Reklama

Wiara bez wiedzy

Wiara bez wiedzy

28.09.2020
Czyta się kilka minut
Ks. Jacek Prusak SJ, psychoterapeuta: Gdy mnie homoseksualni katolicy pytają, co mają robić, odpowiadam: kochaj! Musisz wziąć odpowiedzialność za miłość.
Ks. Jacek Prusak SJ GRAŻYNA MAKARA
A

ARTUR SPORNIAK: Czego osoba homoseksualna może się o sobie dowiedzieć w Kościele?

KS. JACEK PRUSAK SJ: Rzeczy, w których trudno jej się będzie rozpoznać. Usłyszy, że nie ma takiej tożsamości jak homoseksualizm, więc jeśli się uważa za osobę homoseksualną, to dlatego, że ktoś jej narzucił taką identyfikację. Ma jedynie odczucia czy preferencje homoseksualne, ale one jej nie identyfikują, bo są przejawem zahamowanego rozwoju. Zaczną ją identyfikować, gdy na podstawie tych odczuć dojdzie do czynów, które przez Kościół są jednoznacznie potępiane. Jeśli te czyny będzie z premedytacją powtarzać, usłyszy, że jest grzesznikiem, któremu należy się szacunek pod warunkiem, że będzie żałował tego, co robi, i pokutował za to, że jest gejem czy lesbijką.

Łagodnie powiedziane. W Biblii taka osoba przeczyta, że współżycie mężczyzny z mężczyzną jest „obrzydliwością w...

16799

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Cóż to za brednie wypisuje Prusak?! Czysta marksistowska propaganda! Niech sobie przeczyta.,, miłość i of powiedział ość,, Karola Wojtyły. Powinien się ktoś nim zająć bo wprowadza ludzi w błąd.

wtedy nic dziwnego, ładnych kilka lat prania mózgu na lekcjach religii w szkole zaliczone

Nie nie wprowadza miłość to miłość i nigdy nie powinna stanowić przesłanki do szczucia na kogokolwiek jak to robi polski kk

Panowie Andrzej1979 i Robert Forysiak, bardzo merytoryczne komentarze. A może zamiast rzucać błotem, przedstawicie jakieś sensowne kontrargumenty? Teologiczne, etyczne lub psychologiczne - do wyboru.

To może ja przyjdę na poprawkę wrześniową...tylko żebym nie zapomniał - teologiczne, etyczne lub psychologiczne...,dobra. N.B. Ważne ogłoszenie dla nowopolskich reinkarnacji Klubów Inteligencji Katolickiej. Na rynku od niedawna dostępna jest ważna i naukowa pozycja pt. „Poza granicami. Płeć społeczno-kulturowa w katolickich organizacjach migracyjnych”. Wiele o praktyce aktów oporu migrantek i migrantów, które modyfikują segregację płciową. Sądzę, że powinna znaleźć w każdej bibliotece parafialnej KIK. Good lecture!

Żeby przyjść na poprawkę trzeba przede wszystkim zdobyć zaliczenie :) Jednak komentarze Szanownego Pana nie sugerują sukcesu w tym przedsięwzięciu :) Ale ufam, że nowy minister edukacji i nauki jakoś temu zaradzi :) Pozdrawiam Szanownego Pana.

Panów Roberta i Andrzeja do przeczytania felietonów o. Oszajcy i arc. Rysia. A następnie głębokiego nad nimi namysłu. Serdecznie pozdrawiam.

Z dwóch moich refleksji da się zrobić syntezę. Nie mam nic przeciwko wezwaniu ks. Prusaka do nawrócenia i doświadczenia go miłosierdziem, którego mu brakuje wobec siebie samego.

Kochani geje i lesbijki przestańcie się zamartwiać dokumentami produkowanymi przez komitet centralny który stał się siedliskiem ludzi z deficytami. Żyjcie i kochajcie i niech wam się wiedzie. Nie przejmujcie się też komentarzami nienawistników. Są to ludzie skrzywdzeni. Niezdolni do empatii, przerobieni przez biurokrację na slugi zła.

