Wsparcie dla Ukrainy to bardzo długi marsz

Po pół roku inwazji wyraźnie zmniejsza się skala oddolnej pomocy, która wcześniej płynęła szerokim strumieniem na Ukrainę z Polski i świata.
z ziemi lwowskiej
Czyta się kilka minut
Lekarze ze szpitala frontowego w Mikołajowie pracują przy użyciu sprzętu, który wolontariusze wieźli do nich 2415 km, z Akwizgranu przez Polskę. Czerwiec 2022 r. / / FOT. ARCHIWUM WOJCIECHA PIĘCIAKA
Lekarze ze szpitala frontowego w Mikołajowie pracują przy użyciu sprzętu, który wolontariusze wieźli do nich 2415 km, z Akwizgranu przez Polskę. Czerwiec 2022 r. / / FOT. ARCHIWUM WOJCIECHA PIĘCIAKA

Tak pusto na tym przejściu granicznym nie było jeszcze nigdy. W sierpniowym skwarze, na parę dni przed ukraińskim świętem niepodległości, na pasie „humanitarnym” z Polski na Ukrainę w Krościenku stoi tylko jedno auto. Wcześniej było tu inaczej: w lipcu-czerwcu na odprawę czekało zwykle po kilkanaście pojazdów organizacji pozarządowych z Polski i wielu krajów Europy. Jeszcze wcześniej, wiosną, pulsował tu życiem „majdańczyk”: placyk, na którym polscy strażacy gotowali dla przybywających tłumnie uciekinierów kapuśniak, a wolontariuszki z różnych krajów rozdawały dzieciom pluszaki-przytulanki.

To się zmieniło. Spontanicznych uciekinierów prawie nie ma – ukraińskie wychodźstwo przybrało charakter przemyślany. Olja, która angażowała się w wolontariat aż do wypalenia, teraz chce dołączyć do rodziny w Anglii. Wielu z tych, którzy zostają, wysyła za granicę dzieci. – Kto wie, jak tu będzie… – Ołeh, podoficer medyczny z brygady artylerii, zdaje się zakłopotany, gdy opowiada, że nastoletniego syna wysłał do szkoły w śląskiej Nysie.

Posłanie dziecka w miejsce, gdzie będzie bezpieczne, może dać poczucie spokoju, wolną głowę. Ołeh czeka na rozkaz, by ze swoim dywizjonem iść na front. Zabierze medykamenty, które dostał od wolontariuszy z Niemiec i Polski, w tym kremy przeciwbólowe – ważna rzecz dla artylerzystów, których „chorobą zawodową” są bóle kręgosłupa i przepukliny.

Opinie, że oddolna pomoc wyraźnie dziś maleje i że coraz trudniej jest organizować wsparcie rzeczowe i finansowe, można usłyszeć w wielu miejscach. Podzielają ją – niezależnie od siebie – w rozmowach z „Tygodnikiem” np. lekarka, która cierpliwie koordynuje takie wysiłki w jednym z niemieckich miast, a także kilkoro weteranów (od 2014 r.) ukraińskiego wolontariatu. Podobnego zdania jest także wolontariusz, który od lutego prowadzi punkt koordynacyjny w jednym z miast wschodniej Polski. – Odprawiliśmy właśnie nasz dziewięćdziesiąty ósmy transport. Ale widzę, że entuzjazm, tak powszechny podczas pierwszych miesięcy inwazji, jest coraz mniejszy, coraz mniej darów dostajemy. Ludzie są zmęczeni, wyeksploatowani, niektórzy wypaleni – ocenia.


CZYTAJ TAKŻE
RZECZPOSPOLITA WOLONTARIUSZY. CZY NOWA SOLIDARNOŚĆ PRZETRWA >>>


Kategoryczniej widzi to Liza, która w przeszłości dowodziła oddziałem medycznym w ukraińskiej brygadzie zmechanizowanej, a dziś organizuje wsparcie dla frontu. – Pomoc z zagranicy spadła prawie do zera – ocenia.

To jednak opinia przesadna, może wynikająca z rozgoryczenia. – Właśnie dotarło z Niemiec 10 karetek medycznych. Ludzie, którzy je przywieźli z Hesji, jechali do nas 1300 km – mówi wspomniany szef punktu koordynacyjnego nad granicą polsko-ukraińską.

Tymczasem idzie jesień, potrzeby będą większe. I na froncie, i wśród cywilów, którzy żyją w Charkowie czy Mikołajowie, gdzie często nie ma prądu, gazu i bieżącej wody. Wojna trwa – wsparcie dla Ukrainy okazuje się czymś na kształt naprawdę długiego marszu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2022