Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Z ozonem jakby lepiej

Z ozonem jakby lepiej

12.11.2018
Czyta się kilka minut
Pamiętacie dziurę ozonową? Ten najgorętszy temat ekologiczny lat 90. wcale nie stracił na aktualności, choć jego miejsce w debacie publicznej zajęło globalne ocieplenie.
T

Tymczasem dobre wieści płyną z raportu „Scientific Assessment of Ozone Depletion: 2018”, stworzonego m.in. przez Światową Organizację Meteorologiczną (WMO) i NASA. Jeden taki raport powstaje raz na ok. cztery lata, od 1987 r., kiedy podpisany został Protokół Montrealski ograniczający użycie zabójczych dla warstwy ozonowej związków, potocznie znanych jako „freony”.

O ile wykresy rzadko fascynują (normalnych ludzi), te zamieszczone w raporcie opowiadają naprawdę niezwykłą historię. Widzimy na nich najpierw stopniowy, galopujący wzrost produkcji „freonów” od lat 50., za czym w skali ok. 10-20 lat jak echo postępuje spadek stężenia ozonu. Związki te osiągają nieznane wcześniej na naszej planecie stężenie w latach 80. Potem następuje gwałtowne „szarpnięcie” tuż po 1987 r., przywodzące na myśl depnięcie na pedał hamulca. Od tego czasu produkcja, emisja i zawartość „freonów” dość szybko spadają. Dopiero od ok. 2000 r. natura zaczyna „nadganiać” za naszą decyzją – cóż, atmosferą manewruje się raczej jak tankowcem niż autkiem na baterie. Chyba – chyba! – udało się odwrócić trend.

To piękna ilustracja tego, co mogłoby się wydarzyć z globalnym ociepleniem. Ech, gdyby tylko rezygnacja ze spalania paliw kopalnych była równie prosta, co przestawienie się na inny czynnik chłodniczy do lodówki. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Filozof przyrody i dziennikarz naukowy, specjalizuje się w kosmologii, astrofizyce oraz zagadnieniach filozoficznych związanych z tymi naukami. Pracownik naukowy Uniwersytetu Papieskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]