Reklama

Werdykt z Minneapolis

Werdykt z Minneapolis

26.04.2021
Czyta się kilka minut
W USA przełomowy wyrok: były policjant Derek Chauvin został uznany winnym śmierci czarnoskórego ­George’a Floyda.
NICHOLAS PFOSI / REUTERS / FORUM
T

Telewizyjną transmisję z ogłoszenia werdyktu ławy przysięgłych śledziło co najmniej 23 mln Amerykanów. Chauvin, który w maju 2020 r. przez ponad 9 minut dusił kolanem Floyda, został uznany winnym trzech postawionych mu zarzutów: morderstwa drugiego stopnia (oznacza, że sprawca nie działał intencjonalnie), morderstwa trzeciego stopnia i nieumyślnego spowodowania śmierci. Grozi mu do 40 lat więzienia, a decyzja o konkretnym wymiarze kary zapadnie w czerwcu. Chauvin, którego brutalną interwencję zarejestrowała telefonem osoba postronna – nagranie obiegło świat i wywołało falę antyrasistowskich protestów – nie przyznał się do winy.

Werdykt ws. zabójstwa Floyda jest przełomowy. W USA rzadko dochodzi bowiem do skazania funkcjonariuszy dopuszczających się nadużyć w trakcie interwencji. Prezydent Biden zaapelował, by pójść o krok dalej, i wezwał Kongres do uchwalenia reformy policji, która m.in. nakładałaby obowiązek noszenia kamer na policyjnych mundurach. Nie obędzie się jednak bez politycznych przepychanek między Demokratami i Republikanami, którzy przygotowali osobne projekty ustaw (ci drudzy optują za mniejszymi restrykcjami dla policji). Tymczasem w trakcie trzytygodniowego procesu w Minneapolis z rąk funkcjonariuszy zginęły kolejne osoby: jedną z nich, 16-latkę z Ohio, zastrzelono na niecałe pół godziny przed ogłoszeniem przełomowego wyroku. Tu nie chodzi już tylko o śmierć Floyda.

Na zdjęciu: babcia Dauntego Wrighta, który zginął 13 kwietnia. Podczas kontroli drogowej policjanci stwierdzili, że 20-letni Wright jest poszukiwany listem gończym i chcieli go zatrzymać; doszło do szarpaniny. Z nagrania kamery wynika, że policjantka pomyliła pistolet z paralizatorem i oddała strzał. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

a u nas w tej kwestii po odwilży do 2015 znowu średniowiecze, aparat przemocy dla władzy PiS bardzo ważny, bo przecież to on a nie Kaczyński ma wzbudzać strach - pytanie czy i kiedy ockną się funkcjonariusze, niejednemu się pewnie roi, że weryfikacja służb to już tylko historia

i proszę, życie samo pisze komentarze - słynna 'babcia Kasia' uniewinniona, sąd jak mało kiedy rzeczowo i sprawiedliwie ocenia sytuację, policyjna legenda o przyczynach i okolicznościach wydarzeń ląduje w koszu na śmieci - panie i panowie policjanci, nie wstyd wam przed waszymi krewnymi, znajomymi, dziećmi?... parę lat wystarczyło byście w oczach opinii publicznej z szanowanej formacji zmienili się w spadkobierców ZOMO, służalczych pałkarzy dyktatury, chuliganów do wynajęcia za nędzne grosze

"Tymczasem w trakcie trzytygodniowego procesu w Minneapolis z rąk funkcjonariuszy zginęły kolejne osoby: jedną z nich, 16-latkę z Ohio, zastrzelono na niecałe pół godziny przed ogłoszeniem przełomowego wyroku. Tu nie chodzi już tylko o śmierć Floyda." Oczywiście o tym, że ta 16-latka próbowała zadźgać nożem koleżankę wspominać nie wypada. Dziękuję, że pani redaktor chroni mnie przed dysonansem poznawczym. Czy redaktorzy TP na prawdę mają swoich czytelników za idiotów?

