Wstydu nie mają

Z nieukrywaną dumą pasterze i co sprytniejsi politycy ogłaszają wszem i wobec, że jesteśmy ludem Boga, oddanym w „słodką niewolę” Królowej Polski Maryi, poświęconym jej Niepokalanemu Sercu.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Pan powiedział do Ezechiela: „Ciebie, synu człowieczy, ustanowiłem stróżem ludu Izraela. Gdy usłyszysz słowo z moich ust, ostrzeżesz ich w moim imieniu”. Ezechiel był nabi, czyli przemawiającym w imieniu Boga. Był prorokiem, co dzisiaj znaczy już tylko jasnowidzem, wróżbitą, rzekomo znającym przeszłość i przyszłość. Pełno mamy takich podrabianych przepowiadaczy, zbijających kasę na ludzkiej naiwności. W Biblii prorok nazywany jest widzącym, umiejącym wskazać, co i gdzie dzisiaj robi Bóg. Dlatego prorokiem na własną miarę może być każdy bez względu na światopogląd, niekoniecznie tylko ustanowiony czy podający się za proroka, czy za takiego uważany. Wiemy o tym z Biblii na przykładzie Balaama, nie mówiąc o jego oślicy. Ale najgroźniejszymi prorokami, stróżami ludu, pasterzami, a nawet ojcami całych narodów, są przywódcy polityczni i religijni, którzy nie biorą na ramiona żadnych owiec, ani swoich, ani obcych, za to skutecznie je wykorzystują do ostatniej kropli potu i krwi. Dlatego trzeba swego pasterza, kimkolwiek jest, obwąchiwać, jak mówi Franciszek, i patrzeć, jak on, zwłaszcza po zmierzchu, owieczki traktuje.

Z nieukrywaną dumą my pasterze i co sprytniejsi politycy ogłaszają wszem i wobec, że jesteśmy ludem Boga, oddanym w „słodką niewolę” Królowej Polski Maryi, poświęconym jej Niepokalanemu Sercu. Z dumą też przypominamy, że dzięki nam słowo „solidarność” weszło do słownika politycznego. Mamy też zastępy wszechmocnych specjalistów od diabłów i zbrojne hufce rycerzy Maryi z mieczami oplecionymi różańcami. I tak zaciekle bronimy „nasz lud”, że już nie pamiętamy, co w roku 1987 mówił ukochany nasz św. Jan Paweł: „W imię przyszłości człowieka i ludzkości trzeba było wypowiedzieć to słowo »solidarność«. Dziś płynie ono szeroką falą przez świat, który rozumie, że nie możemy żyć wedle zasady »wszyscy przeciw wszystkim«, ale tylko wedle zasady »wszyscy z wszystkimi«, »wszyscy dla wszystkich«”. Płynie? U nas?

W połowie sierpnia, po zatonięciu następnej łodzi z uchodźcami w wodach Morza Śródziemnego, papież Franciszek mówił: „Z bólem i wstydem musimy powiedzieć, że od początku roku już prawie dwa tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci zginęło w tym morzu, próbując dostać się do Europy. To otwarta rana na naszym człowieczeństwie”. Spokojnie, Ojcze Święty, na naszym katolickim człowieczeństwie takich ran nie ma, bo być nie może. My (i nasze władze) tylko bronimy naszego katolickiego narodu, właściwie Europy, przed nielegalnymi napastnikami i jesteśmy z tego dumni. Taka jest wola narodu. Spokojnie.

Moja babka Rozalia, słysząc te wywody, rzekłaby: „Wstydu nie mają ani Boga się nie boją”.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 37/2023