Nie chcę was przesadnie martwić ale największe sukcesy w historii osiągały te kraje, które potrafiły narzucić sobie dyscyplinę moralną. Nie przypadkiem 90 proc. światowego dziedzictwa kultury znajduje się w Europie. Budowanie na powszechnej demoralizacji wydaje mi się niebanalnym ale też dość ryzykownym pomysłem.

Europa w końcu zrozumiała jakim kosztem ten wspaniały dorobek został osiągnięty, ile krwi przelano i istnień ludzkich pochłonął. Dziś te wspaniałe katedry, kościoły popadają w ruinę. Lepiej to dziś rozumiemy gdy przyjrzymy się wszechobecnej szczęśliwości panującej w Korei Północnej.

Poza kościołami są też uniwersytety, szpitale i parę innych ważnych rzeczy. Reszta świata do niedawna kopiowała rozwiązania europejskie prawie we wszystkich dziedzinach życia. A jeśli chodzi o ofiary to owszem było ich wiele ale dopiero w XX w gdy doszło w Europie do powszechnej demoralizacji. W średniowieczu w wielkich bitwach ginęło kilkuset rycerzy, w wojnach XX w ginęły miliony ludzi. Człowiek wylądował na księżycu pół wieku temu. Okazuje się, że taki wyczyn przy całym postępie techniki jest nawet dziś wielkim wyzwaniem. Największe odkrycia fizyki i chemii to przełom XIX i XX wieku oczywiście dokonane przez Europejczyków. W pana komentarzu dostrzegam wyraźną niechęć do chrześcijaństwa. Uprzedzenia utrudniają wyciąganie prawidłowych wniosków.

Tłumacząc z plainduncanowego na polski: posiadanie trzeźwego krytycznego oglądu chrześcijaństwa (zwanego tutaj "uprzedzeniami") utrudnia wyciąganie wniosków zgodnych z chrześcijańską historiozofią (zwanych tutaj "prawidłowymi wnioskami"). :))) *** Oczywiście cały ten dyskurs można włożyć między bajki. * Przez całą swoją historię aż do dziś muzułmanie pozostają wierni heteroseksualnej rodzinie, ostro zwalczając homoseksualną "demoralizację". Dlaczego zatem złoty wiek cywilizacji islamskiej trwał tylko parę stuleci i zakończył się setki lat temu? * Odkrycia naukowe, możliwości technologiczne, dzieła kultury, potencjał budowlany, infrastruktura - wszystko to doświadczyło niespotykanego geometrycznego wręcz wzrostu w cywilizacji europejskiej w XX wieku, kiedy to normy społeczne zaczęły ulegać liberalizacji i laicyzacji oraz pojawiła się tolerancja względem homoseksualistów. Dlaczego? Zgodnie z logiką plainduncana powinno stać się przecież odwrotnie. * Wyjaśnienie dla tych faktów stanowi konstatacja, że historyczna korelacja między supremacją tradycyjnych religijnych norm społecznych a szeroko pojętym rozwojem i dobrobytem cywilizacyjnym, która marzy się plainduncanowi, jest w najlepszym razie znikoma, a w najgorszym nie ma jej wcale. Tym bardziej plainduncan pozostaje całe lata świetlne od wykazania koniecznego związku przyczynowo-skutkowego między heteroseksualnym "niezdemoralizowanym" społeczeństwem a rozwojem cywilizacyjnym. * Również łączenie wzrostu ogólnej liczby ofiar z europejską "demoralizacją" XX wieku to czysta manipulacja faktami. Pomijam już tutaj ofiary reżimów stricte katolickich (jak frankistowski w Hiszpanii i pinochetowski w Chile) oraz wspieranych przez chrześcijański kler i biskupów (jak nazizm w Niemczech). Plainduncan nie uwzględnia na przykład milionów ofiar wśród rdzennej ludności Ameryki na skutek zbrodni i rasowej dyskryminacji ze strony arcykatolickich Hiszpanów i Portugalczyków w ciągu setek lat ich panowania. Nie uwzględnia też milionów ofiar wojen w Europie (w tym nie najmniejszych wypraw krzyżowych i wojny trzydziestoletniej), gdzie lista nie kończyła się bynajmniej na paru tysiącach żołnierzy. Nie uwzględnia dalej faktów olbrzymiego przyrostu liczby ludzi na świecie w XIX, a zwłaszcza XX, wieku (niespotykanego przez wcześniejsze setki, tysiące, setki tysięcy lat istnienia gatunku) oraz równie dramatycznego wzrostu możliwości komunikacyjnych i możliwości broni śmiercionośnych. Nawet, gdyby ogólna "demoralizacja" nie wzrosła w XX wieku, jak chce plainduncan, to i tak liczba ofiar konfliktów w musiałaby wzrosnąć niepomiernie już z powodu samych tych czynników. Co więcej fakty są takie, że plainduncanowy wiek "demoralizacji" przyniósł na świecie niespotykany spadek śmiertelności niemowląt, śmiertelności na skutek chorób, śmiertelności na skutek głodu. Średnia długość życia rośnie; więcej osób wychodzi ze skrajnej nędzy, niż w nią popada. Liczba ofiar wieku "demoralizacji" w stosunku do całkowitej liczby ludności jest wielokrotnie mniejsza niż w wiekach "niezdemoralizowanych".

