Reklama

Z otwartą przyłbicą

Z otwartą przyłbicą

31.01.2015
Czyta się kilka minut
Mój drogi Piołunie, wiesz, że często wspominam tamtą noc w Oliwnym Ogrodzie.
N

Noc gęstą, mroczną, smolistą. Powietrze drżało od niecierpliwego oczekiwania, bo za chwilę miała rozpocząć się najważniejsza ze sztuk wystawianych na scenie dziejów. Jedna tylko premiera i spektakl schodzi z afisza. Żadnych powtórek, nawet na życzenie publiczności. Od tamtego momentu upłynęły lat tysiące, następne tysiąclecia były wciąż przed nami, ale to wszystko blakło, kurczyło się i nikło w porównaniu z tym, co miało się wydarzyć tuż tuż.
Czyż to zresztą nie był absurd, że wszystko – z tego i tamtego świata; i to, co unurzane w skończonym czasie, i to, co pozbawione końca – miało się rozstrzygnąć, zdecydować w ciągu kilkunastu, kilkudziesięciu godzin? Konkretnego dnia, konkretnego miesiąca, konkretnego roku? Że największa tajemnica dziejów, przerastająca wszelki wymiar i wszelkie wyobrażenie, miała się wypełnić w czasie, który można odmierzyć monotonnym przesypywaniem się...

4293

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Cykl felietonów o "Piołunie" jak na mój gust świetnie wyjaśnia złożoność przysłowia "dobrymi chęciami to jest całe piekło wybrukowane" ale z punktu widzenia człowieka, natomiast próby faktycznego wejścia na grunt nazwijmy to "bytów transcendentnych" są już według mnie niezbyt udane. Pozwolę sobie przypomnieć, że "doskonałość" w teologii chrześcijańskiej jest zarezerwowana dla Boga, zatem definitywne "nigdy" może być tylko przejawem zniewolenia albo głupoty, albo sloganem propagandowym, albo swoistą deklaracją wynikającą bardziej z emocji niż rozumu. Nie wyobrażam sobie by hipotetyczne byty demoniczne zbudowane według założeń judeochrześcijańskich w wewnętrznej korespondencji używały takich słów i deklaracji. Wynika to ponadto z judeo-chrześcijańskiego założenia, że wszelkie demony to byty mocno podrzędne względem Boga i o ile toczą z Nim jakąkolwiek walkę to jest to walka typu asymetrycznego. Taka walka to zadanie Nieprzyjacielowi takich strat by uznał, że walka jest dla niego nieopłacalna i by raczył się wycofać. W takim systemie walki jakaś tam małostkowość w stylu "nie darowania" komuś czegoś jest nie do przyjęcia, dopuszczalna dla prostych żołnierzy z "pola", ale nie przy planowaniu sztabowym, a demony w tym jedeo-chrześcijańskim paradygmacie idiotami podobno nie są (?):P ps. oczywiście zdaje sobie sprawę z sporej logicznej niedoskonałości w temacie chrześcijańskiej koncepcji konfliktu Szatan vs Bóg (w tej kolejności by podkreślić, że stroną bardziej "wojującą" jest Szatan). Z jednej strony ma się Szatana za jakiegoś szczególnie inteligentnego i sprytnego typa, z drugiej strony wmawia mu się bezgraniczną głupotę w stylu prowadzenia otwartej walki z góry skazanej na porażkę, nie wspomnę o wielu innych przejawach tej głupoty jak rzekome "opętania", oprowadzanie po piekle przeróżnych "świętych" wizjonerów, cuchnięcie siarką, noszenie rogów czy strach przed wodą święconą i wiele tym podobnych. W tej koncepcji coś mocno szwankuje, zatem lepiej skupić się jednak na ludziach, wychodzi i realniej, i bardziej pouczająco, i po prostu prawdziwiej,i bez nic nie dającego patosu.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]