jak szybko i bez wahania policja amerykańska zabija, tak szybko i bez cienia wątpliwości Sz. P. potrafi to zabijanie usprawiedliwić - brawo wy

Nie rozumiem skąd ten atak. Nie chciałem nikogo urazić. Tu nie chodzi o usprawiedliwianie, tylko o próbę zrozumienia gdzie leży prawda. Nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć morderców, niezależnie od tego, czy są z policji, czy nie. Nie podoba mi się za to przedstawianie faktów sposób jednostronny i powierzchowny. Jeśli ów policjant nie strzeliłby do tej dziewczyny, mogłaby zabić inną nastolatkę kilkoma ciosami nożem. Kto tu jest na tyle mądry, żeby oceniać co się stało? Bez szczegółów i kontekstu? Nikt. Dlatego protestuję przed przedstawianiem faktów w sposób uproszczony, uszyty (podejrzewam) tak by napuszczać na siebie jedno plemię z drugim, w tym sporze politycznym, który ma miejsce w USA i w Polsce. Dlatego nazwałem TP medium czasów postprawdy. Bo nie chodzi im o prawdę, tylko zasugerowanie odpowiedniej narracji swoim czytelnikom. Jako ścisłowca brzydzi mnie takie podejście. Nie ma decydujących danych, które jednoznacznie potwierdziłyby brutalność amerykańskiej policji. Ani takich, które by jej zaprzeczały. A nawet kiedy się jakieś badania znajdują, to nie da się z nich wyciągać jednoznacznych wniosków, bo każdy polityk/ dziennikarz będzie je interpretował tak jak mu pasuje. Wrzeszczał, naciągał fakty, sugerował złe intencje, szerzył pół-prawdy, itp. Piszę te komentarze do znudzenia, bo — jako klient i wierny czytelnik tego tygodnika — żądam podniesienia jakości jego materiałów. Może ktoś na nie zwróci uwagę. Pozdrawiam Pana serdecznie i mam nadzieję, że moje intencje stały się bardziej zrozumiałe.

Miałem napisać komentarz podobnej treści, ale Pan mnie wyręczył. Dodam tylko, że prawdopodobnie nie doczekam się w TP rzetelnych i obiektywnych informacji na temat USA i nie tylko. Mam zamiar nie odnowiać dostępu do treści zamieszczanych w TP. Przyznam, że z każdym numerem tracę zainteresowanie do TP. Przed laty z niecierpliwością czekało się na każdy nowy numer TP, ale to się skończyło.

po pierwsze żaden atak - raczej Sz. P. post mógłby zostać uznany za agresywny z uwagi na sugestię, że redaktorzy TP mają czytelników za idiotów, to także a propos "nie chciałem nikogo urazić" - po drugie, jeżeli o fakty chodzi to wiemy, że policjant zabił dziewczynę, i nie jest prawdą, że gdyby nie zabił to ona mogłaby zadźgać - policjant od tego jest szkolony i za to pieniądze bierze by umieć unieszkodliwiać i obezwładniać bez zabijania, a strzelanie się ćwiczy na strzelnicy a nie na ulicy - po trzecie "nie ma decydujących faktów..." jest niczym innym jak co najwyżej postprawdą, a de facto symetrystyczną bzdurą - pozdrawiam równie serdecznie i dobrej nocy życzę

