Warcholstwo nie popłaca

Kupcy z warszawskiego placu Defilad zyskali kompromitujące wsparcie kiboli, ale nie zdobyli sympatii ogółu warszawiaków. Widać, że niknie wyniesiona z czasów komunistycznych społeczna gotowość, by automatycznie lokować sympatie po stronie bitych i przeciwko bijącym. Dostrzegamy, że w podobnych konfliktach aparat przymusu broni naszego wspólnego dobra w konfrontacji z grupami walczącymi o realizację partykularnych interesów. Tak jak kupcy z placu Defilad, którzy próbowali zawłaszczyć jeden z najbardziej atrakcyjnych dla handlu terenów publicznych w mieście.
Czyta się kilka minut

Ta zmiana społecznej optyki ma swoje konsekwencje polityczne, co pokazały losy Andrzeja Leppera. Na warcholstwie nie da się już zrobić politycznej kariery i dobrze by było, żeby ta prawda trafiła do Pawła Piskorskiego - chyba że zamierza tworzyć Samoobronę Demokratyczną. Na razie niespodziewanym wsparciem protestujących sklepikarzy były prezydent stolicy przypomniał nam, że to m.in. jego kunktatorstwu zawdzięczamy fakt, iż blaszak na pl. Defilad straszył tak długo.

Akcja przejęcia hali Kupieckich Domów Towarowych nie została przeprowadzona z przesadną finezją. Toczona w centrum miasta bitwa policji z bandytyzmem to świadectwo braku planu i koordynacji działań pomiędzy komornikiem, miastem a policją. Ważniejsze jednak jest, że prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz pokazała, iż nie boi się trudnych decyzji: myślę, że nieźle tym "zapunktowała" u dwóch milionów mieszkańców stolicy, którzy marzą, by mieszkać w mieście podobnym do wielkich stolic europejskich, a nie "na skrzyżowaniu Azji i Europy", żeby przypomnieć frazę z wiersza Tomasza Jastruna. Warto, żeby przykład z niej wzięli partyjni koledzy z rządu, ostatnio nieco nadmiernie rozhamletyzowani wobec konieczności podejmowania trudnych i niewygodnych decyzji.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2009