Reklama

Zawody masochistów

Zawody masochistów

09.11.2016
Czyta się kilka minut
Bezradność. To uczucie towarzyszy mi coraz częściej, gdy widzę, jakich wyborów dokonują otaczający mnie ludzie, komu powierzają stery rządów, na podstawie jakich przesłanek to czynią.
Fot. Marek Szczepański dla „TP”
Szymon Hołownia / Fot. Marek Szczepański dla „TP”
O

Oto po raz kolejny na moich oczach wciela się w życie wierszyk biskupa Ignacego Krasickiego o wołu, który „był ministrem i rządził rozsądnie”, za którego kadencji „szły, prawda, rzeczy z wolna, ale szły porządnie”, lecz „jednostajność na koniec monarchę znudziła; dał miejsce woła małpie lew, bo go bawiła”. Poddani i dwór są szczęśliwi, podekscytowani nowością i zmianą, wkrótce okazuje się jednak, że małpa – co za niespodzianka, naprawdę – doprowadza do społecznej katastrofy. Jej miejsce zajmuje więc chytry lis, który swoją zdradą dopełnia dzieła zniszczenia wspólnego dobra. W wizji księdza biskupa na stanowisko wraca w końcu wół, który wszystko, co zniszczono podczas „święta demokracji”, jakie zafundował sobie suweren, musi teraz naprawić.  

Co siedzi w głowie owego suwerena, jestem chyba w stanie pojąć dzięki wydarzeniu, które miało miejsce podczas remontu mojego mieszkania jakieś dziesięć lat temu. Wykonującego roboty majstra, wybitnego fachowca, zastałem kiedyś w skutej już i przygotowanej do przyjęcia nowego oblicza łazience. Pogrążony był w zadumie, medytował, na jego twarzy błąkał się wyraz, jaki miewają mędrcy, którym przyjdzie zaraz rozstrzygać najcięższe dylematy współczesności. Milczał długo, najwyraźniej zmagał się z lękiem o moją reakcję. W końcu machnął ręką na konwenans i wybuchnął: „Szymon, słuchaj, a gdyby tak walnąć tu tak wszędzie różem, co? Ja to widzę tak: różowe kafelki (tu kreśli w powietrzu ręką linię na wysokości lamperii) i taki gruby, czarny pasek wzdłuż... Co? Co  myślisz? Pięknie będzie, nie?”.

Odpowiedziałem mu, co myślę, zgodnie z prawdą: mam podejrzenia, że Bóg do szczętu już go opuścił. Zranionego do głębi i już na wpół zamkniętego w sobie dobiłem jeszcze śledztwem, skąd taki pomysł w ogóle wpadł mu do głowy. Odpowiedź była prosta: „Bo ja już rzygam tą cholerną bielą... Piętnaście lat robię łazienki i wszyscy tylko biele, beże, kurka wodna, szarości i écru... Szymon, coś innego! Coś innego wreszcie trzeba zrobić! Rozumiesz?!”.

„Coś innego”. Ludzie są zmęczeni écru. Zmęczyli się już jedzeniem przecierów, ich producenta podejrzewają o to, że dodaje do nich wody, a sam zjada pożywne frukta. Zamiast jednak wybrać przecier innej marki, krzyczą: „Precz z przecierami! Teraz tylko papryka!”. A to zawsze kończy się w ten sam sposób: na izbie przyjęć, w długim szeregu innych, którzy niby dobrze wiedzą, ale przecież raz na jakiś czas muszą się sami – na własnej skórze i żołądku – przekonać, że w polityce jest jak w miłości: dań głównych nie da się bezkarnie zastąpić przyprawami. 

Społeczeństwa od początku historii do jej końca lubią być mądre po szkodzie. Mają wpisaną w siebie masochistyczną tendencję, która nakazuje im raz na jakiś czas przeżyć totalne upodlenie, zapaść, zafundować sobie śmiertelnie zimną zimę, która wybije część populacji, a pozostałym da szansę przeżyć poetyckie chwile nadziei, jakie – gdy już opadnie bitewny kurz – przyniosą ze sobą przebiśnieg, jaskółka i wiosna. 

