Reklama

Zapachy

Zapachy

12.07.2021
Czyta się kilka minut
Z

Z oczywistych powodów trzeba dziś wziąć na tapetę tematykę w Polsce zupełnie szaloną, czyli ogólnie rzecz biorąc – higienę, ale też higienistów, czystość materialną i duchową, a przede wszystkim – oczyszczanie. Jest ono w Polsce tematem dla jednych szalenie delikatnym, dla innych skrajnie wulgarnym. Oczyszczanie nie jest w ogóle tematem neutralnym.

Każdy świetnie wie, każdy, kto ma dziś więcej lat niż rodaczki i rodacy podlegający aktywności umysłowo-administracyjnej p. Czarnka, że czystość była tematem przez wiele lat w Polsce całkowicie teoretycznym. Jej brak był powodem rytualnych narzekań na ustrój i klasycznych, relaksacyjnych pogwarek towarzyskich, gdy rozmawiano sobie o walorach świata cywilizacji zachodniej. Kwestiami tymi zajmowały się, prócz towarzystw krzewiących higienę i kulturę osobistą, takoż arcywąskie, skupione w ośrodkach akademickich, środowiska socjologów,...

4140

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ja raczej wiązałabym poprawę warunków sanitarnych w Polsce z rokiem 2004, czyli wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Wystąpienie z niej będzie początkiem procesu odwrotnego

Ku uciesze gawiedzi, Gospodarz dostrzegł problem, podjął uchwałę, pociągnął za spust płuczki i gówno popłynęło do morza. nastąpiła odnowa, znaczy działamy dalej tak samo ale od nowa. Wszystko już przerabialiśmy, dlatego nie dziwi, brak aktywności rządzących w sferze poszukiwania fachowców na zwolnione wakaty. Abstrahując od tego nowego, znaczy starego, spuszczanie z wodą do ścieku wszelkiego rodzaju tałatajstwa, jest wyznacznikiem ucywilizowania człowieka. W krajach prymitywnych wiadomo, kupę walą w krzakach, albo za stodołą. Wodę trzeba do prania nosić, więc się nią gospodaruje oszczędnie, a po wszystkim ogródek się nią podleje. Woda ponoć największym dobrem jest, a cywilizowany człowiek podkreśla swój status, robieniem do niej wiadomo czego. Potem to to leci z nią do Czajki, czasem ją omijając, do Wiły i w końcu do Bałtyku. Potem jedziemy na letnisko nad morze i na świeżą rybkę, prosto z kutra. O jejku, jejku, dostajemy rachunek i paragonem się dzielimy w necie. Powiedziałbym cykl się zamyka, robimy do wody, a potem to wszystko żremy,

Historia brudu (Katherine Ashenburg)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]