Eddie nie żebym był złośliwy, ale doprawdy jestem ciekaw co byś czuł, gdyby na ciebie z furią nacierało 16 letnie "dziecko" z wielkim nożem, ty byś się potknął i leżał, policjant by wrzeszczał, że atakujący ma rzucić nóż, ale "dziecko" by kompletnie nie reagowało tylko dalej się do ciebie zbliżało, a policjant byłby ileś tam metrów za wami i nie miał szans by dobiec zanim "dziecko" nie będzie blisko ciebie. Tak, tak, lewacka logika jest taka, ty w takiej sytuacji masz być zadźgany, policjant ma grzecznie prosić, nie strzelać, a jak wbije dziecko ci nóż w bebechy wtedy wreszcie dobiegnie i jak to "mówisz" jest szkolony, to obezwładni, albo i nie? I u nas kojarzę policjantów zadźganych przez "dzieci" bo próbowali "zwrócić uwagę". Reasumując, ty będziesz martwy, a dziecko trafi do poprawczaka, jak jeszcze jest z mniejszości etnicznej to w sumie sąd je uniewinni (bo miało do szkoły "pod górkę") i za góra rok będzie wolne i wyjdzie z poprawczaka jako bohater, Ty przypomnę będziesz martwy.

Co do tego możemy się spierać. Z racji, że sam mieszkam w Stanach, a także z powodów zawodowych, śledzę uważnie doniesienia medialne, badania i analizy dotyczące problemów społecznych w tym kraju. Na każdy artykuł twierdzący, że policja w USA systemowo (ważne słowo) zabija niewinnych ludzi, znajdzie się kontr-artykuł, który sugeruje coś przeciwnego. Jakie decydujące fakty ma Pan na myśli? Pytam z ciekawości, prawdopodobnie jest jakaś luka w mojej wiedzy. Poza tym zdaje się Pan twierdzić, że taka akademicka debata nie ma sensu, bo jedni mają w rękach broń, a drudzy nie. Że to błąd symetryzmu. Czy dobrze rozumiem? Kłopot polega na tym, że w USA każdy ma dostęp do broni i, nazwijmy to, władzy zabijania. W 2020 zabitych w Stanach zostało prawie 20 000 osób. W tym około 270 policjantów. Policja w USA w tym samym roku zabiła ok. 1000 osób. Około 460 białych, 240 czarnych, 170 latynosów i 130 osób z pozostałych kategorii etnicznych. Około 40% tych przypadków nie budzi najmniejszych wątpliwości: to przypadki, gdy przestępca bezpośrednio zagrażał życiu osób postronnych. W to wliczałby się też przypadek z tą dziewczyną. Procedura, zgodnie z którą policjant użył w stosunku do niej broni może się wydawać brutalna w Polsce, ale w Stanach jest nie tylko legalna, ale najczęściej rekomendowana. Tutaj celem jest jak najszybsze i najskuteczniejsze wyeliminowanie zagrożenia, a ktoś kto je stwarza musi liczyć się z konsekwencjami. Można dyskutować, czy nam się to podoba, czy nie. To, że życie w wyniku tego straciło dziecko jest tragedią. Tak samo jak to, że gangi tutaj używają dzieci do swoich porachunków. Dają im broń do ręki i wypychają na ulicę. Ostatnio, kolejną głośną sprawą, było zastrzelenie przez policjanta latynoskiego 13-latka (!!!), który biegał po ulicy z pistoletem. Nie ma różnicy, czy z broni celuje do Pana dziecko, czy dorosły — jeśli wystrzeli, zabije dokładnie tak samo. W każdym razie, takie jest prawo w Stanach, tak samo stosowane przez białych i czarnych policjantów. Pozostaje pytanie co z pozostałymi 60% przypadkami? Czy użycie broni było uzasadnione? Nie sądzę, że da się odpowiedzieć na to pytanie bez wgłębienia się w szczegóły. W większości przypadków sądy uniewinniają policjantów (jeśli w ogóle są postawieni w stan oskarżenia). Ludzie z jednej strony nazywają to rasizmem. Ludzie z drugiej zaprzeczają. Są przypadki, gdy policjanci rzeczywiście okazują się zwykłymi mordercami. Czy wszyscy tacy zostają skazani? Nie wiem. Myślę, że nikt nie wie. Ale załóżmy, że 20% tych przypadków (czyli ok. 120, co wydaje się przeszacowaniem) to rzeczywiście zbrodnie policjantów. Jest to wielkość bezwzględna podobnego rzędu co 270 śmierci policjantów. A zatem, w ramach tego zgrubnego założenia, sytuacja jednak wydaje się symetryczna. Ludzie w ramach interwencji policyjnych zabijają prawie 300 niewinnych policjantów, policjanci zabijają ok. 120 niewinnych ludzi. Ale może to tylko pozór symetrii. Trzeba popatrzeć na wielkości względne. Ile procent policjantów to zwykli mordercy? Policjantów jest ok. 700 000, co daje ok. 0.017%. A ile procent ludzi w Stanach to mordercy? Populacja to około 330 milionów, mamy 20 000 zabójstw co daje ok. 0.006%. Czyli, w ramach naszego założenia, wśród policjantów byłoby około 3 razy więcej morderców niż w całej populacji. Pytanie, czy można porównywać policjantów z całą populacją, zawierającą kobiety, starców, dzieci i studentów sztuki. Co jeśli weźmiemy tylko mężczyzn w wieku 20-60 lat (którzy popełniają ponad 90% przestępstw)? Jest ich ok. 80 000 000. Wtedy liczba zabójstw rośnie do 0.024%. Czyli w populacji mężczyzn jest około 30% więcej zabójstw niż wśród policji. A co jeśli porównamy na przykład populację policjantów z populacją ludzi, z którymi walczą, czyli przestępców? W Stanach mamy około 8 325 000 ludzi, którzy popełniają poważne przestępstwa (zabójstwo, gwałt, użycie przemocy, napaść, kradzieże, włamania). Wśród nich ok. 0.24% popełnia zabójstwa. Jest to 14 razy więcej niż w populacji policjantów. Liczby, liczby, liczby... Każdy zobaczy w nich to co chce. Trudno uznać, że policja systemowo zabija ludzi, w tym na tle rasowym. Za to dość przekonujące jest stwierdzenie, że ktoś chce ugrać polityczne punkty na budowaniu konfliktów. Na przykład rasowych, pokoleniowych, itp. Zdania takie jak w powyższym artykule "Tymczasem w trakcie trzytygodniowego procesu w Minneapolis z rąk funkcjonariuszy zginęły kolejne osoby: jedną z nich, 16-latkę z Ohio, zastrzelono na niecałe pół godziny przed ogłoszeniem przełomowego wyroku. Tu nie chodzi już tylko o śmierć Floyda." to nie jest informowanie opinii publicznej. To opowiadanie historii, w której role na dobrych i złych już zostały dawno rozpisane, a emocje jakie ta historia ma wzbudzać zostały dawno ustalone. Nieustannie składam wyrazy szacunku.

