Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zakuć Frasyniuka na pokaz

Zakuć Frasyniuka na pokaz

19.02.2018
Czyta się kilka minut
Policja zatrzymała w zeszłą środę o szóstej rano Władysława Frasyniuka, by doprowadzić go do prokuratury, która prowadzi postępowanie w sprawie naruszenia nietykalności dwóch policjantów w trakcie blokady miesięcznicy smoleńskiej w czerwcu ub.r.
P

Po przedstawieniu zarzutów i odmowie składania wyjaśnień został zwolniony. Frasyniuk nie stawiał się dobrowolnie na wezwania, więc samo doprowadzenie go przez policję nie powinno budzić protestów – mieści się w zakresie oczywistych konsekwencji, jakie ponosi każdy, kto powołuje się na odruch nieposłuszeństwa obywatelskiego (Frasyniuk mówi: „obywatel ma prawo i obowiązek nie współpracować z władzą, która łamie konstytucję”). Obywatel decydujący się na uzasadnioną moralnie odmowę poddania się prawu liczy się z tym, że państwo zastosuje wobec niego środki represyjne. Sęk w tym, że tłumaczenia władz, iż chodziło tylko o równość wobec prawa (nawet wybitny działacz opozycji demokratycznej nie ma przywileju lekceważenia wezwań urzędów), rozbijają się o szczegóły tego zatrzymania. Trudno dać wiarę słowom policji, iż działano „z zachowaniem godności osobistej”: skucie kajdankami, w dodatku z tyłu, to środek przymusu bezpośredniego, który policja, owszem, może stosować, ale tylko w granicach konieczności. Potraktowanie zatem Frasyniuka jako ukrywającego się przestępcy, którego trzeba wywlec o szóstej rano z domu, w dodatku na tyle niebezpiecznego, żeby go dotkliwie obezwładnić, to działanie obliczone na efekt propagandowy, a nie dbałość o respekt wobec prawa i procedur. Nawet jeśli pojawiające się potem porównania z metodami rodem ze stanu wojennego są grubo przesadzone, to niewątpliwie chodziło o pokazówkę, o presję na inne osoby uczestniczące w podobnych akcjach.©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Moze chciał sprawdzić czy Polska to nadal " ch.., d ... i kamieni kupa"... Co do kajdanek się zgadzam- powinno się podstawić limuzynę . Przecież nie stawiał oporu i był skłonny złożyć wyjaśnienia.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]