Co mogę zrobić, gdy moi współbracia radośnie pchają mój kraj, mój kontynent i mój świat na skraj przepaści? Nic. Siły, która zagrała w głowie mojego majstra w tamtej, do wyrzygania białej łazience, nikt nie jest w stanie powstrzymać. Mogę więcej się modlić (co czynię) i jeszcze dobitniej uświadamiać sobie, że chrześcijanin naprawdę nie może pokładać nadziei w jakiejkolwiek ziemskiej polityce, ekonomii, wiedzy, wiązać z nią nadziei albo ją „kanonizować”. Po raz kolejny mogę utwierdzać się w przekonaniu, że żaden „suweren” nie jest Bogiem, naród nie jest Bogiem, państwo nie jest Bogiem, nie jest Nim demokracja, wolny rynek, sztuka, nauka, król, prezydent czy premier. Bogiem jest tylko On sam. A nasze drogi nader często nie są Jego drogami. 

Mogę być gotów do udzielania pomocy wszystkim tym, którzy jutro zostaną dotkliwie poturbowani przez wybory, jakich dziś dokonują. Mam pełną świadomość, jak pensjonarsko brzmią takie kasandryczne wizje, ale naprawdę mam wrażenie, że łódki w naszym porcie zaczynają się już kołysać; że tsunami rozpaczy, rozczarowań i ludzkiej biedy jest już tuż-tuż od brzegów bogatej Północy, której wydawało się, że doskonale zabezpieczyła się przed tym, z czym na co dzień zmaga się Południe. Bogaci westmani na naszych oczach rozmontowują jednak właśnie ostatnie zabezpieczenia, rozbierają wały. Coraz głośniej krzyczą o wolnościach, o zmianach i o radykalizmie; o tym że kunktatorstwem jest mozolne naprawianie świata, by stał się optymalny, że trzeba robić rewolucję, by nastał świat idealny. Te krzyki są jednak walutą bez pokrycia – to opowieść o pragnieniu inności, a nie dobra. To pożądanie różowych kafelków, a nie rzeczywisty pomysł na to, jak wyremontować ziemię przy użyciu szacunku, sprawiedliwości i miłości. 

Po raz pierwszy w całym moim życiu widzę, że coś, co dotąd było retoryczną figurą, zdążyło stać się jedną z realnych, leżących na stole opcji: nie wiem, czy skończę życie w kraju, w którym je zacząłem. Nie dlatego że chciałbym wyjechać; dziś jestem w stanie wyobrazić sobie, że może będę musiał. Dotąd jedyną reprezentacją wojny, jaką miałem w umyśle, była ta sprzed ponad pół wieku. Dziś sądzę, że wybuch globalnej przemocy na oczach mojego pokolenia nie jest wcale opcją mniej prawdopodobną niż inne. 

I powtórzę: nie dzieje się nic, czego ludzie na świecie nie doświadczaliby już wcześniej. Nikt nie obiecywał nam przecież, że będziemy żyć w spokojnych czasach. Nie możemy więc wykluczyć, że czeka nas jeszcze najtrudniejszy z testów: zachowanie nadziei, gdy wszystko, w czym dotąd pokładaliśmy nadzieję, zacznie walić nam się na głowy.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

FOT. GRAŻYNA MAKARA
Polski dziennikarz, publicysta, pisarz, dwukrotny laureat nagrody Grand Press. Po raz pierwszy w 2006 roku w kategorii wywiad i w 2007 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne. Na koncie...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

No cóż...czas umierać. I współczuje Panu Redaktorowi, który jest dużo młodszy de mnie i będzie musiał się jeszcze trochę pomeczyć. Cieszę się jednak, ze przeżyłam te dwadzieścia ostatnich lat życia jeśli nie w dobrobycie, to w jakiej-takiej stabilizacji i z nadzieją na lepsze zycie, które rzeczywiście z roku na rok poprawiało mi się. No, ale nic nie trwa wiecznie...

Szanowny Panie Redaktorze, rozumiem Pańskie uczucie bezradności i je podzielam. Człowiek to bardzo młody model, ledwie co rozpoczęty eksperyment Natury, coś jak prototyp. Taki rekin ma jako gatunek dobre kilkaset milionów lat, ludzie - ledwie ze dwa. To nie może dobrze działać, a już na pewno nie w obszarach całkowicie nowych w przyrodzie. No a jeśli jeszcze wziąć pod uwagę, że człowiek stworzony został na obraz i podobieństwo Pana Boga - to już wszystko jest jasne. Zaglądał Sz. P. z pewnością do Biblii to wie, jaki ten wzorzec potrafi być nieobliczalny, humorzasty - no i kapryśny. Z Panem Bogiem zatem, do nieba albo na zatracenie.