po pierwsze, zabijanie po to, żeby ktoś nie zabił to przyzna Pan bez zbędnych delibaracji absurd - po drugie, powtórzę, policjant który zabija by obezwładnić to marny i źle wyszkolony, ewentualnie rozwydrzony, o cechach sadystycznych i przekonany o własnej bezkarności policjant - po kolejne, proszę spróbować pogrzebać w statystykach w temacie ilu zabitych przez policję w stosunku do liczby mieszkańców na przykład, przekonamy się jak to jest w tej Ameryce na tle świata - i jeszcze jedno, nie ja wymyśliłem tezę, że policja amerykańska jest jedna z najbardziej brutalnych na świecie, cywilizowanym przynajmniej, a statystyki które Pan przytacza są przerażające, codziennie 3 osoby zabite przez "stróżów prawa"???... mieszka Pan w Stanach, nie zaszkodzi po polsku poczytać o psrawie: +++ gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/1481563,policja-w-usa-uprawnienia-agresja-zabojstwa-czarnoskorzy.html +++ [p.s. symetryzm to pojęcie które w POlsce zrodziło się kiedy pojawiły się głosy typu "PiS kradnie - i co z tego, tamci też kradli, nic się nie dzieje" itepe - ja użyłem go w odniesieniu do zdania "Nie ma decydujących danych, które jednoznacznie potwierdziłyby brutalność amerykańskiej policji. Ani takich, które by jej zaprzeczały." - czyli nie ma sprawy inaczej mówiąc - a sprawa jest, dane też są, powtórzę: proszę porównać liczbę ofiar policji amerykańskiej i w innych krajach, tu Pan znajdzie te liczby ====> o2.pl/informacje/brutalnosc-amerykanskiej-policji-to-nie-mit-dane-sa-jednoznaczne-6519267927505025a]

