Zamiast kwiatów

"Zwyczajna dobroć mówi o Jerzym Turowiczu poeta w wierszu "Café Greco. Czy coś tak bardzo cennego i wyjątkowego na tym świecie może być "zwyczajne? Pewnie w takim właśnie sensie, że nie potrzebuje żadnego przymiotnika wspomagającego. Cenność w tym wymiarze zawarta jest w samym słowie "dobroć. Jak się pamięta Jerzego, poeta nie obudzi w nas pytań.
Czyta się kilka minut

5 sierpnia pogrzeb Eli Stommowej, rok mniej więcej po pożegnaniu Stacha Stommy w tych samych Laskach. I znowu chciałoby się znajdować słowa najbliższe straty, nad którą płaczemy. "Zwyczajny urok"? Więcej niż uroda, niż wdzięk, niż wrażliwość i subtelność, wyciszenie wraz z ogromnym słuchem na innych, zawsze reagując, rezonans o wielkiej skali. Jej mąż - 58 lat wspólnego życia… - stworzył kiedyś w liście kondolencyjnym określenie "kultura ostrobramska". Kresowa, cicha, wysokiej próby. Ela też była z jej kręgu.

Była jak ja polonistką, rok mnie wyprzedzając na UJ. W "Tygodniku" zajęłam jej miejsce, kiedy rok po ślubie szła na pierwszy urlop macierzyński. Tak więc zawdzięczam Jej całe swoje życie zawodowe. Ale i nieporównanie więcej, bo przyjaźń najwyższej próby. Jej i Stacha dzieci były pierwszymi dziećmi w moim życiu emocjonalnym. A ich dom - ten na Czarnowiejskiej w Krakowie i potem na warszawskiej Kanonii - był jednym z domów "Tygodnikowych", w których historia działa się na równi z redakcją. Tak jak u Jerzego, u Tola Gołubiewa, u Jacka Woźniakowskiego. Dużo wspomnień o tym opowiada, ale nie są one na miarę tej intensywności życia - prywatnego i publicznego równolegle - jakiego tam doznawaliśmy.

"Tygodnikowi" redaktorzy następnych pokoleń, nawet najmłodsi, jeszcze coś uszczknęli z tamtego doświadczenia: serdeczności, przyjaźni i zatroskania o "wielką rzecz". Ela współtworzyła to wszystko na równi ze Stachem, choć zawsze - jak ona to umiała? - jako stojąca "u boka" męża.

W niedawnym numerze "Newsweeka" znalazłam serię zdjęć z ostatnich lat życia ks. Jana Twardowskiego, którą zamyka fotografia z podziemi Świątyni Opatrzności, gdzie spoczywa. Bardzo to smutne: marmurowa ściana z napisem, pod którą w chaosie leżące i stojące kwiaty, i znicze. Gdzie mogiła? Gdzie krzyż nad mogiłą, jak by na pewno chciał poeta? Grób Eli będzie na szczęście w Laskach, obok grobu Stacha, razem z mogiłami Jerzego Zawieyskiego, księdza Jana Ziei, Antoniego Słonimskiego i tylu innych ludzi z tej samej duchowej rodziny. Obok cmentarza w Tyńcu, to drugi rozdział coraz bardziej zamykający zeszłowieczną naszą historię. Zostaję tam myślami. Pokój Tobie, Elu.

4 sierpnia 2006 r.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2006