Leon XIV ogłosił programową adhortację

Leon XIV, papież Amerykanin, gdy mówi o ubóstwie, dla niektórych jest bardziej wiarygodny niż papież Latynos.
Czyta się kilka minut
Papież Leon XIV podczas kolacji z ubogimi. Castel Gandolfo, 17 sierpnia 2025 r. // Fot. Vatican Media / East News
Papież Leon XIV podczas kolacji z ubogimi. Castel Gandolfo, 17 sierpnia 2025 r. // Fot. Vatican Media / East News

Pierwszy oficjalny dokument Leona XIV – adhortacja apostolska „Dilexi te” – przypomina odwieczne i niezmienne nauczanie Kościoła o ubogich, którzy są „najwierniejszym i najpełniejszym wcieleniem Chrystusa w świecie”. Tak odwieczne, że już dawno zdążyliśmy je obudować dziesiątkami uwspółcześniających i wygodnych dla nas interpretacji, i tak niezmienne, że zdążyliśmy się do niego przyzwyczaić i je oswoić. Franciszek próbował nadać mu nowe życie, a Leon – co sam przyznaje – postanowił pójść jego śladem. Opublikowany dziś dokument (a podpisany 4 października, w piątą rocznicę wydania encykliki Franciszka „Fratelli tutti”, o powszechnym braterstwie) to bez wątpienia pierwsza, programowa deklaracja rozpoczętego pięć miesięcy temu pontyfikatu Roberta Prevosta.

Od Franciszka do Leona

Już w pierwszych zdaniach adhortacji Leon XIV przyznaje, że dokument odziedziczył po poprzedniku (niemal gotowy, dodając do niego „kilka refleksji”). Franciszek traktował go jako kontynuację ostatniej encykliki „Dilexit nos” – o miłości Boga do ludzi – opublikowanej rok temu. Leon „z radością uczynił swoim”, uznając za najbardziej adekwatną „propozycję na początek pontyfikatu”.

Dokument jest więc spojrzeniem na ewangeliczne przesłanie troski o ubogich, wykraczające daleko poza perspektywę dobroczynności. To refleksja teologiczna, bo kontakt z najbiedniejszymi i wykluczonymi jest jedynym skutecznym sposobem spotkania z Bogiem („wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”). Ukazana na tle dziejów – od starotestamentalnego Boga, który „upodobał sobie ubogich”, poprzez radykalne urzeczywistnienie tej miłości w Jezusie z Nazaretu, aż po jego wyznawców i naśladowców: pierwszych chrześcijan, Ojców Kościoła, wielkich świętych i papieży.

 Dwa imiona zasługują w tej historii na wyróżnienie: Franciszka z Asyżu, który rzucił wyzwanie „zarówno przepychowi duchowieństwa, jak i oziębłości społeczeństwa”, oraz Leona XIII – papieża, który pod koniec XIX w. zaproponował nowy „sprawiedliwy porządek społeczny”, tworząc zręby nowoczesnego nauczania Kościoła w tej kwestii.

Oblicza biedy w naszym świecie

Różne też były – na przestrzeni dziejów – „oblicza biedy”. Wspólna adhortacja Franciszka i Leona traktuje ubóstwo szerzej, niż zwykło się to czynić wcześniej. 

Chodzi nie tylko o tych, którzy nie mają środków do życia (o nich, oczywiście, też), chorych, bezdomnych, cierpiących niedożywienie, ale również o wszystkich „wykluczonych społecznie”, których głos nie jest słyszany, a ich zdolności dostrzeżone; o kobiety, które cierpią z powodu wykluczenia, złego traktowania i przemocy, które są „podwójnie ubogie”, mając o wiele mniejsze możliwości obrony swoich praw; o uchodźców i imigrantów, którzy pukają do naszych granic i nie powinni być z nich odsyłani; o dotkniętych „biedą duchową, moralną, kulturową”; o biedę, która przejawia się w nierównym traktowaniu, odbieraniu praw, przestrzeni do swobodnego życia, wolności.