ten kto chce kogoś zabić, ma się liczyć z tym, że sam będzie martwy, tak ma działać i tak działa policja w normalnych krajach. Policjant to nie "ninja", to człowiek taki jak ty czy ja i nie ma supermocy. Ma chronić bezbronnych, a nie bandytów (ty widzę wolisz chronić bandytów). Jeśli w danym kraju piętrzy się ciężka i zorganizowana przestępczość, to policja tam nie może być stadem owiec do odstrzału, tylko musi po prostu dać sobie radę, inaczej zapanuje chaos i bandytyzm. Zatem problemem w USA jest nie tyle brutalna policja ile ciężka przestępczość. Dlaczego jest z tym tam taki problem? To już inna bajka, ale za sprawą "lewackiej magii" lepiej nie będzie, ewentualnie wybuchnie wojna domowa.

Sz. P. post tak napompowany bezmyślnymi frazesami, że w zasadzie szkoda czasu na komentowanie - skoro już nie sądy, nawet nie policja a Pan sam potrafi stanowczo i bezapelacyjnie wskazać kto bandyta a kto bezbronny w dynamicznych akcjach na ulicy itepe, to zdrowia życzę i dużo szczęścia, aby się jakiemuś policyjnemu niedoukowi sam nie okazał się być bandytą

jeśli dla ciebie ktoś atakujący nożem wobec nieuzbrojonej osoby może być ofiarą, a osoba mordowana może być napastnikiem, to fakt, twojej bezmyślności nie ma sensu komentować.

