Zaczęło się w Polsce, ale...

W jednym z niemieckich filmów fabularnych o 1989 r. jest scena, która mówi wszystko: w gmachu partii komunistycznej NRD jej przywódca Erich Honecker siada w fotelu, aby z telewizji - zachodnioniemieckiej - dowiedzieć się, co kilka godzin wcześniej działo się w Lipsku. Otoczony akolitami, wpatruje się w ekran, z którego dobiega krzyk 120 tysięcy ludzi: "Wir sind das Volk!" ("To my jesteśmy narodem!"). "Co, co wołają?" - pyta. "Wołają, że to oni są narodem, towarzyszu pierwszy sekretarzu" - tłumaczy ktoś.
Czyta się kilka minut

Kilka dni później Honecker nie był już "przywódcą partii i państwa", a miesiąc później nie było muru berlińskiego. Tamtej jesieni wiele narodów Europy pokazało stetryczałym "wodzom", że to one są suwerenem. Byłoby absurdalne, gdyby na obchodach 20. rocznicy upadku muru zabrakło ich przedstawicieli. Na szczęście sygnały, że tak może być, szybko zdementował rzecznik rządu Niemiec.

Przy tej okazji w polskich komentarzach pojawił się - po raz kolejny w tym roku - wątek rywalizacji o palmę pierwszeństwa. Znów argumentowano, że 20 lat temu "zaczęło się w Polsce", i ubolewano, że obchody berlińskie przykryją wiedzę o polskim wkładzie w rok 1989.

Przestańmy się wreszcie licytować! Świętowanie upadku muru jest tak samo zasadne jak świętowanie polskiego wkładu. Więcej: jest zrozumiałe, że miliony ludzi w Europie i świecie postrzegają upadek muru jako moment symboliczny. Bo, mówiąc najkrócej, gdyby wtedy mur nie upadł, to niezależnie od tego, czego by nie zrobili Polacy, Węgrzy, Czesi i Słowacy, nasze narody pozostałyby pod dominacją ZSRR. Mur w Berlinie - i podział Niemiec - były geopolityczną blokadą. Dopiero jej usunięcie umożliwiło włączenie Europy Środkowej do zachodnich instytucji. Historyczna rywalizacja nie tylko nie ma sensu, ale zafałszowuje przeszłość. Stocznia w Gdańsku i mur w Berlinie - to naczynia połączone. Bez Stoczni nie byłoby upadku muru, ale bez usunięcia muru (i bez zjednoczenia Niemiec) Polska czy Węgry nie wyrwałyby się z objęć sowieckiego Wielkiego Brata.

Nie jest to zresztą myśl odkrywcza: o tym, że zjednoczenie Niemiec jest geopolitycznym kluczem do Europy Środkowej, pisano w publikacjach polskiej opozycji w latach 80., zanim pomyśleli o tym politycy z Niemiec Zachodnich. No bo - faktycznie - zaczęło się w Polsce...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2009