Wielkanoc

Klimat tak się zmienia, że miewamy Boże Narodzenia bez śniegu i Wielkanoce bez słońca i zielonych listków na gałęziach. Dla mnie Wielkanoc ma inny, mały dysonans, który dziś nazwałabym przerostem Wielkiego Piątku.
Czyta się kilka minut

Pamiętam z dzieciństwa kulminacyjny moment Świąt, czyli odwiedzanie Grobów. Nagie, nieruchome postaci w kwiatach i drżących płomykach świec. Ciemność, fiolety, milczące organy, szepty, czasem patetyczne, oskarżające słowa z ambony. Sobota jako przedłużenie i utrwalenie nastroju. Potem coś zupełnie innego. Ranna, jakby pospieszna Msza, huczne śniadania, goście, zabawy, ulubione mazurki. Tak to zapamiętałam.

Teologowie powiedzieliby może coś o przewadze pasyjności nad paschalnością. A przecież już święty Paweł powiedział, że próżna byłaby nasza wiara...

Muł

Małe dzieci stopniowo się wynurzają. Z jakiegoś gęstego mułu, w którym wszystko jest bezkształtne, bezimienne i przypadkowe. Najpierw są to tylko krótkie momenty, mgnienia. Nagłe rozumne spojrzenie, wyciągnięcie ręki po coś konkretnego, pierwsze słowo przyjęte z zachwytem i wzruszeniem przez najbliższych. Później te chwile wydłużają się, muł rzednie, w końcu dziecko otrząsa się i wychodzi na brzeg.

Starzy ludzie stopniowo się zanurzają. W tym samym mule, który - niewidoczny przez wiele lat - przypomniał o swoim istnieniu. Jakieś słowo, które nagle weń wpadło i nie można go już wydostać, jakieś stanięcie przed szafą, z której miało się coś wyjąć, ale co?, jakieś wspomnienie, które urwało się w połowie i wisi jak niepotrzebny strzęp. Już wiadomo, że to się będzie powtarzać, a mułu będzie przybywać.

Nawet nie wiadomo, jak ten muł opisać, bo słowa skwapliwie go omijają. Może najbliższe mu jest słowo: lęk.

Identyfikacja

Na początku ubiegłego tygodnia poczułam palącą potrzebę identyfikacji z psem. Nie z psem w ogóle, ale z psem, który nagle wydaje z siebie długi, przeciągły, żałosny dźwięk z tęsknoty za panem, za księżycem lub będący dezaprobatą czegoś. Słuchałam właśnie rozmowy telewizyjnej tak głupiej, że owładnął mną kategoryczny imperatyw, żeby podnieść głowę i zawyć.

Wyłączyłam telewizor, zaczerpnęłam spory haust powietrza i wtedy zadzwonił telefon. Musiałam odebrać, chwilkę porozmawiać, a potem mi przeszło.

Myślę jednak, że nic straconego. Psy wiedzą swoje. Być może wysiłek wycia uspokaja nerwy, a drganie strun głosowych przenosi się na cały organizm w postaci lekkiego masażu. Czyli że - znając jakość wielu rozmów telewizyjnych - wszystko przede mną.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2009