Ech, żeby tak można było cofnąć zegar historii. Jeszcze kilka setek lat temu Amerykę Północną zamieszkiwało kilka milionów ludzi. Teraz mamy już ze trzy setki, w tym Donalda Trumpa. Indianie polowali na bizony i na siebie nawzajem. No może Indianie nie zakładali uniwersytetów ale za to potrafili sprawnie skalpować. Dzięki temu w Ameryce była równowaga ekologiczna. I komu to przeszkadzało ?

Powinieneś był dodać, plainy, że Indianie mieszkali w wigwamach i wykonywali rytualne tańce. Nie zmniejszyłoby to, co prawda, idiotyczności twojej odpowiedzi, ale na pewno podniosłoby komponent humorystyczny, a to zawsze coś. :)

Nie chcę cię przesadnie martwić, ale największe sukcesy państwa europejskie osiągnęły i jakieś 90 proc. dziedzictwa kultury w Europie powstało nie w ciągu tysiąca lat średniowiecza, kiedy katolicyzm ze swoją prawilną moralnością bezkonkurencyjnie sprawował "rząd dusz" na kontynencie. Raczej dokonało się to wówczas, kiedy starożytna Europa tkwiła jeszcze w stanie "zdemoralizowania", oraz wtedy, gdy połowa kontynentu odeszła od katolicyzmu ku kolejnemu "zdemoralizowaniu". Także twoje budowanie na gimnazjalnej historiozofii wydaje mi się dość ryzykownym (a przy tym banalnym) pomysłem.

"Na czym polega zagrożenie, jakie dla tradycyjnej rodziny stanowią związki homoseksualne? Właśnie tego nie wiem." Ksiądz Jacek nie wie, więc mu odpowiadam: Związki homoseksualne są tylko wstępem do domagania się przez homoseksualistów prawa do zawierania małżeństwa z prawem do adopcji dzieci. To oznacza zmianę wzorca kulturowego małżeństwa i rodziny i zrównanie małżeństw homoseksualnych z małżeństwami heteroseksualnymi. Ale małżeństwa homoseksualne nie są zgodne z naturą bo nie są w stanie przekazać życia. Prokreacja jest niemożliwa a jednym z kluczowych celów małżeństwa jest zrodzenie potomstwa i utworzenie rodziny. Sam Bóg chciał aby dziecko miało ojca i matkę. Dziecko nie powstaje z połączenia się dwóch plemników, ale z połączenia się plemnika i jajeczka. Dlatego małżeństwa homoseksualne czy lesbijskie są nie tylko niezgodne z wolą Bożą i z naturą. Są fikcją. Szkoda, że falszywa wiedzą prezentowana w tym wywiadzie próbuje tę fikcję usprawiedliwiać i podtrzymywać.

