Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zwierzęta mówią ludzkim głosem

Zwierzęta mówią ludzkim głosem

12.12.2017
Czyta się kilka minut
ZYGMUNT JANUSZEWSKI
W

W WIELU LEGENDACH, w których pojawia się motyw narodzenia Chrystusa, czytamy o zwierzętach przemawiających w wigilijną noc ludzkim głosem. Nie wiadomo, jakie są źródła tej historii. Być może jest to jeden z wariantów opowieści o wydarzeniach, które miały miejsce w stajence? A może to pozostałość po jakichś wcześniejszych – przedchrześcijańskich – wierzeniach ludowych, w których zwierzęta zyskiwały zdolność mówienia w wyniku działania magii? Wedle jednej z wersji wędrujące duchy zmarłych akurat tej nocy wcielają się w zwierzęta i użyczają im głosu.

WYSTARCZY WYRWAĆ nasze tytułowe zdanie z religijnego kontekstu, by mityczna formuła wyjawiła swój krytyczny sens. Bo przecież tak właśnie jest: zwierzęta mówią niemal wyłącznie ludzkim głosem! Nie tylko w wigilię, lecz cały czas: w naszych wierszach, opowiadaniach, książkach przyrodniczych i artykułach naukowych. Próbując zrozumieć ich zachowanie i poznać ich zwyczaje, nieustannie je – czasem świadomie, czasem mimowolnie – antropomorfizujemy. Czy jest to zjawisko negatywne? Jeśli w jego efekcie pojawia się deprecjacja zwierząt i w ogóle przyrody, jeśli przez to mur oddzielający nas od świata rośnie, to rzecz jasna tak. Nasze opowieści o zwierzętach są jednak również próbą przekładu: ich znaków na nasze znaki, ich gestów na nasze gesty. Jest to być może najtrudniejsze i najważniejsze zadanie, jakie człowiek-tłumacz sobie stawia, gdyż dzięki niemu granice międzygatunkowe stają się mniej hermetyczne.

W WIERSZU URSZULI ZAJĄCZKOWSKIEJ „do muchy” (z tomu „minimum”) siedząca sobie na oknie mucha to „bezczelna kropk[a] / tylko swojego zdania”. Na czym polega bezczelność plujki? Czy chodzi o to, że obserwująca ją osoba, mimo wzmożonej czujności, nie potrafi zrozumieć, dlaczego mucha zachowuje się w taki sposób? Czy owad drażni, bo nie podejmuje z nami rozmowy? Nie odpowiada na pytania? Nie odsłania przed nami swoich sekretów? Nachodzi (przepraszam: nalatuje) nas w kuchni i udaje, że nas tam nie ma? Oj, można się nieźle nakręcić, obserwując zwykłą muchę. Można też – kto wie, czy nie jest to najlepszy sposób komunikacji z nią – po prostu otworzyć okno i wypuścić plujkę na zewnątrz. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodzony w 1978 roku. Filozof literatury, eseista, redaktor, krytyk i tłumacz. Dyrektor programowy Festiwalu Conrada. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor programów...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]