Zerwane partnerstwo

Wnioski właśnie opublikowanego, bezprecedensowego raportu po tragedii na Broad Peak są miażdżące. Postawa Adama Bieleckiego oceniona negatywnie, zachowanie Artura Małka budzi poważne zastrzeżenia... Czy to koniec polskiego himalaizmu?

17.09.2013

Czyta się kilka minut

Broad Peak z odległości 20-30 km, w środku wierzchołek główny, nieco z lewej Rocky Summit, dalej w lewo Broad Peak Middle. / Fot. Aleksander Lwow
Broad Peak z odległości 20-30 km, w środku wierzchołek główny, nieco z lewej Rocky Summit, dalej w lewo Broad Peak Middle. / Fot. Aleksander Lwow

Atak szczytowy, który 5 marca doprowadził do pierwszego zimowego wejścia na liczący 8051 m n.p.m. Broad Peak, zakończył się tragedią. Ze szczytu nie wróciło dwóch himalaistów, Tomasz Kowalski i Maciej Berbeka. Kowalski zmarł na grani szczytowej podczas nocnego zejścia z wierzchołka. Berbeka zaginął – bezpośrednia przyczyna jego śmierci nie jest znana.
W środowisku górskim i w mediach tuż po tragedii rozgorzała dyskusja nad przyczynami dramatu i postawą dwóch pozostałych zdobywców szczytu – Adama Bieleckiego i Artura Małka oraz kierownika wyprawy, Krzysztofa Wielickiego (na wyprawie towarzyszył im również pakistański tragarz wysokościowy Karim Hayatt). W reakcji na wydarzenia, na wniosek Wielickiego i Artura Hajzera, kierownika programu Polski Himalaizm Zimowy 2010-15, pod egidą którego odbywała się ekspedycja, zarząd Polskiego Związku Alpinizmu powołał zespół ds. zbadania okoliczności wypadku.

Autorzy i konsultanci raportu to elita polskiego himalaizmu. Na czele zespołu stanął Piotr Pustelnik, zdobywca „Korony Himalajów”, którego autorytet moralny potwierdzały liczne akcje ratunkowe w Himalajach i nagroda „Fair Play” Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Pozostałą czwórkę stanowili: Anna Czerwińska – weteranka kobiecego wspinania w Himalajach, Michał Kochańczyk – alpinista i kierownik licznych wypraw, Bogdan Jankowski – uczestnik wypraw kierowanych jeszcze przez słynnego Andrzeja Zawadę i spec od łączności radiowej w górach, Roman Mazik – jedyny zakopiańczyk w tym gronie, wielokrotny lekarz wypraw himalajskich.
Choć w zespole zabrakło zimowych zdobywców ośmiotysięczników, to należy pamiętać o doświadczeniu z wielu eksploracji zimowych w Himalajach i Karakorum, które posiadają Jankowski i Mazik. Komisja skorzystała też z opinii konsultantów, posiadających doświadczenie zimowego wspinania powyżej pułapu 8 tysięcy metrów: Hajzera, Janusza Gołąba, Leszka Cichego, zakopiańczyków Ryszarda Gajewskiego i Macieja Pawlikowskiego, oraz młodszych himalaistów, Roberta Szymczaka i Marcina Kaczkana, którzy wprawdzie tej wysokości nie osiągali, ale przekraczali 7500 m w Karakorum.
Spodziewano się dokumentu oszczędnego w sądach, dyplomatycznego czy wręcz łagodnego względem uczestników wyprawy. Raport jest miejscami bardzo ostry: szczegółowo ocenia uczestników, mówi o „uchybieniach” i „błędach”, zachowaniu „negatywnym” – to przypadek naj­ostrzej potraktowanego Adama Bieleckiego, czy budzącym „poważne zastrzeżenia” (przypadek Artura Małka). „Osoby, które pod względem etycznym zdecydowanie zawiodły, nie powinny być brane pod uwagę, nawet jeśli reprezentują odpowiedni poziom sportowy” – zalecają autorzy organizatorom przyszłych wypraw, i nietrudno się domyślić, że słowa te odnoszą się do Adama Bieleckiego.

Zarzuty wobec uznawanego za największy talent wysokogórski wspinacza: zerwanie integralności grupy i złamanie zasady kontaktu wzrokowego – Bielecki schodził ze szczytu sam, nie oglądając się na resztę. Innego zdobywcę Broad Peak, Artura Małka, potraktowano łagodniej, Krzysztof Wielicki zaś otrzymał – obok kilku zastrzeżeń – oceny pozytywne.
Jakie znaczenie ma raport? Na pewno nie sankcjonujące: nie oznacza formalnego wykluczenia z grona członków PZA. Trzeba go traktować jako mocny głos środowiska, które postanowiło uczynić po tragicznej wyprawie coś w rodzaju zbiorowego rachunku sumienia. W przypadku Bieleckiego chodzi jednak o coś więcej: patronat PZA to dotacje na wyprawy, a zaufanie (bądź jego brak) ze strony środowiska ma wpływ na uczestnictwo w firmowanych przez Związek przedsięwzięciach górskich.

