Z czego powstaje Kościół

Czy jest konkretne kościelne „my”, bez którego nie rozumiem siebie samego, nie mam poczucia sensu?
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

Dziś nieco inny „okruch” – wzięty nie z Pisma Świętego, lecz z... „Instrumentum laboris” na zbliżającą się drugą sesję Synodu Biskupów nt. synodalności. Tak. Synod pracuje; pracuje też dziesięć zespołów roboczych, przygotowujących materiały studyjne na tematy, które wprost „nie zmieszczą się” w agendzie październikowego posiedzenia, ale posłużą papieżowi w końcowej refleksji. Wszystko to w polskim Kościele – również w polskich (kościelnych czy katolickich) mediach znajduje niewielki refleks. A szkoda.

Więc dziś jedno zdanie z pierwszej części wspomnianego dokumentu: „Lud Boga nie jest nigdy prostą sumą ochrzczonych; raczej jest [jakimś] »my« Kościoła” (nr 3).

To zdanie jest równie genialne, co prześwietlające. Lud Boga nie jest sumą indywidualności: ja, ty, ona i on. Każda i każdy z nas modli się, chodzi do kościoła, spowiada się i komunikuje, opracowuje i realizuje jakieś projekty. Każdy osobno. Gdyby to wszystko zestawić razem, wyszłoby tego „w sumie” pewnie całkiem sporo; tyle tylko, że nie wyszedłby z „tego” Kościół. Ten – jak mówi nasz dokument – nie jest prostą suma ochrzczonych, tym bardziej prostą sumą ich różnorakich aktywności.

W takim razie pytanie kluczowe w rozeznawaniu prawdy i jakości mojej wiary nie brzmi: „ile i co robię?”, ale: „z kim to czynię?”. Jakie jest konkretne kościelne „my”, bez którego nie rozumiem siebie samego, nie mam poczucia sensu?

To chyba nie jest dzisiaj aż tak proste i oczywiste – w epoce wręcz obligatoryjnego indywidualizmu i podkreślania własnych praw, poglądów i przekonań.

Przytoczona wyżej zasada może zostać odniesiona również do poziomu Kościoła i Kościołów – a nie tylko pojedynczych wiernych. Z całą pewnością bowiem także jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół nie jest po prostu sumą poszczególnych Kościołów partykularnych i lokalnych: diecezja obok diecezji. Kościół to nie Kraków plus Warszawa plus Wrocław plus Łódź etc. Albo: katolicy + prawosławni + luteranie + reformowani + wolne Kościoły ewangeliczne. Każdy osobno; wszyscy obok siebie – być może z jakąś wzajemną o sobie wiedzą... Gdzie jest jakieś eklezjalne „my”? Gdzie mamy doświadczenie – konkretne – bycia razem? Przed Bogiem? Wobec Jego Słowa? Na modlitwie? Przed światem? W misji? W czynie miłosierdzia?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru NR 34/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Z czego powstaje Kościół