Z ilu objawiających Boga spotkań świadomie zrezygnowaliśmy?

Podekscytowani poszukujemy cudownych znaków i miejsc „prywatnych” objawień; przegapiając nieprzerwane nigdy objawienie, gdyż oparte na świadectwie samego Jezusa.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

Dwa ewangeliczne teksty genialnie ze sobą skojarzone przez papieża Leona w najnowszej adhortacji (n 5): „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28, 20) oraz „Ubogich zawsze macie u siebie” (Mt 26, 11). Mamy wielką obietnicę (jestem z wami zawsze!) i mamy konkretny opis jej spełnienia (ubogich zawsze macie…). Czyli: zawsze jestem z wami w Ubogich!

To nie obciążenie; to zaproszenie do spotkania. Dlatego niewiele dalej czytamy w adhortacji, że z człowiekiem ubogim nie spotykamy się „w horyzoncie dobroczynności, lecz objawienia”! Zaś jeszcze dalej pada odniesienie do myśli św. Augustyna, dla którego „ubogi jest nie tylko osobą, której można pomóc, ale również sakramentalną obecnością Pana” (n 44). To znaczy, że ostatecznym punktem odniesienia i sensem tego spotkania nie jest to, ile „musimy” wyłożyć z własnej kieszeni, lecz to, czy spotkamy się z żyjącym Jezusem – na sposób, który On wybrał jako „miejsce” swojej obecności, to znaczy właśnie objawienia.

Mamy tu do czynienia z przejmującym pogłębieniem myśli Vaticanum II. Sobór odszedł bowiem od „statycznego” pojmowania objawienia, rezygnując z dawnej definicji, która ujmowała je jako skatalogowany i abstrakcyjny „zbiór prawd” „podawanych do wierzenia”, czyli do rozumnej akceptacji. Sobór i całe posoborowe Magisterium Kościoła widzi objawienie na sposób dynamiczny – jako spotkanie Boga z człowiekiem, w którym Bóg wychodzi do każdej osoby ludzkiej, i czyni to przez powiązane ze sobą wzajemnie czyny i słowa. Dlatego też „posłuszeństwo wiary”, jakie objawiającemu się Bogu okazuje wierzący człowiek, nie sprowadza się jedynie do uległości rozumu. Ono również wymaga i czynu, i słowa!

Wczytując się więc w tekst adhortacji nie sposób nie zapytać samego siebie, z ilu takich prawdziwie objawiających Boga spotkań świadomie zrezygnowaliśmy? Przed iloma uciekliśmy? Podekscytowani poszukujemy cudownych znaków i miejsc „prywatnych” objawień; przegapiając nieprzerwane nigdy objawienie, gdyż oparte na świadectwie samego Jezusa: „byłem głodny, byłem spragniony, byłem nagi, byłem przybyszem…”. Kościół – a to oznacza: parafię, diecezję, każdą wspólnotę, stowarzyszenie, zakon czy „Kościół domowy” – bez spotkania z ubogimi funkcjonuje więc poza horyzontem trwającego Objawienia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Ubodzy