Słodki chłopak z karabinem

Wyrok w sprawie nastolatka, który ponad rok temu zastrzelił dwóch uczestników antypolicyjnych zamieszek, rozpalił w USA spór o rasizm, prawo do samoobrony i do noszenia broni.

29.11.2021

Czyta się kilka minut

Kyle Rittenhouse na spotkaniu z Donaldem Trumpem. Floryda, 23 listopada 2021 r. / TWITTER / FOX NEWS
Kyle Rittenhouse na spotkaniu z Donaldem Trumpem. Floryda, 23 listopada 2021 r. / TWITTER / FOX NEWS

Poniedziałek 22 listopada, program konserwatywnej stacji Fox News. Kyle Rittenhouse zapewnia w rozmowie z dziennikarzem Tuckerem Carlsonem, że chce zostać w przyszłości prawnikiem lub pielęgniarzem. Osiemnastolatek może już snuć plany, bo trzy dni wcześniej został oczyszczony przez sąd z zarzutów zabójstwa po tym, jak śmiertelnie postrzelił dwóch mężczyzn i ranił trzeciego podczas ubiegłorocznej demonstracji w Wisconsin.

Zakończony właśnie proces Rittenhouse’a śledziły przed telewizorami miliony Amerykanów. Werdykt ławy przysięgłych, która oceniła, że chłopak strzelał w samoobronie, mocno podzielił opinię publiczną. Gdy uniewinniony Kyle płakał w sądzie, sympatyzująca z nim konserwatywna Ameryka odetchnęła z ulgą. Liberalna Ameryka – a szczególnie ta walcząca o sprawiedliwość rasową – była oburzona: najchętniej wsadziłaby go do więzienia na długie lata.

„Zabiłem dwóch dzieciaków”

Amerykanie żyją sprawą Rittenhouse’a od sierpnia 2020 r., gdy w stutysięcznym robotniczym mieście Kenosha w stanie Wisconsin wybuchły zamieszki po tym, jak policjant postrzelił czarnoskórego Jacoba Blake’a. Demonstracje, napędzane dodatkowo gniewem po śmierci George’a Floyda (umarł prawie trzy miesiące wcześniej – po tym, jak podczas aresztowania biały policjant z Minneapolis dusił go przez ponad 9 minut), szybko przybrały gwałtowny obrót. Na ulicach Kenoshy rzucano w policję kamieniami i butelkami z benzyną, palono budynki i auta, rabowano sklepy.

Rittenhouse przyjechał do miasta w trzecią noc zamieszek, bo jak twierdził, chciał „bronić lokalnych biznesów przed uczestnikami rozruchów”. Jak wynika z przedstawionego podczas procesu materiału wideo, w tak napiętej atmosferze, jaka wtedy panowała, miejscowi policjanci nie tylko nie zatrzymali nastolatka uzbrojonego w karabin AR-15, lecz podziękowali mu za pomoc w ochranianiu miasta i dali butelkę wody.

Do tragedii doszło kilka minut później: gdy jeden z mężczyzn obecnych na ulicy zaczął gonić Rittenhouse’a i próbował odebrać mu broń, ten oddał w jego kierunku cztery strzały. Po tym, jak podbiegli do niego kolejni uczestnicy demonstracji, nastolatek zastrzelił 26-letniego Anthony’ego Hubera i poważnie ranił 27-letniego Gaige’a Grosskreutza. Potem okazało się, że pierwszy zabity, 36-letni Joseph Rosenbaum, cierpiał na chorobę dwubiegunową i tamtej nocy wyszedł ze szpitala po drugiej nieudanej próbie samobójczej.

Rittenhouse nie został aresztowany na miejscu zdarzenia. Dopiero za namową matki pojechał na komisariat w rodzinnym mieście Antioch w stanie Illinois, gdzie wybuchnął płaczem, zwymiotował na oczach funkcjonariuszy i przyznał się, że właśnie „zabił dwóch białych dzieciaków”.

