Reklama

Wasyl

Wasyl

15.09.2014
Czyta się kilka minut
Nazywał się Wasyl.
J

Już nie pamiętam, kto i dlaczego dał mu to imię. Dziesięć, jedenaście lat temu przywiózł go ktoś z mojej rodziny. Podobno znaleźli go gdzieś na parkingu w Bieszczadach. Podobno wyglądał na bezdomnego i zabiedzonego. Nie wyglądał. Od razu odnalazł drogę do miski i do kuwety. Jakby się tutaj urodził. Podejrzewałem, że rodzina chciała się go pozbyć i wymyśliła wzruszającą historię. Machnęliśmy ręką i Wasyl został. Pozbawiliśmy go tylko męskości (kociości?...), ale wcale mu to nie zaszkodziło. Wracał z wypraw pokiereszowany, poraniony. W nocy słychać było, jak walczy w ciemnościach. Żaden obcy kot nie miał prawa pojawić się koło domu. Gdy miał ochotę, chwytał ptaka w locie. Tak to już niestety jest z kotami i ptakami. Gdy nie miał, po prostu spał całymi dniami i wstawał tylko po to, by sprawdzić, co nowego w misce. Znikał na całe noce i wracając o świcie dobijał się do wszystkich okien...

5069

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]