mundi8 - zastanów się proszę nad proporcjami: jakie zagrożenie dla 98 % potencjalnych rodzin heteroseksualnych może tak naprawdę stwarzać 2 % potencjalnych rodzin homoseksualnych, zakładając, że ci "homo" stanowią ok. 5 % populacji i że akurat wszyscy zechcą się ze sobą "żenić"? To jest tylko takie zwykłe bicie ideologicznej piany z tymi małżeństwami i ew. adoptowanymi przez nie dziećmi. :( Tak naprawdę jest to walka o wolność wewnętrzną, bo ci ludzie z reguły muszą dużo więcej wiedzieć o sobie i świecie, wykazywać dużą większą odwagę, narażać się na większe cierpienia niż zdecydowana większość przeciętnych polskich katolików, którym ksiądz powie jak mają żyć, a nie jakby sami uznali według swoich przemyśleń. Do których nie mają ani wiedzy (powszechna nieznajomość Pisma św., Katechizmu itd.) czy też chęci albo możliwości (niskie wykształcenie ogólne zwłaszcza starszej i wiejskiej części społeczeństwa, nota bene najbardziej religijnej).

Czyli że jak geje będą już mieli małżeństwa i adoptowane dzieci, to ludzie hetero z tego powodu zaprzestaną zawierać związki małżeńskie i płodzić ze sobą dzieci? Jeśli tak, to chyba nie ma sensu podtrzymywać coś tak sprzecznego z naturą, że rozpada się z równie błahej przyczyny. ;)

"Ale małżeństwa homoseksualne nie są zgodne z naturą bo nie są w stanie przekazać życia." No i pojechałeś, pierwsze słyszę by do poczęcia dziecka potrzebne było małżeństwo. Czy konieczny jest ślub kościelny, a może wystarczy cywilny? mnie uczyli, że wystarczy chłop i baba, że dzieciak może się pojawić, znaczy zaciążyć można bez ślubu. Nie ma znaczenia czy pedał, czy lesbijka siak prask i gotowe. Gej robi dzieciaka lesbijce, ta podaje go jako ojca i zrzeka się wychowania na jego rzecz, potem majstrują drugiego dzieciaka i ona sobie go wychowuje z partnerką. Poważnie, takie rzeczy się zdarzają, a nawet jeszcze ciekawsze, nawet księżulek jeden z drugim, może sobie potomka zafundować i nikt mu za złe nie ma, że dzieciak z patologicznej rodziny. Jest takie rosyjskie powiedzeni, wszystkich bab na świecie nie przelecisz, ale próbować trzeba. To dla wszystkich frustratów wsadzających nos do cudzych sypialni bo im "staje".

Oportunista, a to żesz zasunął rosyjską sentencją z gierojskich baśni tysiąca i jednej nocy. Taki amerykański hip w 1968 w ciągu upojnego narkotykowo-orgietkowego tygodnia mógł więcej zaliczyć panienek niż czerwonoarmista w trakcie całej kampani na terenach niemieckich. To już byłoby porządniej sięgnąć do zasobów czysto praktycznej wiedzy z Ameryki niż tych stepowo-słowiańskich bajań seksualnych, które dobre są w wymiarze kompensacji i zagrychy do wódki, zarówno dla teoretycznych gierojów, jak i polskich rozbrykanych wielbłądów katolickich, co musiały się urodzić w kultorowej zagrodzie.

Pary heteroseksualne zawierają małżeństwa i często okazuje się że nie mogą mieć dzieci. Kochają się. Czy te ich związki są niezgodne z naturą? A może są fikcją? Ludzie zawierają związki bo się kochają, chcą żyć odpowiedzialnie, chcą o siebie wzajemnie dbać i ze sobą być. Pary homoseksualne też by chciały. Nie wyskoczysz że skarpet jeśli to się stanie. Nadal będziesz mógł myśleć nad swoim własnym "obowiązkiem zrodzenia dzieci".

wyjątkowo mało poważny komentarz.Zupełie co innego niemożliwośc posiadania dzieci przez pary heteroseksualne, a co innego świadomy wybór niemożności ich posiadania. No i wywiezmy np 50 par homoseksualych na bezludną wcześniej wyspę.co się z nimi stanie po np 50 latach??