Pozwolę sobie twierdzić, że gdyby widział Pan 16-latka z nożem robiącego zamach na pana córkę/ syna, z jasną intencją skrzywdzenia Pańskiej pociechy, oraz policjanta, który dopiero dojechał na miejsce i znajduje się w odległości uniemożliwiającej obezwładnienie napastnika, nie robiłby mu Pan wyrzutów gdyby zastrzelił nożownika. Wytłumaczyłby Pan sobie konieczność zabicia kogoś, żeby ktoś inny nie zginął. Sądzę również, że nie nazwałby go Pan marnym, źle wyszkolonym, o cechach sadystycznych. Prawdopodobnie byłby Pan niezmiernie wdzięczny za uratowanie życia Pana dziecka. Nie rozumiem, dlaczego to w ogóle musi być tłumaczone. Polecam się zapoznawać z relacjami drugiej strony. (Czarnoskórych) rodziców tej (również czarnoskórej) dziewczyny, która została zaatakowana. Powtarzam, to jest tragedia. Dla wszystkich: policjanta, zaatakowanej, zabitej, ich rodziców. Nie rozumiem po co wydawać kategoryczne sądy w tej kwestii. Co do artykułów, które Pan poleca. W pierwszym porównywane są statystyki z różnych państw. To jest całkowicie błędne podejście, bo porównywać można jabłka z jabłkami, a nie z wielbłądami. Różne kraje mają inne kultury prawne, strukturę przestępczości, dostępność broni palnej, historię, problemy społeczne, itd. Dlatego lepiej jest porównywać populacje wewnątrz jednego państwa, tak jak zrobiłem porównując na przykład populację policjantów z populacją mężczyzn. Następnie artykuł przedstawia statystyki dotyczące osób czarnoskórych. Mówi, że czarnoskórzy spotykają się z większą liczbą interwencji i śmierci (w porównaniu do ich liczby w całym społeczeństwie) niż biali. Na przykład wśród zabitych z rąk policji jest 25% czarnoskórych, choć stanowią 13% społeczeństwa. Artykuł jednak nie podaje, że czarnoskórzy mężczyźni, czyli 6.5% populacji, popełnia 50% wszystkich przestępstw w Stanach! To, że jest ich więcej w więzieniach, że statystycznie częściej giną z rąk policji, wynika z tego, że popełniają więcej przestępstw. Czarnoskóry profesor z uniwersytetu Harvarda opublikował artykuł [scholar.harvard.edu/fryer/publications/empirical-analysis-racial-differences-police-use-force], w którym (w skrócie) dowodzi, że nie ma żadnych statystycznych podstaw, żeby twierdzić, że jest istotna różnica w użyciu broni palnej przez policję w stosunku białych lub czarnych. A jeśli już się takiej doszukiwać, to na niekorzyść białych, tzn. amerykański policjant częściej zawaha się niż wystrzeli do czarnego napastnika, prawdopodobnie z obawy bycia uznanym za rasistę. W tym samym artykule, autor twierdzi jednakowoż, że policja stosunkowo częściej stosuje łagodniejsze środki przymusu (np. gaz łzawiący, przytrzymanie) w stosunku do czarnych niż do białych. Czyli sytuacja nie jest tak jednoznaczna, jak kolejny polski artykuł o ideologicznym zabarwieniu zdaje się sugerować. Śmieszne, że w tytule jeszcze piszą "Dane są jednoznaczne". Dziękuję, drodzy redaktorzy, że powiedzieliście mi jak mam myśleć o danych, zanim je zobaczyłem. Pomijam, że dane wcale takie nie są, a wiele z nich zostało przemilczanych. Podobnie jest z drugim artykułem. Przedstawiona jest tam piękna i spójna narracja, która wiedzie do oczywistych i z góry znanych wniosków. Tylko, że dane jej przeczą. Przyznam jednak, że praktyka "stop and frisk" jest opisana dość rzetelnie. Ale co do jej bezzasadności zgadzają się chyba wszyscy w USA. Jeszcze raz podkreślę, nie ma decydujących danych. Nie rozumiem porównania do polskiej polityki. Każdy rozsądny człowiek wie, że rząd PiSu jest fatalny, a policja w Polsce upolityczniona. Ale co to ma wspólnego ze Stanami? Kończąc, to wszystko jest wyłącznie sztucznym problemem rozbuchanym żeby politycy i liderzy ruchów "oddolnych" mogli ugrać swoje punkty. Nikt inny na tym konflikcie nie zyskuje, poza nimi. W internecie można znaleźć piękną (co więcej, prawdziwą) grafikę, wyszukiwań frazy "Black Lives Matter" w Google. [https://imageproxy.ifunny.co/crop:x-20,resize:640x,quality:90x75/images/00ff7e6a7d0577444ed1b0fcf545650f02b1bd809206cf47d9c96ebc40fbb4f3_1.jpg] Jakoś dziwnie koreluje się z wyborami w USA. Dziennikarze w Polsce i na świecie produkują propagandę zamiast rzetelnie informować o faktach, bo też chcą na tych konfliktach wygrywać swoje punkciki. Traci na tym i każdy czytelnik i prawda. Pozdrawiam.

