Zmarł Mauricio Kagel

Najznamienitsi architekci muzycznej awangardy XX w. odchodzą. György Ligeti, kilka miesięcy temu Karlheinz Stockhausen, w ubiegły czwartek Mauricio Kagel...
Czyta się kilka minut

Urodził się 24 grudnia 1931 r. w Buenos Aires. Pochodził z emigranckiej rodziny o niemiecko-żydowsko-rosyjskich korzeniach. Wszechstronnie utalentowany, zainteresowany filozofią, literaturą, filmem i teatrem, był kompozytorskim autodydaktą. Być może dlatego z taką łatwością mówił w rozlicznych muzycznych językach, bez kompleksów i zahamowań poruszał się w kulturowym tyglu, na równi traktując śpiew mnichów buddyjskich i bachowską polifonię, muzykę aborygenów i rytualne tańce Afryki, ludowe zawodzenia Azjatów i argentyńskie tango, ścisłą technikę serialną i aleatoryczną improwizację.

Najpełniej realizował się w muzycznym teatrze, który zaczął tworzyć po przyjeździe do Niemiec w 1957 r. Począwszy od "Sur sc?ne", dawał ujście bogatej wyobraźni. W kolejnych akcjach scenicznych i happeningach - ich summą jest antyopera "Staats­theater" - zmieniał konteksty, rozszerzał znaczenia i dekonstruował dramaturgię, treścią dzieł czyniąc gesty muzyków, mimikę aktorów, koncertowe rytuały publiczności i transponowane na dźwięki wydarzenia należące do sfery codzienności. Niekiedy w centrum stawiał rytm i ruch, innym razem światło i kolor, kiedy indziej rozbudowaną scenografię.

Ów niezrównany polemista o inteligentnym poczuciu humoru i ciętym języku, błyskotliwy obserwator rzeczywistości był sumieniem awangardy. Kpił z pseudointelektualnej retoryki modernistów, wystawiał na próbę dźwiękowy konceptualizm, drwił z brzmieniowych eksperymentów. Ale nie oszczędzał przy tym wielbicieli tradycji. Przerysowywał emocje, celowo karmił się dawnymi technikami, w pastiszu balansował na granicy dobrego smaku. Szargał świętości i wciąż prowokował. Jak w obrazoburczej "Sankt-Bach-Passion", w której na miejscu Chrystusa postawił Bacha, a siebie skromnie przyrównał do lipskiego kantora...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2008