1. Bajka o wołu, co to rządził "powoli, a rozsądnie" przypomina mi jakoś biadania na temat PRL, w której rzekomo było tak wspaniale i dobrze. Przecież był pokój, mieliśmy "silną" armię, ludzie płacili mało za mieszkanie i prąd, a generał Jaruzelski rządził tak wspaniale rączka w rączkę z Kremlem. I ta bajeczka o PRL nadal się ciagnie - no lepiej już by było wybrać zdrajców, złodziei, zboków, porąbańców, byle nie to, co wybrano. Złodzieje rządzą "rozsądnie", gdyż chcą więcej ukraść. Zdrajcy też bywają "rozsądni", bo w interesie obcych państw jest demobilizacja, a nie mobilizacja. Itd. To jest tego typu argumentacja. Żałosna, niestety. 2. Dziwne, iż katolik może w ogóle brać pod uwagę, że "bogiem" mogłoby być państwo, demokracja, czy też cokolwiek innego "ziemskiego". Jeszcze bardziej szokujące, że katolik oczekuje sprawiedliwości na Ziemi bądź od ziemskich władców, kiedy jak wiadomo, "księciem " tego świata jest Lucyfer, ojciec kłamstwa. W Ewangelii jest na ten temat wyczerpująco dużo powiedziane. Wystarczy poważnie potraktować Słowo Boże, żeby nie mieć ani przez chwilę takich złudzeń. Tu pozostaje mi tylko współczucie, że ktoś może być na tyle naiwny, by karmić się fałszywymi iluzjami. 3. Nadzieję pokładamy chyba w Bogu, a nie przypuszczam, by "zwalił się nam na głowę". No chyba, że Pan prorokuje Sąd Ostateczny. Niewykluczone, może będzie jutro. Ale może nie będzie. Niezależnie od tego pokładanie nadziei np. w pani Clinton wydaje mi się mało sensowne. 4. Jak będzie wojna, to będzie. Dla katolika cierpienie to radość i większa szansa zbawienia, więc z tej perspektywy oczekiwanie stałego dobrobytu jest trochę nierozsądne. Czyż może być coś lepszego od spotkania z naszym Panem? A tu widzę lęk przed tym spotkaniem. Bo tak fajnie się umywa ręce w białej łazience :)

Zainteresowała mnie pańska uwaga, chyba słuszna, ze zdrajcy zwykle forsują demobilizację. Cos mi to uświadomiło, gdy przypomniałam sobie ruchy obecnego Ministerstwa (Anty)Obrony Narodowej w sprawie nowoczesnego uzbrojenia dla polskiej armii. W tym szaleństwie musi być metoda, czyli sprzyjanie interesom Kremla. Co do innych spraw - wprawdzie Redaktor nie upoważnił mnie do tłumaczenia jego słów, niemniej nie sposób powstrzymać się od uświadomienia Szanownemu Panu, ze ów bajkowy wół, to metafora Platformerskiej "ciepłej wody w kranie", a nie PRL-u, zaś obecne władze trudno lepiej przedstawić metaforycznie jak małpę z brzytwą.

Wygląda na to, że nasza armia zostanie wyposażona w drony, które - jeśli odpowiednio zaopatrzone - mają dużą siłę bojową a przy tym są wielokrotnie tańsze od śmigłowców ( zwłaszcza caracali ). Jasne, że drony nie przejmą wszystkich funkcji śmigłowca, ale niektóre z tych funkcji niewątpliwie tak. I jeszcze taka ciekawostka z prowincji. W tym roku pobito rekord zwiedzających Zamek w Malborku i to po kilku latach chudych. Moim zdaniem to jest efekt działania programu Rodzina 500 Plus. Tyle dobrych rzeczy dzieje się w naszym kraju. Trzeba być patologicznym pesymistą aby tego nie dostrzegać.