pisze Pan scenariusze jak z kiepskiego filmu akcji, "16-latek robiący zamach z jasną intencją", "policjant dopiero dojechał, w odległości uniemożliwiającej..." itd - w rewanżu: gdyby to Pańska córka została zastrzelona inaczej by Pan śpiewał, gdyby Pański syn w miejsce Floyda został zamordowany przez policjanta nie miał by Pan wątpliwości że policja jest brutalna - porównywanie liczby ofiar policji w USA i w innych krajach uważa Pan za nieuprawnione bo co? - bo w USA od policyjnej kuli ginie około TYSIĄCA osób rocznie, a w Niemczech 11, w Szwecji 6, a w Wielkiej Brytanii zaledwie 3?... "kultura prawna" ma być usprawiedliwieniem dla masowego zabijania??... zdrowia życzę i dużo szczęścia w życiu, zwłaszcza gdy w pobliżu Pana znajdzie się amerykański policjant, pozdrawiam z Europy gdzie co do zasady póki co policjant nie jest prokuratorem, sędzią i katem w jednej osobie

nie tyle z Europy, co z swojego bezpiecznego zaścianku, jakbyś poznał trochę życia w "slamsach" to albo sam biegałbyś z kosą, albo modliłbyś się o takich policjantów jak w USA, albo jedno i drugie, choć ja wolałem gumową uszczelkę do wodociągu (wygląda trochę jak pałka policyjna), łatwiej się było wytłumaczyć niż z kosy. No i co do kosy (czyli noża, bo pewnie nie wiesz, jak to na zaścianku), jak jej używasz, nawet w obronie to musisz się liczyć, że kogoś zabijesz, albo jak zrobisz to nieumiejętnie, to napastnik zabije cię twoją własną bronią, zatem na kosę to już trzeba mieć coś co trzeba by nazwać "genem bandziora". Jak policja to były miękkie nie powiem co, to trzeba było radzić sobie samemu, a wierz mi, to nie było łatwe, ale się udało.

Szanowny Panie, widzę, że się nie przekonamy, więc nie ma sensu dalej prowadzić tej dyskusji. Pozwolę sobie tylko zauważyć, że starałem się podawać dane, argumenty, artykuły naukowe, a w zamian usłyszałem, że moje twierdzenia są "absurdalne" i "demagogiczne", nie podał Pan głębszego uzasadnienia, oraz byłem przez Pana obrażany. Nie sądzę, że poczucie racji uprawnia do takiego nastawienia. Nie wiem czym sobie na to zasłużyłem, ale rozumiem, że łatwiej o negatywne emocje w kontakcie internetowym. Co do demagogii, wydaje mi się, że Pańskie słowa bardziej pasują do tego określenia. "Masowe zabijanie", "kat". Gdyby mój syn był zabity jak Floyd, nazwałbym jego zabójcę brutalnym mordercą. Ale to, że jest z policji nie pozwalałoby mi twierdzić, że cała policja jest brutalna (w kontekście amerykańskich, a nie europejskich, norm społecznych i przestępczości). Mimo wszystko, dziękuję za przedstawienie swojej perspektywy. Pozdrawiam i życzę miłego popołudnia.

Eddie po prostu kocha bandziorów z nożami, i co na to poradzisz? Nic nie poradzisz. Może to jakaś taka sadomasochistyczna tęsknota? Podobno w Niemczech ktoś dał ogłoszenie, że kogoś chętnie zje, a ktoś odpowiedział, że chętnie da się zadźgać i chce być zjedzonym. Cóż, byleby tacy ludzie nie decydowali o losie innych, to z sobą niech robią co chcą.

Jaki przełomowy? taki wyrok był oczywisty od początku.

Dla policji tej podstawowej to raczej dobry pomysł, ale tylko w czasie interwencji (policjant powinien mieć prawo podrapać się w dolomitach bez podglądu w pozostały czasie pracy, ot tak, dla równowagi psychicznej). Kamera dla drogówki? To wprost rewelacyjny pomysł. Kamera dla służb walczących z zorganizowaną przestępczością? To już patologia, mafia ma na ogół lepszych informatyków niż policja. To byłby bardzo miły prezent dla wszelkiej zorganizowanej przestępczości.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]