Dyskusje etyczne w polskim alpinizmie to nic nowego. Podczas zimowej wyprawy na Kanczendzongę, gdy do ataku szczytowego wyszli Wielicki z Jerzym Kukuczką, w drugim namiocie z początkowymi objawami obrzęku płuc leżał Andrzej Czok. Choć himalaiści nie wiedzieli o pogarszającym się stanie jego zdrowia, nie obyło się bez krytyki.
Dużo poważniejsze były zarzuty wobec Tadeusza Piotrowskiego, który w 1974 r. na Lhotse wycofując się z jednego z wyższych obozów podczas pierwszej w historii polskiej zimowej wyprawy himalajskiej zostawił za sobą dwóch mniej doświadczonych filmowców. Operator Stanisław Latałło zmarł na linie poręczowej, a Piotrowskiego obarczono winą za jego śmierć – w efekcie spotkał go długoletni ostracyzm i odsunięcie od wypraw narodowych.
„Polacy w Himalajach to nie tylko sukcesy, ale także osobne powroty ze szczytów – pisał w kwietniu na łamach miesięcznika „Góry” członek Zarządu PZA Bogusław Kowalski. – Bywały sytuacje, które ich bohaterzy chcieliby zapomnieć. Wynikały one z chwil słabości albo z niewłaściwej taktyki, która stawiała człowieka przed dylematem moralnym”.

Podobne sytuacje zdarzały się nie tylko Polakom. Reinholdowi Messnerowi dziesięciolecia zajęło odpieranie oskarżeń o przyczynienie się do śmierci brata Günthera podczas wyprawy na Nanga Parbat. W tym roku wątpliwości budziła postawa nagrodzonych Złotym Czekanem (alpinistycznym Oscarem) za pokonanie niezdobytej południowo-wschodniej flanki siedmiotysięcznego olbrzyma The Ogre w Karakorum Amerykanów Kyle’a Dempstera i Haydena Kennedy’ego. Kontynuowali oni wspinaczkę zostawiając w namiocie na wysokości 6800 m towarzysza, który zdradzał objawy obrzęku mózgu i pluł krwią (ostatecznie przeżył). „Może Hayden i ja byliśmy zaślepieni szczytem. Jednak w górach każdy moment, każda sytuacja różnią się od siebie i okoliczności mogą sprawić, że decyzja jest taka, a nie inna” – tłumaczył się Dempster.
Dlaczego w himalaizmie zwraca się szczególną uwagę na etykę? Trudno doszukiwać się tu jakiejś specyfiki środowiska. Chodzi raczej o specyfikę „sportu”, w którym wszystko odbywa się bez sędziów, kamer, transmisji – są tylko zdjęcia i dokumenty z osiągnięć. A zatem większe pole do nadużyć. Czynnik drugi to ryzyko: związane z kolarstwem, piłką nożną czy lekką atletyką doping, brutalność i korupcja szkodzą etosowi sportu, ale w alpinizmie naruszenie zasad może nieść ze sobą śmierć ludzi.

Czy to koniec polskiego himalaizmu? Jeśli spojrzymy okiem przeciętnego obserwatora – interesującego się najbardziej spektakularnym wymiarem tej ryzykownej zabawy – z pewnością poważny zakręt. Skłócone środowisko, pokolenie zdobywców z lat 70. i 80. dobiegające lub dawno będące na emeryturze; posucha w pokoleniach młodszych. Do tego śmiertelne wypadki: Macieja Berbeki, Artura Hajzera będącego mózgiem Polskiego Himalaizmu Zimowego. W końcu raport, który w istocie wyklucza młodego himalaistę – słusznie czy nie, nie nam to w tej chwili oceniać – ze środowiska. Reakcję Adama Bieleckiego na raport przedstawiamy w rozmowie opublikowanej na kolejnych stronach.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz od 2002 r. współpracujący z „Tygodnikiem Powszechnym”, autor reportaży, wywiadów, tekstów specjalistycznych o tematyce kulturalnej, społecznej, międzynarodowej, pisze zarówno o Krakowie, Podhalu, jak i Tybecie; szczególne miejsce w jego… więcej
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem – nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Trzykrotny laureat… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2013