Zakonnice na ulicy

Przed kilkoma tygodniami odbył się w Rzymie pilotażowy kurs dla zakonnic zajmujących się udzielaniem psychologicznej, socjalnej i duchowej pomocy kobietom zmuszanym do prostytucji.
Czyta się kilka minut

"Zakonnice, często ubrane w habity, udają się nocą na ulice, oferując prostytutkom przyjaźń, nadzieję, poradę i sposoby uwolnienia się od tych, którzy kierują procederem - mówiła na zakończenie kursu s. Maria Rosario Preboste, oblatka Najświętszego Zbawiciela. - Gdy spotykam te kobiety, moim paszportem jest krzyż, który noszę na szyi".

W dwutygodniowych zajęciach uczestniczyło blisko 30 z ponad 200 zakonnic od lat zaangażowanych w pomaganie włoskim prostytutkom. “Kobiet ulicy" jest tu 500-700 tys. Przybyły przede wszystkim z Afryki i Wschodu, 40 proc. z nich to niepełnoletnie. Jak powiedział James Nicholson, ambasador USA przy Watykanie, władze amerykańskie przeznaczyły 60 tys. dolarów na realizację programu i starają się o zorganizowanie podobnych kursów w Rumunii, Nigerii i Albanii.

Kierująca programem s. Eugenia Bonetti ze Zgromadzenia Sióstr Pocieszenia mówi, że niezastąpioną rolę w walce z prostytucją kobiet, a tym bardziej z prostytucją męską i pedofilią, winny odgrywać męskie zgromadzenia zakonne. Tymczasem na tym polu zakonników praktycznie brak. “Istnieje nagląca potrzeba, aby zakonnicy zaangażowali się tam, gdzie mężczyźni płacą za seks. Aby formować i informować, przywracać wartości wzajemnego szacunku, międzyosobowych i rodzinnych relacji, przywrócić równowagę w relacjach między mężczyzną i kobietą".

“Siostrom zakonnym nie jest łatwo otworzyć drzwi swoich domów przed prostytutkami - tłumaczyła s. Bonetti. - Niemniej w tę inicjatywę zaangażowanych jest wiele wspólnot. Niektóre wspierają nasz program modlitwami i pomocą finansową". Domy zakonne stały się przystanią dla różnych dobrych samarytan, okazujących troskę prostytutkom i pomagających im wrócić do normalnego życia.

“Po latach posługiwania kobietom na ulicy - dodała s. Bonetti - nie nazywamy ich już prostytutkami, bo wiemy, że przynajmniej 90 proc. z nich jest zmuszana do prostytucji". Zakonnice uważają je za ofiary współczesnego niewolnictwa, dużo gorszego od tego z przeszłości. Jedna z uczestniczek kursu była świadkiem aukcji kobiet: stały nagie na podwyższeniu, a handlarze oglądali je dokładnie, by dokonać wyceny. “Tu nie chodzi o wiek XVIII, to wydarza się w naszym stuleciu, w Europie - powiedział James Nicholson. - Na świecie już raz było niewolnictwo i skończyliśmy z nim. Teraz musimy skończyć z nim po raz drugi".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2004