Reklama

Za, a nawet przeciw

Za, a nawet przeciw

17.12.2019
Czyta się kilka minut
Szukanie „dowodów na istnienie Boga” to stara zabawa teologów.
S

Szybko okazało się jednak, że dowodu w ścisłym sensie przeprowadzić nie sposób, zaś co bystrzejsi teologowie, jak Tomasz z Akwinu, zdali sobie również sprawę, że jego istnienie byłoby wręcz niepożądane. Cóż to bowiem za nieskończony, nadnaturalny, wykraczający poza świat stworzony Bóg, którego można objąć skończonym ludzkim rozumem z równą łatwością, co podstawy arytmetyki? Co więcej, pewność właściwa dowodowi matematycznemu kłóci się niejako z czymś takim jak wiara. W świecie, w którym istniałby dowód na istnienie Boga, nie byłoby ostatecznie miejsca dla ludzi „wierzących”.
To, co określa się czasem jako „dowody na istnienie Boga”, są to więc w gruncie rzeczy raczej argumenty. Nawet bowiem najgłębsza wiara, jak mówi porzekadło Anzelma z Canterbury, szuka zrozumienia. Człowiek taki już jest, że uwielbia myśleć, drążyć, rozumkować. W toku stuleci szukania racjonalnych powodów, by wierzyć, powstały dziesiątki tego typu argumentów. W niedługim czasie do zabawy dołączyli zaś niewierzący, czego efektem jest interesujący, pobudzający do myślenia wielogłos.

Oto wybrane urywki z tego dialogu. ©℗

(kliknij w obrazek, żeby wyświetlić powiększenie)



Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Filozof przyrody i dziennikarz naukowy, specjalizuje się w kosmologii, astrofizyce oraz zagadnieniach filozoficznych związanych z tymi naukami. Pracownik naukowy Uniwersytetu Papieskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Myślę, że niektóre kontrargumenty strony ateistycznej nie się skupiały się na merytoryce. Moim zdaniem kontrargument co do długiej drogi Tomasza powinien skupić się na tym, że nie wykazano, że wszystko musi mieć przyczyne(przy okazji pojawia się pytanie jak zdefiniować przyczynę w świecie rządząnym probabilistyką), a samo to, że pierwsza przyczyna wcale nie musi istnieć nie jest matematycznie obalone jest tylko jednym, krótkim zdaniem na końcu. Podobnie kontrargument do zakładu Pascala nie powinien zajmować się moralnością, tylko bottleneckiem twiącym w założeniu, że jeżeli Bóg istnieje, to wynagradza osoby wierzące(dochodzi pytanie "jakie?" tylko katolików? tylko muzułmanów? wszystkich?). Co do trylematu Lewisa, powinno zostać zauważone, że fakt bycia dobrym nauczycielem i autorytetem duchowym w żaden sposób nie determinuje boskości. Przyjmując jednak to założenie za prawdziwe, musielibyśmy uznać Ghandiego za 1.szaleńca, 2.oszusta, 3.Boga, co jak podejrzewam nie przeszłoby testu koherencji przekonań Lewisa, no chyba że założyłby, że Ganhdi nie był dobrym nauczycielem i autorytetem duchowym(sam nie jestem o tym przekonany), ale wtedy możnaby powołać twór myślowy będący hipotetycznym, zmodyfikowanym Ganhdim - dobrym nauczycielem i autorytetem duchowym.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]