Znaleźć Jezusa

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice” (Łk 2, 41-43).
Czyta się kilka minut

Wcale niełatwo zauważyć, że Go nie ma. Dopiero co był, nie musi przecież być przy nas przez cały czas… Z pewnością jest w pobliżu: wśród krewnych i znajomych (w. 44). Wchodzę do domu moich bliskich – ściany są pełne znaków Jego obecności: tu wisi krzyż, a tam obraz Serca Jezusowego, jeszcze po dziadkach. Wśród znajomych mam księży, tych najsławniejszych znam z telewizji. Otoczenie, w którym się obracam, jest chrześcijańskie. Może nawet taka jest moja praca. Redaguję książki lub artykuły na Jego temat (albo przynajmniej na temat wiary i Kościoła – niektóre bardzo odważne), stoję przy ołtarzu, siedzę w konfesjonale, uczę religii, chodzę po muzeach, które są pełne sztuki sakralnej. Jezus na pewno gdzieś tu jest…


A jednak. Nie ma Go!


Odkryliśmy to już? Przeraziło to nas? Uruchomiło? Wiemy przynajmniej, gdzie Go szukać? Starczy nam determinacji, pragnienia i miłości (!), by Go szukać nie jeden, lecz trzy dni?
A po czym poznać, że Go znaleźliśmy?
„Odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo” (w. 46-48).


Zdziwienie to jeszcze nie wiara. Ale to bardzo ważny moment na drodze ku niej. Maryi i Józefowi udzieliło się zdumienie uczonych w Piśmie. Ci byli zdumieni Jego mądrością. Skąd to ma? Nigdzie się nie uczył. Nic nie wiadomo o jakichś szkołach, do których by uczęszczał (por. „W jaki sposób zna Pisma, skoro się nie uczył?”, J 7, 15). Zdumieni byli dysproporcją – kontrastem między Jego słabością/niepozornością/małością wpisaną w wiek (12-letnie dziecko) a trafnością/dojrzałością/mocą Jego pytań/ /Słowa! To zdumienie zostanie już refrenem Ewangelii: skąd On to ma? Najwyraźniej jest w Nim coś, czego nie ma od nas. Co nas przerasta, co nas zaskakuje – wykracza poza nasze kategorie widzenia i rozumienia. Jest w Nim – w Jego zachowaniu i słowach – coś, czego się nie spodziewaliśmy, czego nie rozumiemy. Jakaś Tajemnica.


Zdumienie rodzi w nas pytanie i gotowość do słuchania. I to jest moment kluczowy dla wiary – gdyż ona rodzi się z „tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10, 17). Odnaleziony przez Rodziców w świątyni 12-letni Jezus po raz pierwszy mówi sam o sobie. Dotąd mówili o Nim inni. Teraz jednak to On sam objawia swoją prawdę, swoją Tajemnicę (może właśnie dlatego się zgubił i kazał się szukać, by móc zwrócić uwagę na to, co ma sam od siebie do powiedzenia?). Objawia swoją głęboką osobistą relację z Bogiem, którego nazywa Ojcem, a także swoją wewnętrzną powinność bycia z Nim: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”. Nie tylko nie wiedzieli. Nawet teraz nie zrozumieli. Najważniejsze pytanie brzmi jednak: czy poczuli się zaproszeni do samego środka tej relacji między Jezusem a Ojcem? Objawienie jest zaproszeniem. Do tego, co mnie przerasta. Przychodzi więc jako łaska. I to jest właśnie odnalezienie Jezusa. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2015