:)))))))))))))))))))))))))) Ale mnie Pan rozbawił:))))) Tylko ten post jest wart tych milionów rzuconych w bloto, od których lada moment peknie budżet:)))

:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

A propos racji...cytacik : "Bo moja racja jest bardziej mojsza niż twojsza..."Dzień świra"

kawalarz z Pana...;)

hahahahahahah!

Elity pana wyśmiały, ja jako "głos ludu", napiszę panu, że póki co lud widzi to jako remis. 500+ jest generalnie na plus, ale podwyżki OC, cen masła i wielu innych obciążeń równoważą efekt. Leki darmowe gdzieniegdzie się pojawiły, ale czekanie na gips na izbie przyjęć przez 11 godzin to już lekka przesada. Telewizja totalnie zdziadziała, ale w sumie i tak była do bani, zatem niewielka strata. Jak to mówi bratanek "szału nie ma", no i tradycyjnie zanosi się na "totalną porażkę organizatorów". Co do dronów, no niby stanowią przyszłość pola walki, ale są szczególnie wrażliwe na ataki cybernetyczne, kluczowe pytanie kto ma lepszych informatyków/hakerów, my czy Ruskie? Odpowiedź jest niepokojąca, my ich zwalczamy, są raczej poza aparatem władzy , Ruskie ich wyłapują, składają "propozycje nie do odrzucenia" i wykorzystują dla "dobra ojczyzny"(w sumie nie mam danych, bazuję na tym co w mediach, a media wiadomo, nie są godne zaufania, zatem trudno powiedzieć jak jest naprawdę).

Podążając za rozumowaniem Szanownego Pana, należałoby toczyć cały czas wojny, żeby cierpieniem zapewnić sobie zbawienie. Jezus nie proponował ludziom takiego sposobu. Mógł przecież wzniecić w tym celu żydowskie powstanie przeciw rzymskiemu okupantowi. I nie wątpię, że Rzymianie ochoczo pomogliby Żydom spełnić się w tym przedsięwzięciu. Obawy Autora uważam za uzasadnione. Można wyśmiewać wyższość białej łazienki nad różową z czarnym szlaczkiem, ale nie pokoju nad wojną.

No ileż można się czepiać jakiegoś bożka księżyca z Rzymskiego Panteonu na siłę wrzuconego do hebrajskiej mitologii przez fanaberię tłumacza?

"Dla katolika cierpienie to radość i większa szansa zbawienia"- ojojoj... nie wiem skąd to zaczęrpnięte ale na pewno nie z Ewangelii .. bo cierpienie to cierpienie...a jezeli już z masochistycznym podejsciem szanowny Pan chce je podjąć to prosze oferować je sobie - miłość bliżniego nakazuje innym oszczedzać cierpienia To co pisze pan Szymon nie jest pochwałą "mycia rąk w białej łazience" tylko refleksją nad konsekwencjami nie przemyslanego przewracania stołu bo zupa była za słona...aluzja do PRLu chybiona , chyba ze wszystosię kojarzy , ale to już inny temat Obawy szanownego Redaktora niestety podzielam

W Rosji, na Węgrzech, w Polsce,a teraz w USA-w głowach się miesza prostaczkom, bo za dużo mieli swobody, zbyt ugładzone życie "ciepłą wodą w ścianie"? Szymon-trochę to dziwna retoryka, jak na kogoś, kto głębiej wszedł w chrześcijańską duchowość i potrafi współczuć z drugim człowiekiem. Obecne zmiany dyktowane są gniewem w poczuciu krzywdy, a nie znudzeniem stabilizacją. "Sposób myslenia zależy od miejsca siedzenia"-a miejsca są zasadniczo dwojakiej kategorii: przywileju i dyskryminacji-mozliwości wygodnego życia(z reguły) cudzym kosztem i narzuconej niewygody(lub wykluczenia, czy wręcz wyeliminowania) dla cudzej wygody. Determinacja jest przeciwieństwem wolności wyboru. Może warto czasem przesiąść się na to drugie miejsce, by mieć pełniejszą perspektywę rzeczywistości i będąc bliżej prawdy, tą rzeczywistość komentować? Gniew suwerena wziął się z zakłamanej retoryki o "fundamentalnej wartości demokracji i wolności"-gdyby nie te mainstreamowe kpiny z prawdy, to może uprzywilejowany establishment cieszyłby się nadal swoją "wolnoscią" i "demokracją"

To prawda że siłą sprawczą jest poczucie krzywdy ale czy proponowana terapia jest tą najlepszą? Wspomina Pan o wykluczeniu, braku perspektyw, nieprawidłowym miejscu siedzenia. Ok. Zgoda. Tylko czy rozwalanie systemu jest jedynym panaceum na tą chorobę. Może warto rozważyć pracę u podstaw, ewolucyjną zmianę zamiast rewolucji? Poprawianie zamiast równania z ziemią tego co jest by wybudować nowe, lepsze? Wędkę zamiast ryby?