Gdy człowiek nie ma ręki, trudno nazwać go zdrowym, bo to patologia. Czy ma być wykluczony ze społeczeństwa? Oczywiście,że nie. POdobnie homoseksualizm, nie przyjmuję niby naukowych stwierdzeń,że to norma, to czysta patologia. czy mająbyć wykluczeni ze społeczeństwa?Oczywiście,że nie. Co do aspektu moralnego i religijnego. St.i N. Testament wyrażnie potępiają homoseksualizm i Ociec Prusak, znającyPismo od tych faktów nie ucieknie. Sam zresztą pisze,że związki homoseksualne b. często są bez miłości,oparte na seksie. A więc: Kościól nie akceptuje heteroseksualnych związkóe niesakramentalnych, takie pary nigdy nie uzyskają rozgrzeszenia, chyba ,że żyją bez seksu. I tu prosta sprawa z homoseksualistami,też nie uzyskają rozgrzeszenia, chyba,że zyją bez seksu. To chyba jasne.

Rozumowanie godne wielkie i pięknego umysłu. Jeśli ktoś stracił rękę z powodu operacji która ratowała życie to jest to patologia. Nie wiem czy już spełniłeś swój obowiązek "zrodzenia" dzieci zupełnie niepatologioczny ale zajmij się albo tym nakazem stwórcy albo opiekuj się dziećmi. Zrób coś przyzwoitego. Żyjesz z seksem lub bez pomysł co zrobić ze swoim życiem żeby było bardziej przyzwoite. A gdyby ciebie wywieźć tak na tą wyspę na 50 lat ? Co się z tobą stanie ? Litość bierze jak się patrzy na takie mądre wypowiedzi. Kolejny przykład osoby która jest pod wpływem biurokratycznego ugrupowania "chłopcy zideologizowani" którzy myślą "grupowo".

Konflikt pomiędzy nauką a niektórymi elementami wierzeń religijnych wypływających z ksiąg świętych trwa w najlepsze. Problem interpretacji homoseksualizmu to jeden z najważniejszych przykładów tego konfliktu. Co wywołuje ten konflikt od wieków? Księgi święte oraz ich interpretacje, które cały czas powtarzają - jeśli wnioski nauki są sprzeczne z Księgą, to tym gorzej dla nauki, bo Księga się nie myli. Tak, to księgi święte są problemem! Ich fundamentalistyczna interpretacja zabija postęp etyczny i poznawczy ludzkości. Kościół Katolicki od dawna ten konflikt ciężko przeżywa i próbuje wyjść cało z tej intelektualnej walki z nauką - najczęściej rewidując swoje własne poglądy oparte na dosłownej interpretacji Biblii. Wystarczy pomyśleć o Koperniku, Galileuszu i wielu innych pionierach nauki lub przypomnieć zmianę w interpretacji prawdy biblijnej, którą wprowadził Sobór Watykański II. Wystarczy spojrzeć na zmianę poglądów KK na temat wolności sumienia, niewolnictwa, roli kobiet, seksu... Jaki to ma związek z Księdza odważnym artykułem? Napisany przez Księdza teks jest doskonałym przykładem tego jak uczciwy intelektualnie katolicki naukowiec morduje się z fundamentalistyczną, dosłowną interpretacją słów biblijnych o Bogu co nienawidzi "mężczyzn współżyjących ze sobą". Wieloletnie, kompleksowe badanie natury ludzkiej przez naukę upoważnia przecież do stwierdzenia "W świetle nauki homoseksualizm jest jedną z orientacji seksualnych, która nie jest wadą rozwojową, nie jest zaburzeniem psychicznym i nie jest perwersją". No więc jak to jest? ON gejów nienawidzi, a nauka się myli, czy też raczej my GO znowu nie rozumiemy, a nauka pokazuje nam drogę? Księże Jacku, podejrzewam, że to raczej my Pana Boga nie rozumiemy i z uporem chcemy podtrzymać w istnieniu to piekło, które tworzymy dla odmiennych, innych, niepasujących do stada. Księże Jacku, gratuluję odwagi w powiedzeniu przysłowiowego "A", jednak nie zdziwię się, jeśli któregoś dnia będzie musiał ksiądz opuścić szeregi KK, by powiedzieć odważnie przysłowiowe 'B"...