Uniewinniony

Rittenhouse, wtedy siedemnastoletni, od początku przedstawiany był przez prokuraturę jako zadymiarz, który chciał podkręcić już i tak napiętą atmosferę w Kenoshy. W trakcie procesu oskarżyciele posiłkowali się zeznaniami świadków, którzy twierdzili, że chłopak miał prowokować uczestników zamieszek, wymachując w ich stronę karabinem. Z kolei obrońcy przekonywali, że Ritten- house działał w obronie własnej, obawiając się, że napastnicy zabiorą mu broń i go zabiją. Na jego korzyść zadziałały m.in. słowa Martina Howarda, detektywa policyjnego z Kenoshy, który zeznał, że chłopak krzyczał pojednawczo w stronę goniącego go Rosenbauma. Ostatecznie po czterech dniach obrad ławnicy uniewinnili Rittenhouse’a: uznali, że zgodnie z obowiązującymi w stanie Wisconsin przepisami chłopak miał prawo użyć broni w momencie, gdy znalazł się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.

W reakcji na ten werdykt w wielu miastach, m.in. w Chicago, Portland, Nowym Jorku i Oakland, wybuchły demonstracje. Antyrasistowscy aktywiści argumentowali, że gdyby to czarnoskóry nastolatek przyjechał do Kenoshy z karabinem, zapewne zostałby od razu zatrzymany przez policję, nie mówiąc już o sytuacji, w której zacząłby strzelać do białych uczestników zamieszek. Działacze Amerykańskiej Unii Wolności Obywatelskich (ACLU) wypalili wręcz, że oczyszczenie Rittenhouse’a z zarzutów jest wynikiem „głęboko zakorzenionej w amerykańskich instytucjach ideologii białej supremacji”.

Karabin w prezencie

Werdykt skrytykowali też politycy Partii Demokratycznej, którzy przestrzegają, że teraz może być więcej samozwańczych stróżów prawa takich jak Rittenhouse. „Ławnicy z Kenoshy wysłali uzbrojonym Amerykanom jasny sygnał: każdy może złamać prawo, chwycić za wojskową broń, strzelać do ludzi i uniknąć za to odpowiedzialności” – napisał na Twitterze gubernator Kalifornii Gavin Newsom.

Inaczej patrzą na to Republikanie i prawicowe media, które zrobiły z nastolatka bohatera broniącego obywateli przed rozróbami działaczy ruchu Black Lives Matter (Czarne Życia Się Liczą). Po ogłoszeniu werdyktu politycy Republikanów mówili o sprawiedliwości i „niezbywalnym prawie do samoobrony”, a kilku kongresmenów zaproponowało Rittenhouse’owi staż w swoich biurach poselskich.

Oliwy do ognia dolał Donald Trump Junior, syn byłego prezydenta. We wpisie na Twitterze (potem usuniętym) promował inicjatywę organizacji Gun Owners of America, która postanowiła sprezentować uniewinnionemu chłopakowi karabin. „Amerykanie mają fundamentalne prawo do samoobrony i noszenia broni. Werdykt w sprawie Rittenhouse’a jest ich potwierdzeniem” – napisał Trump Junior. Z kolei jego ojciec pogratulował chłopakowi oczyszczenia z zarzutów. „Jeśli to nie była obrona konieczna, to co nią jest?” – napisał w oświadczeniu były prezydent.

W cieniu rywalizacji Biden–Trump

Całą sprawę wykorzystano też do ataków na prezydenta Joego Bidena. Republikanie wytknęli mu, że w trakcie ubiegłorocznego wyścigu o Biały Dom opublikował na Twitterze filmik przedstawiający Rittenhouse’a z karabinem i zarzucił Trumpowi, iż „nie chce odciąć się od białych suprematystów”. Teraz Republikanie chcą, aby Biden przeprosił za ten tweet.

Sam prezydent stara się zachować ostrożność. Tuż po ogłoszeniu werdyktu przyznał, że choć „wielu może odczuwać frustrację i niepokój”, to należy uszanować decyzję ławy przysięgłych. Wbijanie kija w mrowisko to ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje teraz prezydent z Partii Demokratycznej – jego działania popiera zaledwie 42,9 proc. Amerykanów, co plasuje go w grupie najbardziej nielubianych przywódców USA (gorsze notowania na tym etapie prezydentury miał tylko Trump).

