Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Z nieba priwiet

Z nieba priwiet

11.11.2013
Czyta się kilka minut
Pierwszy obraz to minuta ciszy, którą nasi przyjaciele, moskwianie, uczcili śmierć 96 pasażerów Tupolewa w Smoleńsku („I nie wierzcie Putinowi”). To był obraz Rosji ludzkiej, która nas, Polaków, rozumie i która staje po stronie niewinnych ofiar.
A

Ale zaraz potem, kiedy wróciliśmy do Polski, kiedy jeszcze mieliśmy w pamięci niezwykłą rosyjską gościnność, naraz Rosja stała się „groźna i wielka”. Jak w XIX i XX wieku, znowu okazała się Lewiatanem, mechanicznym bogiem, bezwzględnym suwerenem. Tę Rosję reprezentował niegdyś biały, a potem czerwony carat, teraz – Władimir Putin (poczytajcie „Dzień oprycznika”). Nawet pozornie ludzki gest, jaki wykonał, ściskając Donalda Tuska tuż po katastrofie – w powszechnym odbiorze nie wynikał z przypływu empatii, lecz z politycznego wyrachowania. Paradoksalnie, ten stary-nowy obraz naszych sąsiadów stanowi podstawową przesłankę działań zarówno partii rządzącej, jak i opozycji, choć każda ze stron wyciąga z niej diametralnie różne wnioski. PO: ponieważ Rosja to groźne i wielkie państwo, nie możemy od niej niczego wymagać; tylko ją rozdrażnimy i wybuchnie wojna. PiS: ponieważ Rosja to groźne i wielkie państwo, musimy się jej przeciwstawiać; inaczej tylko ją rozzuchwalimy i stracimy suwerenność bez jednego wystrzału.
Jest i obraz jeszcze dawniejszy, bardziej mroczny, przekazywany cicho w rodzinie. Radziecki żołnierz próbował zgwałcić moją babcię i jej matkę. Kiedy udało im się uciec i poinformować jego przełożonego, może enkawudzistę, tamten odnalazł krasnoarmiejca i na ich oczach zastrzelił go. Mimo że Niemcy wypędzili moją babcię z rodzinnego Inowrocławia, cały czas powtarzała, że Niemcy byli lepsi niż Rosjanie. „Niemcy lepsi niż Rosjanie” – to obrazoburcze zdanie słyszałem w dzieciństwie bardzo często. Obraz barbarzyńskiej, niecywilizowanej, zwierzęcej Rosji powrócił razem z rzeźbą gdańskiego artysty, przedstawiającą radzieckiego żołnierza gwałcącego Niemkę. W ten sposób skrywane, podziemne, nieakceptowane, prywatne wspomnienie stało się pamięcią publiczną.
Polacy – tacy jak ja – chcą znów zobaczyć inną Rosję. Chcą odkryć tym razem ludzką ziemię. Taką samą ziemię chcą, muszą chcieć, odkryć sami Rosjanie. Przecież to, co najlepsze w ich kulturze, to poszukiwanie człowieka, ale nie po to, by znaleźć nań paragraf – to jest ta Rosja, która odwraca się od niewinnego cierpienia, ale po to, żeby pokazać, iż tam, gdzie rozlewa się zło, jest cały czas nadzieja na nawrócenie. Widać to w „Historii Rosji” Andrieja Zubowa, „Wyspie” Pawła Łungina, „Ładunku 200” Aleksieja Bałabanowa, w geście ojca przytulającego swoje dziecko, jaki zarejestrował w „Elektryczce” Maciej Cuske. Dzięki nim odkrywamy na powrót ludzką twarz Rosji. Ludzką? Bogoczłowieczą?
Mam nadzieję, że taką samą twarz ukażemy kiedyś Rosjanom. Ale kto? I jak? Czy jest jakiś Mickiewicz albo Cieszkowski, który zainspiruje przyszłego Sołowiowa czy Bierdiajewa, jeśli nadejdą?
Tymczasem włączam „rosyjską piosenkę wojskową” Aleksandra Bujnowa, głoszącą „cześć i chwałę”, a także „ogrom zwycięstw” rosyjskich wojsk powietrzno-desantowych. Dzięki błękitnym beretom z WDW „Rosji nikt nie zwycięży”. Tą energetyzującą pieśnią budzę mojego synka, ufając, że pozwoli mu ona przeżyć kolejny dzień w polskim państwowym przedszkolu.

MICHAŁ ŁUCZEWSKI (ur. 1978) jest socjologiem, adiunktem w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, członkiem redakcji „44/Czterdzieści i Cztery”. W 2013 r. otrzymał Nagrodę im. księdza Józefa Tischnera za książkę „Odwieczny naród. Polak i katolik w Żmiącej” (2013).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]