Jestem pod wrażeniem stanu świadomości i przenikliwości komentarzy, coś pięknego, chrześcijańska miłość bliźniego wyziera z każdego kąta, a nawet szuflady. Nie znam się zbytnio na socjologii, a relacje społeczne oceniam z perspektywy osobistych doświadczeń. Jako katolik, fakt trochę rozbrykany, mam propozycję. Wzorem Chrystusa chrzcić nowych wyznawców w wieku dorosłym. Tak w okolicach 30 roku życia. Tyle wystarczy by mieć już poukładane we łbie. To pozwoli nie pchać się tam gdzie nas nie chcą i gdzie za bardzo sami się nie widzimy i problem z głowy, zostaną sami prawi moralni i sprawiedliwi. Po co ryć berety dzieciakom, faszerować kompleksami, straszyć Diabłem i wiecznym potępieniem. Gościu dorośnie i sam zdecyduje czy to go rajcuje. Wiem, tak dobrze nie ma. Chwila moment, a może ta cała zajawka z tymi pedałami to zwyczajna ściema dla ubogich. W szpitalach brak miejsc dla zainfekowanych zarazą, więc lać pedała, skąd my to znamy. na koniec dygresja, czy to prawda, że młodzi ostatni raz biegają do kościółka przed bierzmowaniem, potem ale jakby rzadziej, przed ślubem, choć więcej czasu poświęcają przygotowaniom balangi i takim zabiegom jak pierwszy taniec. Chrzciny to już rarytas, często wymuszone i organizowane przez uszczęśliwionych dziadków. Jeden dzieciak starczy, kupi się lepiej psa, taniej wyjdzie. Zobaczcie, a jak niedawno dopiekano panienkom z dzieckiem, żyjącym na kocią łapę. Nawet z chrzcinami dziecka księża robili problemy, dzisiaj nie ma problemu. Paciorka też uczy się dzieciak dopiero na lekcjach religii, do niedawna paciorek był pierwszym wierszykiem jaki dziecko deklamowało, dziś zna sto innych laickich zanim pozna przykazania. Co nieco się pozmieniało, namieszało, a Kościół w koło Macieju o tym samym, jest przeciw, a nawet za.

ten pożal się boże stan mentalności ostatnich bastionów obrony polskiego katolicyzmu jaki na tym forum jest prezentowany to dobry prognostyk na przyszłość - kolos ma nawet nie gliniane, a mocno przegniłe nogi, to jego agonalne drgawki

Mądrze napisane słowa. Brakowało mi takich wypowiedzi. Odszedłem od kościoła katolickiego częściowo z powodu braku takich głosów rozsądku - wyżej ceniących człowieka niż tradycję, czy dosłownie i bezmyślnie odczytywane cytaty z Pisma. Dziękuję!

"Gdy homoseksualni katolicy pytają mnie, co mają robić, nie mówię: rób to, a nie rób tamtego! Odpowiadam: kochaj! Musisz wziąć odpowiedzialność za miłość. To nie jest moja opinia – tak mówi Kościół od dwóch tysięcy lat. Jak będziesz kochał, to nie będziesz miał problemów ze swoją orientacją. Możesz kochać w celibacie, możesz kochać nie w celibacie." Kochać nie w celibacie oznacza oczywiście współżycie seksualne dwóch mężczyzn. Kościół od dwóch tysięcy lat mówi, że to jest ciężki grzech. Taki grzech niszczy naszą relację do Boga, podcina korzenie wiary, zabiera miłość do Boga. Może doprowadzić do zatwardziałości serca i nieczułości sumienia. Wygląda na to, że ks.Jacek nie wierzy w grzech, nie rozumie niszczących skutków grzechu i kierowany empatią i głęboką ignorancją teologiczną wprowadza ludzi w ciemność. Zapłatą za grzech jest śmierć. Czy ksiądz Jacek rozumie co to jest śmierć w wymiarze duchowym i na czym ona polega? Czy zna i rozumie to co wydarzyło się w ogrodzie Eden? Obawiam, się, że nie ma na ten temat zielonego pojęcia...

