Czyta się kilka minut
ZYGMUNT JANUSZEWSKI
W

W WIELU LEGENDACH, w których pojawia się motyw narodzenia Chrystusa, czytamy o zwierzętach przemawiających w wigilijną noc ludzkim głosem. Nie wiadomo, jakie są źródła tej historii. Być może jest to jeden z wariantów opowieści o wydarzeniach, które miały miejsce w stajence? A może to pozostałość po jakichś wcześniejszych – przedchrześcijańskich – wierzeniach ludowych, w których zwierzęta zyskiwały zdolność mówienia w wyniku działania magii? Wedle jednej z wersji wędrujące duchy zmarłych akurat tej nocy wcielają się w zwierzęta i użyczają im głosu.

WYSTARCZY WYRWAĆ nasze tytułowe zdanie z religijnego kontekstu, by mityczna formuła wyjawiła swój krytyczny sens. Bo przecież tak właśnie jest: zwierzęta mówią niemal wyłącznie ludzkim głosem! Nie tylko w wigilię, lecz cały czas: w naszych wierszach, opowiadaniach, książkach przyrodniczych i artykułach naukowych. Próbując zrozumieć ich zachowanie i poznać ich zwyczaje, nieustannie je – czasem świadomie, czasem mimowolnie – antropomorfizujemy. Czy jest to zjawisko negatywne? Jeśli w jego efekcie pojawia się deprecjacja zwierząt i w ogóle przyrody, jeśli przez to mur oddzielający nas od świata rośnie, to rzecz jasna tak. Nasze opowieści o zwierzętach są jednak również próbą przekładu: ich znaków na nasze znaki, ich gestów na nasze gesty. Jest to być może najtrudniejsze i najważniejsze zadanie, jakie człowiek-tłumacz sobie stawia, gdyż dzięki niemu granice międzygatunkowe stają się mniej hermetyczne.

W WIERSZU URSZULI ZAJĄCZKOWSKIEJ „do muchy” (z tomu „minimum”) siedząca sobie na oknie mucha to „bezczelna kropk[a] / tylko swojego zdania”. Na czym polega bezczelność plujki? Czy chodzi o to, że obserwująca ją osoba, mimo wzmożonej czujności, nie potrafi zrozumieć, dlaczego mucha zachowuje się w taki sposób? Czy owad drażni, bo nie podejmuje z nami rozmowy? Nie odpowiada na pytania? Nie odsłania przed nami swoich sekretów? Nachodzi (przepraszam: nalatuje) nas w kuchni i udaje, że nas tam nie ma? Oj, można się nieźle nakręcić, obserwując zwykłą muchę. Można też – kto wie, czy nie jest to najlepszy sposób komunikacji z nią – po prostu otworzyć okno i wypuścić plujkę na zewnątrz. ©℗

Autor artykułu

Urodzony w 1978 roku. Filozof literatury, eseista, redaktor, krytyk i tłumacz. Dyrektor programowy Festiwalu Conrada. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor programów...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]