Wielka kłótnia

Może właśnie została przekroczona jakaś niewidzialna granica?
Czyta się kilka minut

Potwierdzałoby to kilka odbytych rozmów, liczne uwagi komórkowców idących parkiem i sączących swoje przemyślenia w Ukochany Przyrząd przy uchu, gwałtowność, z jaką mój znajomy wyłącza telewizor, słowa kioskarza, który skarżył się na szybko malejącą sprzedaż gazet.

Może ludzie uznali, że mają już dość Wielkiej Kłótni.

Kłótni nieustającej i narastającej, głupiej, prymitywnej, zajadłej, kompromitującej, strojącej się w historyczne piórka, a mimo to bezwstydnie obnażonej, walki o wszystko, o projekty, reformy i ustawy, o przeszłość i przyszłość, o formę i styl, o pryncypia i detale, o imponderabilia i pozory. A tak naprawdę - to o stołki.

Może właśnie zostało wypowiedziane jedno słowo za dużo?

Jacy

Słynęliśmy kiedyś z buńczucznych piosenek (np. o walorach estetycznych ułana, który spada z konia, a potem tratują go koledzy) oraz z hojnego szafowania polską krwią na wielu frontach świata. Dziś, kiedy słyszę komentarze o naszej misji w Afganistanie, wnioskuję, że w grę wchodzi dla nas tylko taka wojna, w której jest gwarancja, że nikt nie zginie. W sumie to dobrze, że ubyło nam chojractwa, a przybyło empatii i czułości serca. Ale tu mi się znów nie zgadza nasza pełna obojętność w każdy poniedziałek, kiedy podają liczbę zabitych i rannych ofiar weekendu. Jakoś nie widzę zbiorowych protestów, domagania się natychmiastowych procesów, odbierania pijanym mordercom samochodów. Ofiarami też się nie interesujemy, znikają spośród nas łatwo, szybko i anonimowo.

Jacy więc naprawdę jesteśmy?

Pewno jacy tacy.

Żłobek

Widziałam wieczorem - w oprawie Bizeta i Chaczaturiana - słynną, wrocławską fontannę, tę, o której niektórzy mówili, że lepiej było za te pieniądze zbudować żłobek.

A ja się z tym nie zgadzam. Rzeczy i miejsca piękne, oryginalne i niecodzienne bardzo wiążą i zbliżają do siebie miasto. Ludzie się tam spotykają, wymieniają uwagi, rozmawiają ze sobą, zaczynają się tym miejscem jakby opiekować, dbać o nie. Stanowi to jakiś składnik poczucia obywatelskiego, którego nam tak bardzo i boleśnie brak.

A swoją drogą jak to jest, że ludzie mający zawsze słuszne poglądy i nieodpartą chęć wygłaszania ich przy każdej okazji - jako jednego z koronnych argumentów używają przeważnie żłobka?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2009