"Kościół, odrzucając tożsamość homoseksualną, uniemożliwia homoseksualistom samoidentyfikację. Czyni to w imię własnej teologii czy antropologii teologicznej, ale jest to wiara bez wiedzy." A w jaki to sposób Kościół odrzuca "tożsamość homoseksualną" skoro stale używa określenia "osoby homoseksualne" definiując w swoich dokumentach co rozumie przez to określenie. W dokumencie "Stanowisko KEP w kwestii LGBT+" podkreśla natomiast w pkt nr 40, że posiadanie skłonności homoseksualnych nie powoduje zaciągnięcia winy moralnej, ale uznanie przez homoseksualistę tych skłonności za dobre, rozbudzanie ich w sobie i rozpowszechnianie oraz zachowania stanowiące uległość wobec tych skłonności są moralnie złe. Ksiądz Jacek mówi, że:"Ta definicja doprowadza taką osobę do wojny z samym sobą, z której wyjdzie jako ofiara." Życie pokazuje coś innego: ta wojna jeśli homoseksulista przeżywa ją w Kościele może doprowadzić go do nawrócenia i życia w czystości albo do porzucenia Koscioła i Boga i życia w grzechu. A grzech na końcu zniszczy człowieka.

serial amerykański "Designated Survivor". Tam w pewnym momencie szwagierka owdowiałego prezydenta, osoba transpłciowa urodzona jako mężczyzna pyta szwagra, czy ją akceptuje. Prezydent, człowiek uczciwy, po namyśle mówi: pracuję nad tym. To samo mógłbym powiedzieć o sobie. Ja, 78-letni dziś człowiek wyniosłem z domu niechęć do Żydów, "pedałów" i tym podobnych "odmieńców". 3-miesięczny pobyt w areszcie w '68 nauczył mnie spojrzenia na Żydów jako na braci, choć - nie ukrywam - dotąd nad tym "pracuję". Podobnie rzecz się ma z LGBT+: od pogardy i wyśmiewania udało mi się przejść drogę do tolerancji i chyba początku akceptacji. Utwierdza mnie w tym praktyka miłościwie nami rządzącej prawicy, która - jak to zauważył prof. Krzemiński - upodabnia nam Polskę do tej z 1968 r. Sam to zresztą widzę od dawna. Wtedy mieliśmy "syonistów", teraz LGBT. Minister elekt Czarnek zachłystuje się kłamliwym twierdzeniem, że osoby (nie "ideologia", osoby!) LGBT nienawidzą ludzi heteroseksualnych i nienawidzą chrześcijaństwa. Przypomina się państwo, które podobnie twierdziło o Żydach. Panie ministrze, znam kilka osób LGBT, które wręcz pragną przyjaznego traktowania ze strony heteroseksualistów. A co do chrześcijaństwa: miałem w pracy kolegę homoseksualistę, dawno już nie żyje. Był bardzo religijny, świetnie znał się na historii Kościoła. Wychowywał osieroconego siostrzeńca: wychował go na poważnego uczonego, ojca trzech synów. Przyjaciel wspomnianego kolegi, także homoseksualista, plastyk, zaprojektował jednego roku ołtarz polowy na Skałce na procesję św. Stanisława! Aż się prosi, by Kościół objął takich ludzi duszpasterstwem, z miłością, bez narzucania im czegokolwiek. Tylko gdy taki pomysł rzuciłem w gronie kolegów, wyśmiali mnie: pedofile duszpasterzami gejów?! No niestety, smutna prawda, Kościół powinien zacząć od samonawrócenia. Tymczasem biskupi, księża mogliby zacząć od prostowania takich kłamstw, jakie głosi Czarnek, prostować też kłamliwe twierdzenia typu gej=pedofil, czy też to, że ludzie LGBT jakoby rozbijają rodzinę. Ale to, co proponuję, brzmi jak bajka o żelaznym wilku. We wspomnianym serialu owa szwagierka prezydenta znajduje się w damskiej toalecie w Białym Domu. Wchodzi jakaś kobieta i dzwoni na policję, że do toalety wtargnął mężczyzna. Przy innej okazji prawicowa prasa określa ową szwagierkę jako mężczyznę, podając jej chrzestne męskie imię. Coś Wam to przypomina? Niestety, u nas jedyny sprawiedliwy ksiądz, który stanął w obronie Margot, został napiętnowany. Chryste, widzisz??

ha ha ha ha

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]