Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wyzwanie magii

Wyzwanie magii

21.10.2012
Czyta się kilka minut
Ks. Jan Kracik prowadzi czytelnika przez epoki dziejów Kościoła, od świata antycznego do czasów nowożytnych, po mistrzowsku tropiąc przedziwne relacje zachodzące między religią a magią.
T

Terenem, na którym pozostałości starych religii i towarzyszącej im magii zmagały się z tym, co rdzennie chrześcijańskie – pisze krakowski historyk we wstępie do swojej nowej książki – były głównie, choć nie wyłącznie, ogromne obszary religijności masowej. A dotyczy to nie tylko bardzo dawnych czasów. Bowiem »trzeba przyznać, że ludowa religijność zamyka się w pewnych ciasnych granicach. Nierzadko jest ona podatna na wpływ wielu fałszywych form religijności i zbliża się nawet do zabobonu. Często polega na najniższym poziomie kultu religijnego, który nie prowadzi do należytego aktu wiary. Może skłaniać do tworzenia sekt i stronnictw, co zagraża samej wspólnocie Kościoła« (Paweł VI, Adhortacja „Evangelii nuntiandi”, 1975, nr 48). Kolejne zdania papieskiego dokumentu wyliczają dobra, w jakie przecież obfituje ludowa religijność, ale i poprzedzają sformułowanie istotnego warunku pojawienia się takich efektów owej religijności: »jeśli jest należycie kierowana, zwłaszcza przez odpowiedni sposób ewangelizowania«. Owo żółte światło papieskiego »jeśli« winno się zamieniać na czerwone »czy aby«, kiedy wady potocznej religijności zaczynają brać górę nad jej zaletami. Przez długie wieki stan takich kościelnych świateł, a zwłaszcza jakość ewangelizacji, były dalece niewystarczające w stosunku do ogromnych potrzeb potocznej religijności. Jej podatność na fałszywe pojmowanie, zbliżające ją do zabobonu, nawiązuje do drugiej mieszkanki zbiorowej i indywidualnej świadomości – do magii”.

Kiedy mówimy o hurtowych chrztach narodów (np. o chrzcie Polski), zwykle nie myślimy o tym, jak to się dokonywało, nie myślimy o potężnej sile wspólnoty odwiecznych wierzeń, odczuć i praktyk, które chrześcijaństwo miało odmienić wraz z jego urzędowym zaprowadzeniem. Ksiądz Kracik przytacza obserwację Durkheima, że „inkulturację nowej religii poprzedzała bolesna ekskulturacja z dziedzictwa ojczystej religii”. O tym jest ta książka.

Zniszczenie przedmiotów kultu nie zmieniało świadomości mizernie przygotowanych do chrztu mas. Zdjęliśmy ze ścian amulety i powiesiliśmy święte obrazy – napisał współczesny misjonarz pracujący w Afryce. Stary kult schodził do podziemia, a symbole nowej religii były w najlepszym razie traktowane jako dodatkowe amulety.

Kracik robi przegląd definicji magii i prób ustalenia, jak ma się magia do religii. Zacytuję za nim interpretację proponowaną przez Annę Engelking: „Myśleniem magicznym rządzi przeświadczenie o jedności człowieka i świata przyrody, z zatartym podziałem na podmiot i przedmiot. Zarówno w religii, jak w magii pogląd przechodzi płynnie w uczestnictwo. Do Boga czy bogów kierowane są prośby, które zostaną wysłuchane lub odrzucone. Natomiast »zaklęcie magiczne jest swoistym chwytem technicznym, narzucić ma wolę tego, kto się nim posługuje«. Ta obrzędowa czynność, oparta na społecznej wierze w jej skuteczność, kierowana jest instrumentalnie »ku nadnaturalnej, ożywionej i tajemniczej stronie rzeczywistości«, by wymusić na niej pożądaną zmianę w otoczeniu. Magia »ma osiągnąć cele, do których zmierzają rzemiosło i technika oraz nauka i sztuka, gdy te w sytuacjach trudnych okażą się bezsilne«”.

Kracik nie zajmuje się jednak definicjami, interesują go dokonujące się w ciągu wieków przemiany w pojmowaniu magii, która była dla chrześcijaństwa wielkim wyzwaniem. Skupia uwagę na „rzeczywistej interakcji i wzajemnym oddziaływaniu nowej i starej religii i takich jego konsekwencjach, jak długotrwałe różnice między chrześcijaństwem wąskich elit (demonizujących wszelką magię) i szerokich mas (skłonnych do magicznego pojmowania wielu kościelnych obrzędów), jak różne stopnie synkretyzmu, jak korekty granic między religią i magią przy ordaliach, astrologii, hagioterapii i zaklęciach”. Zajmuje się wreszcie tym obszarem religii, nad którym zyskała z czasem przewagę krwawa postać magii, rozpalającej stosy czarownic. Jak i dlaczego doszło do tego, że zwalczane przez Kościół w wiekach X-XII wierzenia i wyczyny czarownic zostały z czasem uznane przez teologów i papieży za realne, groźne jak herezja i zasługujące na taką samą karę najwyższą?

Ksiądz Kracik opisuje dzieje wielkiego starcia chrześcijaństwa z magią do wieku XVIII. Tylko w zakończeniu sygnalizuje: „wiele elementów magicznych wykazuje żywotność do dziś, współistniejąc u wielu niekonsekwentnie z religijną i racjonalną orientacją życiową”. Historia odsłania korzenie zjawisk całkiem współczesnych, jak choćby histeryczne reakcje wokół showmana Nergala. Warto przytoczyć ostatnie słowa fascynującej, mądrej książki ks. Jana Kracika: „Lęk przed herezją i czarami popchnął kiedyś świat chrześcijański aż do eksterminacji oskarżanych o związanie się z szatanem. Użyto do tego pobłogosławionej z wysoka zbrodni sądowej. Czereda jej sprawców, bezpośrednich i pośrednich, duchownych i świeckich, w latach 1450–1750 oddała Księciu Ciemności nieocenione usługi, paląc w Europie na stosach rzesze (wedle rozbieżnych szacunków historyków 50-100 tysięcy) jego rzekomych wyznawców, a zwłaszcza wyznawczyń, a w rzeczywistości żywe ciało Kościoła. W związki mordowanych z diabłem wierzyli ich kościelni i cywilni prześladowcy. Według prawa kanonicznego końca pierwszego i początków drugiego tysiąclecia to oni, piewcy potęgi szatana, mistrzowie podejrzliwości i szerzyciele demonofobii, a nie ich ofiary, winni byli podlegać karze. I gdyby to miała być ta sama kara i tryb dochodzenia do stwierdzenia winy, jakie oni wymyślili dla swych podsądnych, wyznawaliby na torturach to samo, co one, i kończyli życie tak jak one. Upowszechniali oni emocjonujące wieści o korzyściach, jakie dzięki swemu piekielnemu sponsorowi miały odnosić czarownice, nie zastanowiwszy się, czemu nikt nie widział, by choć jedna z nich, skorzystawszy ze swych profesjonalnych umiejętności, wyrwała się z rąk kata, wzbiła się w powietrze i odleciała”.

Ks. Jan Kracik, Chrześcijaństwo kontra magia. Historyczne perypetie, Kraków 2012, Wydawnictwo m.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]