Zapytaj Adama, część IV: Czy myślał o apostazji? Czy miał zwierzęta? Jak pokazać bliskiej osobie, że warto żyć? Jakiej muzyki słucha? Czy wierzy w potwory?

Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki i Anna Goc w redakcji „Tygodnika Powszechnego". Kraków, 28 czerwca 2024 r. // Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki i Anna Goc w redakcji „Tygodnika Powszechnego". Kraków, 28 czerwca 2024 r. // Fot. Grażyna Makara

Anda Rottenberg, historyczka sztuki, krytyczka, kuratorka wystaw: Adamie, nie korciła Cię apostazja, gdy Twój Kościół zamykał Ci usta?

Ks. Adam Boniecki: Nie, nie korciła mnie apostazja i chyba nie korciłaby, gdyby Kościół zamknął mi usta.

Kościół nigdy nie zamknął mi ust, zawsze mogłem pisać w „Tygodniku”. Apostazja jest czymś generalnym, a zakaz wypowiadania się w mediach – czymś bardzo partykularnym. Może gdybym był młodszy…

Hubert Piechocki, dziennikarz i korektor: Chciałbym zapytać o obecność wyjątkowych zwierząt w życiu Księdza – czy jakieś były lub są?

Ks. Adam Boniecki: Miałem kota. Właściwie to nie był mój kot – znaleźli go właściciele domu, w którym mieszkałem. Ale oni przychodzili raz w tygodniu, a kot był ze mną stale. Był mądry i dobry. Niezależny i przyjacielski. I bardzo wierny. Oczywiście wierny mnie, a nie właścicielom. Czekał zawsze przy furtce na mój powrót. Na kolana wskakiwał czasami. Niestety, zjadł jakąś truciznę i umierał przy moim łóżku. Nie było sposobu, by mu pomóc.

Pani Anna: Dzieli nas sześćdziesiąt lat, a jednak czytając wypowiedzi Księdza, widzę, że ta różnica wieku nie dzieli, a łączy. (…) Piszę z Poznania i z tego też miasta życzę Księdzu niekończącej się radości z życia, bo wierzę, że tak się da. Co jednak, gdy ta radość znika? Mojej 86-letniej babci tego uczucia zabrakło, jest po próbie samobójczej. Otacza ją opieka lekarzy, najbliższej rodziny, moja. Bierze leki i niedługo zaczyna terapię. Jest mi przyjaciółką, powierniczką, osobą wierzącą. Sama wierzę przede wszystkim w dobrych ludzi i taka też dla innych staram się być. Jak pokazać babci, że żyć warto, niezależnie od wieku? Rozmawiamy codziennie, a czuję, że nie umiem jej pomóc.

Ks. Adam Boniecki: Niezależnie od wszystkiego – Pani babcia potrzebuje miłości i tej miłości jest pewna. Starość jest pełna niespodziewanych zmian, z którymi człowiek nie zawsze może sobie poradzić. Ale Pani babcia na pewno Panią kocha, bez względu na to, jak się zachowuje. I czuje się przy Pani bezpieczna.

Każdy człowiek jest światem odrębnym, nie możemy na siłę próbować go przemienić.

Pani musi okazywać babci te same uczucia, tę samą miłość, jaką Pani okazuje, wiedząc, że nie da się zmusić kogoś, by wykrzesał z siebie inne uczucia. Choć one tam są, nawet jeśli w tej chwili nie dominują. Trzeba i to uszanować.

Adam Krzywiel, farmaceuta: Przez całe życie napotykamy na chwile zachwytu czy też „błysków” – jak to określiła w swoim tomiku poezji Julia Hartwig. Może to wynikać z kontemplacji przyrody, ze zdumienia i zadziwienia nad słowem, muzyką albo obrazem. Czy Ksiądz mógłby podzielić się z czytelnikami takim wspomnieniem, które szczególnie zapadło w pamięć?

Ks. Adam Boniecki: Są jeszcze inne powody do zachwytu – drugi człowiek. Nie mogę ich opisać, bo takich momentów zachwytu było i jest zbyt wiele w moim życiu. Zresztą – widzi się góry, poznaje człowieka – dlaczego coś, albo ktoś, nas zachwyca? Żeby to wyjaśnić, trzeba by napisać książkę (może książeczkę). Jest nieszczęściem człowieka, jeśli tłumi takie zachwyty, uważając je za coś złego albo za słabość.

Monika Ochędowska, dziennikarka i redaktorka: Jakiej słuchasz muzyki?

Ks. Adam Boniecki: Jestem na tyle niemuzykalny, że nie powinienem wymieniać żadnej. Nie byłoby to jednak prawdą, bo słucham, z przyjemnością… I przy tym pozostańmy.

Wojciech Pelowski, dziennikarz: Czy wierzy Ksiądz w potwory?

Ks. Adam Boniecki: Oczywiście, że wierzę, ale nie mówmy o nich, żeby ich nie wywoływać, na naszą zgubę.

Pan Bogdan: Jestem czytelnikiem TP od lat 60., wtedy lekturę zaczynałem od felietonów Kisiela. Obecnie uczęszczam do szkoły biblijnej, ale nie uzyskałem odpowiedzi na pytanie: Jaka jest relacja między Starym a Nowym Testamentem? Rozumiem, że pytanie jest obszerne, bo przecież nie jest to ani kontynuacja, ani uzupełnienie. Mamy też dwa różne obrazy Boga?