...kamuflażem braku istotnych zmian? W USA 8 lat temu dokonano "przełomowego wyboru" na urząd prezydenta-"kolorowego"-po raz pierwszy w historii tego państwa. I co istotnie się zmieniło? A skąd wzięła się w Polsce popularność "antysystemowego" Kukiza? Globalna sytuacja wymaga czegoś więcej, niż jakieś kosmetycznej korekty-zmian do samych podstaw, których efekty będą widoczne w ciągu jednej generacji. "Nie od razu Kraków (Rzym) zbudowano". Ale Warszawę i Berlin z całkowitej, powojennej ruiny, odbudowała jedna generacja. Podobnie jaki i piramidę Cheopsa,która jest monumentalnym pomnikiem miedzyludzkiej kooperacji. Gdy postawimy na wspólnotę i kooperację-jako ludzkość znów wejdziemy w fazę cywilizacyjnego progresu.

Piramida Cheopsa najprawdopodobniej nie ma z Cheopsem nic wspólnego. Wszystkie tzw. "przemiany" to w sumie ściema, by lud się nie buntował. Cieszmy się "gorącą kawą z rana" póki jeszcze można. Przemiany prawdziwe pewnie i nadejdą, ale według chińskich powiedzeń, ich złorzeczenie to "Obyś ciekawych czasów dożył", a pytanie o "dobre czasy" zwyczajowo doczekuje się odpowiedzi "dobre czasy już były".

To znaczy rzeczowym jest tu paradoks wpisany w ludzką egzystencję, który odkrywa intelektualna refleksja nad rzeczywistością. Dlatego chrześcijaństwo z przekazem kenozy: Boga Wszechmocnego, który stał się człowiekiem i umarł na krzyżu "dla naszego odkupienia", tak odpowiada temu człowieczemu zapotrzebowaniu na zmierzenie się z paradoksem(choćby nieuchronności śmierci i trwania życia). Choć jest też silna tendencja(obecna także w chrześcijaństwie), by paradoks "wygładzić" w imię "prawdy jednoznacznej"(formuła Arystotelesa) i "metodologicznego pragmatyzmu"(pozytywizm). Ale odrzucając paradoks, trzeba odrzucić i krytyczny umysł. A piramida nie-Cheopsa stoi od ponad 4 tys. lat, także jako pomnik skutecznego zastosowania matematycznej inżynierii. Matematyka to logos, który stoi wyżej, niż np. arystotelesowski system logiczny

Biel i róż - ostre podziały. My dobrzy i mądrzy, ta druga strona szaleńcy i źli. I ta pewność, że buduje się nowy wspaniały świat...

Tym wszystkim sfrustrowanym i żyjącym w poczuciu wykluczenia, którzy myślą że już nie może być gorzej chciałabym powiedzieć, że owszem może i niechybnie będzie. Zwykle bowiem po euforii z tytułu zaciągnięcia kredytu, przychodzi trud jego spłaty a czasem i kryzys egzekucyjny. To właśnie przed nami. Pytanie tylko o rozmach tego wahnięcia - czy wrócimy do pustych haków w sklepach czy tylko do igieł wielorazowego użytku. Ale ile w końcu można żreć te konserwanty i czekać w kolejach do lekarza.

Przypomnę jedynie o tym, że za poprzedniego wejścia PiSu z premierem Kaczyńskim na czele też miał być ekonomiczny krach i koniec świata. Premier Bielecki wyjaśnia dlaczego do krachu nie doszło. http://wpolityce.pl/gospodarka/203450-szokujace-wyznanie-jana-krzysztofa-bieleckiego-rzad-kaczynskiego-uchronil-polske-przed-kryzysem-co-na-to-wierchuszka-platformy

Ten dowcip z andronami Macierewicza był lepszy. Czekamy na więcej.