Coraz bardziej rozczarowani rządami Bidena są m.in. czarnoskórzy, którzy liczyli na szybkie uchwalenie federalnej reformy policji, mającej zwiększyć odpowiedzialność funkcjonariuszy. Wtedy, tuż po zamieszkach w Kenoshy, Biden obiecywał, że jako przyszły prezydent potraktuje priorytetowo problem systemowego rasizmu. Narracja jego rywala Donalda Trumpa była wówczas zupełnie inna: antyrasistowskie rozruchy w Kenoshy nazwał „terroryzmem wewnętrznym” i przekonywał, że lepiej niż Biden zadba o porządek na ulicach.

Przedwyborcza narracja Trumpa nie różniła się wiele od tej, którą można było usłyszeć podczas procesu Rittenhouse’a. Jego obrońcy konsekwentnie nazywali – za przyzwoleniem sędziego – działaczy antyrasistowskich „zadymiarzami” i „podpalaczami”.

„Kochamy drugą poprawkę”

Sprawa Rittenhouse’a nie tylko wydobyła skrajne emocje towarzyszące ubiegłorocznym protestom ruchu Black Lives Matter, ale rozpaliła na nowo spór o ograniczenie dostępu do broni palnej.

Zwolennicy restrykcji argumentują, że w Ameryce potrzebne są jednolite przepisy federalne, które wyeliminują luki prawne, takie jak ta mająca zastosowanie podczas procesu Rittenhouse’a. Sędzia z Kenoshy ostatecznie wycofał wobec niego zarzut nielegalnego posiadania broni, bo jego karabin AR-15 mieści się w definicji broni myśliwskiej, a tę w Wis- consin mogą nosić nawet szesnastolatkowie.

Tymczasem od początku pandemii USA zmagają się z rekordową sprzedażą broni palnej i wzrostem przemocy z jej użyciem. Na nic zdają się apele Demokratów, by zaostrzyć przepisy, dzięki czemu prześwietlanie nabywców byłoby wymagane także w przypadku sprzedaży internetowej lub na targach broni. Głównymi hamulcowymi reform są wpływowe lobby broni palnej i republikańscy politycy, którzy nie chcą zadzierać z konserwatywną Ameryką.

O nastrojach tej części społeczeństwa świadczą chociażby reakcje w Kenoshy: tuż po ogłoszeniu werdyktu miejscowi kierowcy trąbili z radości i wykrzykiwali hasła: „Wolny Kyle” oraz „Kochamy drugą poprawkę do konstytucji” (to ona gwarantuje Amerykanom prawo do posiadania broni palnej).

Kyle na salonach

Tymczasem oczyszczony z zarzutów Kyle Rittenhouse jest zapraszany jako bohater przez prawicowe kręgi. Tuż po uniewinnieniu gościł w telewizji Fox News, gdzie przekonywał, że „nie jest rasistą i wspiera ruch Black Lives Matter”. Na oczach niemal pięciu milionów widzów żalił się też na, jak twierdził, upolitycznienie procesu przez amerykańskie media i polityków. „Nigdy nie widziałem w życiu tak dużej polaryzacji” – ubolewał nastolatek. Powiedział, że rozważa złożenie pozwu o zniesławienie przeciw prezydentowi Bidenowi, i dowcipkował z Tuckerem Carlsonem, którego oponenci uważają nie tyle za dziennikarza, co propagandystę.

Podczas niemal godzinnego wywiadu Carlson nazwał Rittenhouse’a „słodkim i odważnym chłopakiem”, który pojechał do Kenoshy, aby „powstrzymać świrów przed podpalaniem samochodów”. Pochwał osiemnastolatkowi z Illinois nie szczędzi też Donald Trump, który pracowicie promuje bliskich mu polityków republikańskich przed wyborami do Kongresu w 2022 r. – i być może myśli już także o wyborach prezydenckich w 2024 r. Tuż po ogłoszeniu werdyktu Trump gościł Rittenhouse’a w swojej rezydencji na Florydzie, gdzie zrobili sobie pamiątkowe zdjęcia.

Wygląda na to, że Ameryka szybko o Kyle’u nie zapomni. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarka specjalizująca się w tematyce amerykańskiej, stała współpracowniczka „Tygodnika Powszechnego”. W latach 2018-2020 była korespondentką w USA, skąd m.in. relacjonowała wybory prezydenckie. Publikowała w magazynie „Press”, Weekend Gazeta.pl, „… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2021