Ks. Adam Boniecki: Nowy Testament jest jednak kontynuacją Starego. („Czytaliście w Starym Testamencie, a ja Wam powiadam…”). Nowy Testament też nie jest wyczerpujący. Istnieje przecież rzeczywistość Boga, której żaden Testament nie jest w stanie ująć. Ludzkości i ludziom przydają się stopnie wtajemniczenia, które zakończy wizja uszczęśliwiająca, czyli oglądanie Pana Boga twarzą w twarz.

Ale jak to wygląda, będę mógł powiedzieć dopiero po śmierci (oczywiście powiem).

Rafał Stefaniak, niespełniony pisarz, pracownik korporacji, stały czytelnik: Księże Adamie, w ubiegły weekend moja siostra brała ślub i stąd moje pytanie: co można powiedzieć ludziom, którzy zaczynają nowe życie, by mogli je wieść w jak najlepszy sposób?

Ks. Adam Boniecki: Trzeba im powiedzieć to, co dyktuje serce. Czasem mówi się piękne rzeczy, a życie potem jest życiem. Pobożnie powiem, że ważniejsze jest, by pomodlić się za nowożeńców, nie tylko na ślubie, ale od ślubu modlić się za nich zawsze, choć krótką chwilę. To też nie jest remedium na wszelkie zasadzki czyhające na ludzi, ale zawsze coś.

Piotr Adam: Mam 65 lat i starość od pewnego czasu zaprząta moje myśli. Kiedy Ty zacząłeś o niej myśleć? Jak się do niej przygotować? Czy myślenie o starości to przygotowanie do myślenia o śmierci?

Ks. Adam Boniecki: Myśleć o nadchodzącej starości na pewno trzeba, bo potem może być za późno. Nie tylko myśleć, ale pozbywać się niepotrzebnych rzeczy, nawyków itd., co nie jest takie łatwe. Przygotowywać się do śmierci teoretycznie należy przez całe życie. W praktyce człowiek rzeczywiście się do niej przygotowuje, kiedy ona zapuka do naszych drzwi.

W każdym razie warto pamiętać, że umrzemy.

Adrian Markowski: Wyobraźmy sobie, że jest Ksiądz świadkiem paruzji. Może Ksiądz zwrócić się do powtórnie przychodzącego Chrystusa, ale tylko w formie jednego zdania lub pytania. Jak zatem mogłoby brzmieć Księdza zdanie/pytanie Doń skierowane?

Ks. Adam Boniecki: Jedno zdanie? Chyba trzeba się jakoś przywitać.

Halina Cach: Jestem w pociągu, wybieram się z wizytą do rodziny, stąd pytanie o wehikuł czasu – gdyby był dostępny, z kim Ksiądz Redaktor chciałby się spotkać, może poznać tamte realia z bliska?

Ks. Adam Boniecki: Z królową Jadwigą.

Szanowny Księże Adamie,

to nie będzie pytanie, lecz podziękowanie. Z „Tygodnikiem Powszechnym” zetknęłam się w liceum (1985-1989). Wtedy był lekturą obowiązkową, wprawdzie nie w domu, bo moi rodzice go nie czytali, ale w szkole stanowił żelazny element cotygodniowej prasówki, przygotowywanej przez profesora historii.

„TP” – jakże odmienny od innych ówczesnych gazet – uczył, otwierał, kształtował. Towarzyszył mi później przez kilka kolejnych lat. Z biegiem czasu znaczenie „TP” malało.

Trudno mi teraz powiedzieć, kiedy dokładnie i dlaczego? Czy to przez natłok zajęć: praca, rodzina, inne obowiązki, czy przez jakże złudne wrażenie, że skoro Polska i świat idą w dobrym kierunku, to już nie trzeba tak bardzo się nad tym wszystkim głowić i można zająć się „zwyczajnym życiem” – nie wiem…

Ale parę lat temu – znów trudno uchwycić dokładny moment – gdy świat / Polska/ KK zaczęły wydawać się coraz dziwniejsze, mniej zrozumiałe, trudne do zaakceptowania – trochę przypadkiem, ponownie trafiłam na „TP”.

I – jak przed laty – poczułam, że jest mi bliski, że odnajduję w nim odpowiedzi na pytania, a czasami stawia inne; że pokazuje zjawiska, których nie byłam świadoma; że ponownie uczy i inspiruje.

Nie wiem, kiedy mój dorastający syn zaczął także podczytywać „TP”. Dziś ma prawie 20 lat i gdy wraca w czwartek do domu, to jedno z pierwszych pytań brzmi: „Mamy Tygodnik?”.

Dla niego to także ważne źródło przybliżające świat, a zarazem dodatkowa przestrzeń, w której możemy się rodzinnie spotkać, próbując zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość.

Za to pragnę serdecznie podziękować!

Dołączam najszczersze życzenia urodzinowe.

Anna

 

Szanowny Księże Adamie,

tyle serdecznych, ciepłych i wzruszających życzeń płynie do Księdza, pragnę również i ja, zwykła babcia, dołączyć się do nich, bo jakoś samej trudno mi wyrazić to, co chciałabym przekazać. Głęboko wierzę, że jeszcze długo będę mogła czytać to, co Ksiądz napisze, a co dla mnie jest jak lekarstwo. Już dzisiaj zaczynam czytać Księdza „Testament” i jestem pełna nadziei, że – tak jak inne Księdza książki i różne teksty – będzie dla mnie balsamem dla duszy, oparciem w trudnych chwilach i odpowiedzią na moje pytania, których nie zdążyłam zadać, ponieważ jestem pełnoetatową babcią i do tego jeszcze są wakacje.   

Bardzo serdecznie Księdza pozdrawiam.

Babcia Grazia

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Zapytaj Adama