Oby to był żart. Dron by był naprawdę skuteczny powinien być wyposażony w AI, to raczej jeszcze przyszłość, ale przypuszczam, że drony wyposażone w AI będą ostatnim wynalazkiem jakiego dokona człowiek. No chyba, że programować je będzie pan Antoni, wtedy mamy jakieś szanse :)))

Panie redaktorze, podobno Trumpa wygrali mieszkańcy przyczep. Ma pan do nich pretensję, że nie docenili ciepłej wody w cudzych kranach? Zresztą gdyby te żałosne próby zrozumienia wyniku wyborów opierały się na prawdziwych przesłankach, to trzeba by przyjąć, że skala pauperyzacji amerykańskiego społeczeństwa osiągnęła taki poziom, że kontynuacji mogą pragnąć jedynie idioci. Najzabawniejsze jest to, że gazeciani mędrcy zdążyli się w ciągu ostatnich trzech dni pomylić co najmniej dwa razy: najpierw przewidując zwycięstwo Clinton, a następnie witając z rozpaczliwą satysfakcją karę bożą, czyli rzekomą apokalipsę na światowych rynkach. Rzekomą, bo rynki "polubiły Trumpa" (cytując pewną wcale nie protrumpowską gazetę) już w środę po południu. I ci sami ludzie mimo jawnych dowodów swojego chciejstwa i braku rozeznania w rzeczywistości wciąż chcą pouczać. Panom i paniom już dziękujemy!

Podobno na Clinton zagłosowało więcej wyborców niż na Trumpa. A wygrał Trump. Ot, takie "uroki" wyborów amerykańskich. :)

W Polsce na PiS głosowało 32%, ledwie 18,5% uprawnionych - w Sejmie mają ponad 50%. Mówi to coś Pani?..

To wszystko przez tą demokrację. Mam nadzieję, że liczni obrońcy demokracji tak ją zmienią, żeby zawsze wybierano jedynie słuszne, oświecone partie

Taki system, jeden z wielu, ze swoimi wadami i zaletami. A rządzący nami aktualnie obrońcy demokracji z pewnością już pracują nad systemem w kierunku przez Sz. P. wskazanym. Wszystko.

przez ostatnich 8 lat, lewica podnosi sprawę dopiero teraz. Zresztą podobna sytuacja zdarzyła się wcześniej cztery razy, po raz pierwszy w 1828, po raz ostatni w 2000. Mówimy o "urokach" systemu funkcjonującego dłużej niż jakakolwiek inna demokracja. Są jeszcze inne pomysły na radzenie sobie z dysonansem poznawczym. Gdzieś przeczytałem, że Trump właściwie przegrał wśród wszystkich "większości". Za nim była tylko większość białych, a za Clinton większość kobiet, większość młodych, większość gejów, większość czarnych, większość Latynosów... jeśli przerwiemy liczenie w tym momencie to już jasno widzimy, że kandydatka Demokratów wygrała co najmniej 5:1. Kontestatorów nie brakuje, ale, co ciekawe, w USA ich głos od początku brzmi słabiutko i coraz słabiej. Bardzo lewicowy i stronniczy NYT przybiera tony koncyliacyjne i zdaje się kreować wrażenie, że może nie taki diabeł straszny, jak sami go malowali. A w ultralewicowym, żeby nie powiedzieć lewackim The Nation, oprócz wyrzutów "demokratów" pod adresem demosu, pojawiają się i takie analizy, jak Williama Greidera "The Plain People Spoke on November 8. Will the Powerful Listen?". Szczerze polecam, zamiast gorzkich żalów polskich sierot po Hillary.

Jak dla mnie to mogli nawet rzucać kostką albo monetą. Nie mój cyrk, nie moje małpy. :) Jednak twierdzenie, że większość amerykańskich wyborców wybrała Trumpa jest nieprawdą, bo "wybrała" go obowiązująca procedura. Dość "urocza" mimo wszystko, skoro oddano wiele setek tysięcy "wyborczych głosów" więcej, a uzyskano "efekt" o kilkanaście procent niższy od zwycięskiego (sic!). Nasze procedury wyborcze do sejmu są równie "urocze". Kiedyś na naszym terenie oddaliśmy ponad 20 tys. głosów na jednego kandydata, a naszym "reprezentantem" został inny z zaledwie ok. 400 głosami. Którego trzeba było tylko jakoś "przeżyć", bo odwołać lub wymienić na innego żadną miarą się nie dało.

