Reklama

Znaki zostały zesłane

Znaki zostały zesłane

06.11.2017
Czyta się kilka minut
Mam wrażenie, że ludzie, którym jest coraz bardziej duszno w świecie „dobrej zmiany”, jak kania dżdżu łakną symbolu, wokół którego mogliby się zgromadzić, socjologicznego wehikułu, który pozwoliłby im przełożyć bezradność na działanie.
FOT. GRAŻYNA MAKARA
FOT. GRAŻYNA MAKARA
P

Parę miesięcy temu zachłanność ministra sprawiedliwości dała im prezent: pakiet quasi-dyktatorskich ustaw, wokół których momentalnie wybuchł poważny społeczny protest. Władza głupia nie jest i będzie teraz międlić tę sądową reformę tak długo (i tak klucząc między różnymi ośrodkami władzy), aż wszyscy, którzy wtedy wychodzili na ulice, stracą orientację i energię.

Po obrzydliwych reakcjach niektórych partyjnych ­PR-owców na śmierć człowieka, który spalił się w antyrządowym proteście pod Pałacem Kultury, widać, jak bardzo partia się boi, by na horyzoncie nie pojawił się żaden inny punkt, który mógłby zogniskować niezadowolenie. Ta władza – jak każda – ma parę fajnych pomysłów, sporo fatalnych, jednak sekret skali jej sondażowych hiperdokonań tkwi głównie w tym, że chwilowo naprawdę nie ma z kim przegrać. Dlatego walić będzie jak w bęben we wszystko, wokół czego...

6462

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

!

Myślę, że prawda leży gdzieś po środku. Mamy lamenty newsweeków i wyborczych, których marzeniem jest, żeby Polska rozpłynęła się gdzieś w Europie, a z drugiej strony 'dobrą zmianę', która oczywiście nie jest taka dobra...

Skąd te wizje o marzeniach o "rozpływaniu się w Europie"?.. Skąd strach przed byciem najzwyczajniej w świecie CZĘŚCIĄ tej Europy, pierwszy raz w dziejach zjednoczonej, jak od dekad są nimi Francja, Niemcy itede? Nie zgadnę, skąd u Szanownego Pana - natomiast obserwując siewców tego absurdalnego strachu zauważam jedno wyraźnie. To dwie generalnie grupy. Pierwsza to dęte kompleksami zwykłe ćwoki zadupiaste, co to ni prawa jazdy, ni konta w banku, a o komputerze czy internecie to w ogóle zapomnij. Ich charakterystyczny znak rozpoznawczy: kompletna nieznajomość jakiegokolwiek języka obcego, ani be, ani me. Sprawnie posługują się jedynie językiem partyjnych instrukcji propagandowych. Druga to zawsze i wszędzie obecni cwaniacy-konformiści, zwyczajni oszuści i szalbierze polityczni. Otóż te właśnie ćwoki prawidłowo rozpoznały w społeczeństwie podobny sobie i podobnymi przymiotami obdarzony elektorat, i całkiem zgrabnie go wykorzystały aby sobie wydeptać ścieżkę do pierwszych rzędów przy korycie. Wrócę do pytań: skąd te wizje, skąd ten strach?...

Nie rozumiem argumentu o utracie tożsamości narodowej. Czy Francuzi, Niemcy i pozostałe raje tzw. „starej” UE utraciły swoją tożsamość narodową? Nie. Zatem dlaczego Polsce ma to grozić? Jedyne logiczne dla mnie wytłumaczenie tego lęku tkwi w nas samych, to my marzymy o tym, żeby przestać czuć się Polakami. I przecząc temu lękowi transmitujemy go na innych, że Oni tego chcą. A im jest wszystko jedno, duperalami się nie zajmują.

Zgadzam się z Panem - Autorze, choć dzieli nas "granica pokoleń". A co do nadziei, też ją sercem podzielam, ale chyba jestem już bardziej realistką, niż marzycielką ... Panu i wszystkim, którym dobro tego skrawka ziemi (Polski) jest nieobojetne, życzę aby Wasze nadzieje nie były płonne.Pozdrawiam :)

Gdyby pan Szymon wziął sobie zimny prysznic przed napisaniem tego felietonu to może by zauważył: dzięki 500+ w wielu polskich domach nie pali się już w piecach oponami, kaloszami, starymi ubraniami i foliowymi torebkami. Ekolodzy tego nie zauważają bo najważniejsza jest nienawiść do prezesa. Tak, tak, pisiory wymusili nieco odmienny od dotychczasowego podział dóbr co odbija się korzystnie na zdrowiu całego społeczeństwa. Pewnie wielu rodziców podobnie jak i ja stara się wydawać pieniądze z 500+ na basen dla dzieci, na kino albo nawet teatr. Prezesie prezesie ileś ty zła uczynił !!!

Na jak długo starczy Pani te 500+? Może jeszcze na rok. A jak długo będzie Pani to spłacać? Nie bronię poprzedników, ale życie na kredyt już przerobiliśmy i jak to się skończyło? Jak jest Pani za młoda by to pamiętać, to zachęcam do lektury historii najnowszej, czyli czasów PRL. I to Pani, Pani dzieci będą ten dług spłacać.

Tak jak pani wypowiadają się single, na których emeryturę za kilka lat będą pracowały moje dzieci. Jestem ojcem trójki dzieci i - szczerze mówiąc - dość sceptycznie patrzę na rozwiązania socjalne w krajach zachodnich. Ostatnio było głośno o tym jak rząd Norwegii ufundował pewnemu Syryjczykowi duży dom ponieważ gość ma dwie żony i sporą gromadkę dzieci. Takie ekscesy zdarzają się na Zachodzie. Tam rzeczywiście wielu dorosłych utrzymuje się z zasiłków na utrzymanie dzieci. U nas jest dużo skromniej. Uważam, że to nasze "500 plus" to jest inwestycja w przyszłość. Zdecydowanie te pieniądze pracują na korzyść całego społeczeństwa.

To nie tak. Najpierw trzeba poczekać, aż "totalna opozycja", niezdolna do jakiejkolwiek rozmowy i wisząca u panskich, zachodnich klamek, dokona ostatecznego "samozaorania". Potem będzie czas na odtwarzanie normalnej sceny politycznej z całą różnorodnością poglądów.

Marzy się żeby było inaczej.Oj chciało.chciało!.Ale na razie musi być jak jest.Bo jest wygodnie psioczyć i narzekać,a czas ubiega w siną dal zapominania.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]