Wotum zaufania

Podczas czwartkowego (14 listopada) spektaklu „Do Damaszku” w reżyserii Jana Klaty w Starym Teatrze grupa dwudziestu-trzydziestu osób przerwała przedstawienie okrzykami: „hańba!”.
Czyta się kilka minut

W ten sposób zareagowała na scenę „kopulacji” – trzeba dodać: utrzymaną w tonie humorystycznym i oczywiście w ubraniach. Osoby te zorganizowały się za pośrednictwem mediów i z góry wiadomo było, że będzie awantura. Po jakichś dziesięciu minutach grupa opuściła teatr i spektakl był kontynuowany.

Rzecz ma szerszy kontekst. Od kilku tygodni toczy się w Krakowie dyskusja wokół (a raczej przeciwko) dyrekcji Jana Klaty: częściowo szeptana, częściowo na łamach „Dziennika Polskiego”. Czwartkowy protest współgra z tą dyskusją. Trudno ją zrozumieć. Klata jest na stanowisku od niespełna roku, więc jest grubo za wcześnie, by oceniać jego dyrekcję. Sam zaś spektakl „Do Damaszku” jest więcej niż przyzwoity, jest – powiem nawet – utrzymany w górnych rejestrach. A że seks? Człowiek, jak wiadomo, nie zaczyna się od pasa w górę – nie widzę powodu, aby teatr miał zakłamywać rzeczywistość.

Rzecz można by zbyć łaskawym milczeniem. Boję się jednak, że sytuacja wymknie się spod kontroli, a potem będzie za późno na sprostowania i tłumaczenia. Wszak zaraz po czwartkowym skandalu portal „wPolityce” skierował do ministra kultury (który mianuje dyrektora Starego) pytanie: „Czy i tym razem Bogdan Zdrojewski stwierdzi, że nie ma wpływu na kierunek artystyczny podległych mu jednostek? Nadal będzie przeznaczał miliony złotych na kontrowersyjne przedsięwzięcia, których nie ma już komu oglądać?”.

Spieszę zatem prostować. Panie Ministrze, w Starym Teatrze nie dzieje się nic „hańbiącego” ani nawet kontrowersyjnego. W Starym Teatrze po ostatnich chudych latach wreszcie coś ruszyło. Na obecny sezon zaplanowane jest jedenaście premier – rzecz w skali kraju niespotykana. Po raz pierwszy Stary otwiera się na reżyserów takich jak Monika Strzępka, Krzysztof Garbaczewski, Wiktor Rubin, Weronika Szczawińska – wszystko to nazwiska, bez których rozmowa o współczesnym polskim teatrze nie może się odbyć. To Klata ściągnął ich do Krakowa. Dzieje się też mnóstwo wokół: premiery studenckie, popremierowe debaty, projekt „Teatr Klasy B”, projekty radiowe w „Strefie B” – wszystko po to, by pozyskać widzów, a teatr uczynić miejscem nie tylko premier, ale także spotkania i żywej debaty.

Można się spierać o artystyczne walory spektakli, więcej: spierać się trzeba, ale trzymajmy się rzeczywistości. Stary jest w dobrych rękach, kierują nim ludzie poważni i zaangażowani. Pozwólmy im pracować w spokoju.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2013