Amerykanie dadza sobie radę i z Trumpem, i z nowa sytuacją. I prawde mówiąc - niewiele mnie to obchodzi. Interesuja mnie wyłącznie reperkusje tego wyboru dla Europy i Polski. A te zdaja się być niepokojące zwazywszy na sympatie prorosyjskie Trumpa. Sympatie - mało powiedziane. Wszystko na to wskazuje, ze w tej kampanii kremlowskie "szatany" były czynne. Ale co to obchodzi Pana i innych renegatów, prawda?

" Demokracja być wtedy jak wygrywajo "nasze" ! Dyktatura zaś wtedy jak wygrywajo "one" !" . tym hasłem na swoich oświeconych przez diabła sztandarach , lewactwo wali na lewo i prawo jak tylko nie po ich myśli coś pójdzie ... wystarczy przeczytać jazgotliwe biadolenie i ujadanie "oświeconych" z TP ;))) . a tow. Hołownia brnie w niewiedzy co do mechanizmów społeczno-polityczno-finansowych otaczającego go świata ;) towarzyszu "oświeconych" : tobie to chyba nie przystoi być takim ignorantem - co innego prosty polski moher lub amerykancki robol, oni to nie rozumieją "wtf is going on" ale taki wykształcony, obyty, medialny, chrześcijanin itp. żeby tak się w trąbę przez salon dał robić - to dopiero cyrk ! no ale może to na zasadzie : "kto ci płaci ten wymaga" ... życie ... . tym bardziej że prostaki biorą świat na czuja i czasem dość późno ,nawet po 8 latach ale w końcu uda im się skonstatować że to była ściema [ta zielona wyspa czy osobne sracze dla transeksualistów i 1000 innych przykładów , dla tow. Szymonka - napisz coś o tym jak "oświeceni" z Francji zabronili używać symboli religijnych w Bożonarodzeniowych szopkach ... potem napisz jeszcze z 5 krytycznych felietonów o swoich pracodawcach i ich mocodawcach czyli "saloniku" , np. o okultystach w otoczeniu umiłowanej H.Clinton i będziesz szukał se roboty na budowach ... tak to działa... nie wiedziałeś ? ] . Przed wyborami kiedy rządzą "nasze" : gardła pełne frazesów o DEMOKRACJI [jak by Clinton wygrała w podobny sposób co Trampek - nikt by się nawet nie zająknął o złym systemie elektorskim] ! Po wyborach przegranych przez "naszych" : kontestacja WYNIKÓW DEMOKRACJI aż do używania przemocy fizycznej wobec zwolenników wroga [USA teraz - ale felietony o tym to oczywiście nie w TP] . Szymuś, chłopie , tyle "śliskich" tematów na felietoniki - pójdziesz pod prąd jak Jezus [a ostatnio nawet red. Jakubowska słynna lwica lewicy - czytałeś Szymuś jej opinię o marszach feministek tak ulubionych w TP] czy dalej będziesz dryfował w mainstreamowym potoczku aż w końcu wyrzuci cię on na bagnisty brzeg ?

z naciskiem na beee...

Widzę, że trolle zaczynają gnieździć się na stronach TP. Jest tyle innych stron, proponuję Pani/Panu zmienić TP na np. Frondę albo prawicowe media. Proszę swoje jadowite przemyślenia, które są poniżej poziomu wypowiedzi innych interlokutorów zamieszczać gdzieś indziej.

Głowa do góry nic sie nie stanie, jesli przyjmiemy ze bezwzględu na to pod jaka nazwą polityk i polityka to cześć wspólna korupcji, nepotyzmu i kumoterstwa pod płaszczykiem fałszywej moralności , dzisiaj rownież kościelnej moralności. . .

Moje trzy grosze - panie Szymonie - bardzo cenię Pana spostrzeżenia. Ja też jestem załamany tym, co dzisiaj sobie zafundowaliśmy. Wstaliśmy z kolan i spadliśmy na pysk. Tusku wróć.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]