Nikt nie jest biednym z powodu „przypadku, ślepego losu czy gorzkiego przeznaczenia” – podkreśla papieska adhortacja. Ani z powodu „mniejszych kwalifikacji czy zasług”. Najczęściej też nie zostaje nim z własnego wyboru. Powodem zawsze jest społeczna niesprawiedliwość, egoizm i obojętność – zarówno tych, którzy sprawują władzę polityczną i ekonomiczną, jak i pozostałej części społeczeństwa.

Wezwanie do opcji na rzecz ubogich

Jednym z najczęściej powtarzanych terminów w adhortacji jest „opcja na rzecz ubogich”, którą papież – tak Franciszek, jak i Leon – uznają za najważniejsze zadanie i wyzwanie dla Kościoła. Termin ten został stworzony przez tzw. teologów wyzwolenia w okresie posoborowym. Nie znajdziemy go w dokumentach Vaticanum II, choć już wtedy grupa biskupów z Ameryki Południowej podpisała „Pakt z katakumb”, zobowiązując się tworzyć „Kościół ubogi dla ubogich”. 

Opcja na rzecz ubogich została następnie uznana za najważniejsze zadania biskupów Ameryki Łacińskiej, co potwierdziły konferencje w Medellín (1968 r.), w Puebla (1973 r.), Santo Domingo (1992 r.) czy w Aparecidzie (2007 r. – tu za redakcję dokumentu końcowego odpowiadał kard. Jorge Bergoglio).

Pierwszeństwo najuboższych i najbardziej potrzebujących w Kościele zostało tam uznane nie z powodów ideologicznych, społeczno-politycznych czy nawet ekonomicznych, ale przede wszystkim teologicznych – jako efekt rzetelnego odczytania Ewangelii i zawartego w niej Bożego Słowa.

Sprzeciw wobec ewangelii sukcesu

Odwołanie się Leona XIV do dokumentów Kościołów latynoamerykańskich nie jest jednak tylko „spadkiem” po poprzedniku, którego z pewnością można uznać za pierwszego autora tej części dokumentu. Oczywiście, zaangażowanie papieża Bergoglia w „kwestię ubogich” było dobrze znane: począwszy od symbolicznego wyboru imienia, stałą obecność tego tematu w jego nauczaniu, aż po szeroko komentowane gesty, zaskakujące, a nawet prowokacyjne. Chętnie też podkreślano, że kluczową rolę w ukształtowaniu się „lewicowej wrażliwości” (za którą szły także polityczne sympatie) odegrało jego pochodzenie. 

Nieraz w podobnych komentarzach słychać było ton wyższościowy (jeśli nie wręcz rasistowski): papież Latynos, który nawet jeśli sam nie zaznał biedy, to wystarczająco się na nią napatrzył, ukształtowany przez ludzi nieukrywających komunistycznych sympatii, miał prawo mieć radykalne i antykapitalistyczne poglądy.

Wykorzystanie owoców refleksji i pracy duszpasterskiej biskupów południowoamerykańskich do programu pontyfikatu Leona XIV też nie powinno nas dziwić. Ponad dwie dekady pracy duszpasterskiej w Peru – najpierw jako zakonnika, potem biskupa – niewątpliwie łączy jego doświadczenie z wrażliwością poprzednika. Stwarza jednak szansę i daje nadzieję, że zostanie poważniej potraktowane. Leon XIV jest z pewnością mniej rewolucyjny, ale właśnie z tego powodu dla wielu – zwłaszcza w Kościele – bardziej wiarygodny.

Ten papież urodził się i wychowywał w Ameryce Północnej, gdzie sukces, także materialny, traktowany jest często jako znak bożego błogosławieństwa, w kraju, który jest nie tylko kolebką „nowoczesnego kapitalizmu”, ale też chrześcijańskiego konserwatyzmu, umiejętnie łączącego go z Ewangelią. Jego sprzeciw wobec „kultury odrzucenia”, merytokracji, ideologii indywidualizmu i konsumpcjonizmu, a zwłaszcza „ewangelii sukcesu” – brzmi więc szczególnie dobitnie i mocno.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”