Prezydent Chin Xi Jinping zakończył pięciodniowe europejskie tournée, które zaprowadziło go do Francji, Serbii i Węgier. Była to jego pierwsza podróż do tej części świata po pięcioletniej przerwie, w trakcie której stan relacji między Unią Europejską a ChRL mocno się pogorszył. Najpierw było tuszowanie przez Chiny początków epidemii covidu, co pozwoliło rozpanoszyć się wirusowi po świecie, potem rosnący w siłę sojusz chińsko-rosyjski w cieniu wojny w Ukrainie, a w międzyczasie – wymieranie kolejnych gałęzi unijnego przemysłu pod naporem chińskich firm. Xi Jinping nie powinien był więc się spodziewać entuzjastycznego powitania.
Prezent jako dyskretna sugestia
Patrząc na cały ten kontekst, trzeba powiedzieć, że europejska podróż Xi była niemal lekka i przyjemna. Wizyta we Francji zaczęła się od przyjęcia w górskiej karczmie w pirenejskiej wiosce, gdzie wychowała się babcia prezydenta Emmanuela Macrona, a zakończyła na wylewnych uściskach obu przywódców przed samolotem. Xi dostał nawet sygnał, że Paryż jest skłonny negocjować w sprawie unijnego postępowania dotyczącego importu chińskich samochodów elektrycznych. Paradoksalnie – w zamian za otwarcie fabryki aut elektrycznych chińskiego koncernu BYD we Francji.
Krytyka, o ile się pojawiała, była bardzo, bardzo subtelna. Chiński przywódca dostał od Macrona w prezencie butelki koniaku Louis XIII oraz Hennessy X.O. Dla bacznego obserwatora unijno-chińskich przepychanek było jasne, że to tak naprawdę elegancka sugestia, aby Pekin zakończył swoje dochodzenie antydumpingowe wymierzone we francuską brandy.
Unijna Komisja przeciw chińskim firmom
Rolę złej policjantki wzięła na siebie tymczasem przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, którą Macron zaprosił na spotkanie w celu pokazania zwartego unijnego frontu.
Von der Leyen jasno dała znać Xi Jinpingowi, że Bruksela nie zawaha się wytoczyć dział przeciwko wysoce subsydiowanym chińskim firmom, z którymi trudno jest konkurować unijnym przedsiębiorstwom grającym na zasadach rynkowych. Przewodnicząca Komisji kolejny raz pokazała, że strategię ograniczania ryzyka związanego z uzależnieniem od Chin (tzw. derisking) bierze na serio. Tego obawia się Pekin, który już mierzy się z amerykańskim decouplingiem i ostatnie, czego chce, to otwarcia kolejnego frontu wojny handlowej.
W kwestii wojny w Ukrainie Macron może odtrąbić sukces. Xi zobowiązał się do tego, że Chiny nie będą wysyłać Rosji broni, a także do ścisłej kontroli eksportu produktów podwójnego zastosowania (czyli takich, które mogą być stosowane zarówno w celach cywilnych, jak i wojskowych). Czy Pekin dotrzyma tej obietnicy? Z tym może być trudniej, zwłaszcza biorąc pod uwagę silną przyjaźń Xi z Władimirem Putinem, który jeszcze w maju ma odwiedzić Pekin.
Serbia i Węgry: wśród przyjaciół
W Belgradzie, który był drugim etapem podróży Xi Jinpinga, powitał go 20-tysięczny tłum (takie liczby podaje strona chińska), ponoć częściowo składający się z pracowników serbskich spółek państwowych, którzy tego dnia dostali „wolne”.
Data wizyty w Serbii była symboliczna: 7 maja minęło 25 lat od omyłkowego zbombardowania przez Amerykanów tamtejszej ambasady Chin podczas interwencji wojsk NATO w Jugosławii (Pekin utrzymuje, że atak był celowy). Belgradzki przystanek posłużył Xi do przedstawienia swej głęboko antyamerykańskiej wizji świata, według której zachodnie sojusze wojskowe są zagrożeniem dla pokoju. Tu mogą podać sobie ręce z Putinem, który właśnie rozszerzaniem NATO uzasadniał inwazję na Ukrainę.
Na deser Xi zostawił sobie Węgry, gdzie premier Viktor Orbán ochoczo poparł „plan pokojowy” Chin w sprawie Ukrainy i stwierdził, że Węgry jako jedyne w Europie nie stoją po stronie wojny. Budapeszt obiecał też, że wykorzysta zbliżającą się prezydencję Węgier w Radzie Unii do promowania współpracy i wspólnoty z Chinami – to jeden z wielu priorytetów półrocznego przywództwa, który zapewne przyprawi Brukselę o zawroty głowy. W zamian za lojalność Xi obsypał gospodarza obietnicami kolejnych chińskich inwestycji – w drogi, kolej i energię – co da Orbánowi możliwość pochwalenia się przed elektoratem alternatywą dla finansowania z Unii, z którą niezmiennie ma na pieńku.
Odmienne wizje świata
Dobra atmosfera – także we Francji – nie powinna jednak nikogo zwieść.
Trudno nie dostrzec, że podczas tournée Xi Jinping unikał „trudnych” dla Chin krajów. Nie odwiedził Włoch, które w zeszłym roku zdecydowały się opuścić chińską inicjatywę Pasa i Szlaku, nie zahaczył o kraje bałtyckie, które rozwijają współpracę z Tajwanem.
Podróż Xi może pozwolić Pekinowi podtrzymać warunkową przychylność pojedynczych krajów europejskich. Ale nie odwróci rosnącego w UE przekonania, że wizje świata Chin i Unii są trudne do pogodzenia.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















