Prezydent Andrzej Duda zakończył pięciodniową wizytę w Chinach, która zaprowadziła go najpierw do Pekinu, a potem także do Szanghaju i Dali w południowej prowincji Junnan. To już trzecia podróż Andrzeja Dudy do Państwa Środka od objęcia prezydentury w 2015 r. Głównym punktem zakończonego właśnie tournée było czterogodzinne spotkanie z przywódcą Chin Xi Jinpingiem – o wiele dłuższe, niż wymagałaby tego dyplomatyczna kurtuazja.
Jednak przyjazne przyjęcie i bogaty ceremoniał przełożyły się tylko na drobne – choć namacalne – sukcesy.
Chińskie wizy, polski drób
Pierwszym jest zniesienie wiz dla tych Polaków, którzy wybierają się w podróż do Chin na czas nie dłuższy niż 15 dni. Polska została tym samym trzynastym krajem Unii Europejskiej objętym tą polityką, wprowadzoną przez Pekin w 2023 r., aby odbudować kulejącą po covidzie turystykę i przyciągnąć inwestycje zagraniczne.
Wizyty w chińskim centrum wizowym słyną z uciążliwości i czasochłonności, więc jest to spore ułatwienie dla tych, którzy planują krótki wyjazd do Chin. Bardziej dyskusyjne jest to, czy załatwienie tego typu sprawy faktycznie wymagało wizyty na szczeblu prezydenckim.
Drugim sukcesem jest zapowiedź zniesienia zakazu importu polskiego drobiu, który Chiny wprowadziły pięć lat temu w związku z ptasią grypą. Do tej pory Pekin wstrzymywał import drobiu z Polski w przypadku wystąpienia ogniska zakażeń gdziekolwiek w naszym kraju. Teraz zakaz będzie dotyczyć jedynie wyznaczonych stref, w których potwierdzono występowanie wirusa.
To dobra wiadomość dla polskich rolników, którzy produkują ponad 20 proc. drobiu w całej Unii. Decyzja ta nie zaradzi jednak szerszemu problemowi, jakim jest ogromna nierównowaga między naszym eksportem a importem – w 2023 r. Polska wysłała do Chin towary warte 3,4 mld dolarów, a sprowadziła towary o wartości aż 51,3 mld dolarów.
Ukraina-Rosja-Chiny: niewykorzystana okazja
Pod względem osobistym podróż była dla prezydenta w pewnym stopniu udana. Andrzej Duda może odtrąbić sukces, bo nie wraca do Polski z pustymi rękoma. Liczy zapewne też na to, że wzmożenie aktywności zagranicznej i spotkania z najważniejszymi przywódcami na świecie, obecnymi i być może przyszłymi (w marcu spotkał Joego Bidena, a w kwietniu Donalda Trumpa), pozwolą mu zakończyć drugą kadencję z przytupem i być może uchylą drzwi do kariery w strukturach międzynarodowych po zakończeniu prezydentury wiosną 2025 r.
Gorzej polski prezydent poradził sobie w najważniejszej – także dla bezpieczeństwa Polski – sprawie Ukrainy. Uwadze komentatorów nie umknęła miękka postawa w sprawie Rosji, jaką Andrzej Duda prezentował w Pekinie. A to jednak blamaż dla prezydenta, który lubi kreować się na czołowego przyjaciela Ukrainy.
W komunikacie, który strona polska wydała po spotkaniu z Xi, Andrzej Duda nie wykorzystał okazji, aby jasno zarysować Pekinowi czerwone linie. Tymczasem mnożą się sygnały o rosnącym wsparciu militarnym Chin dla Rosji. Zamiast tego prezydent wyraził uznanie dla mocarstwowej pozycji Chin i zadeklarował, że „nie ingerujemy w ich działania”. Wyraził też nadzieję, że Polska będzie rozwijać z Chinami stosunki, opierając się na „wspólnych ideałach” – to w momencie, gdy wspólnotę tę dostrzec jest coraz trudniej.
Gdy Unia idzie na ostro…
Patrząc z perspektywy międzynarodowej, wizyta wypadła dość blado także z innego powodu. Podczas gdy Unia dokonuje dziś przeorientowania swojej strategii względem Chin – co wynika nie tylko ze wsparcia Pekinu dla Rosji, ale też z wymierania europejskiego przemysłu w sektorze zielonych technologii za sprawą subsydiowanego importu z Chin – Andrzej Duda działa w pojedynkę i unika trudnych tematów. Słusznie załatwia sprawy z „własnego podwórka”, ale nie podejmuje rozmów o agresywnej polityce przemysłowej Chin, która jest poważnym problemem dla całej Europy – i Polska nie jest tu wyjątkiem.
Ograniczenie wizyty Andrzeja Dudy do wąskich, niejako technicznych celów pokazuje mały apetyt Kancelarii Prezydenta na udział w kształtowaniu unijnej polityki. A to jest na rękę Pekinowi, któremu łatwiej rozgrywać Europę wtedy, kiedy nie jest zdeterminowana i zjednoczona.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















