Walka o izby

Podczas gdy skonsternowani kolejnymi wybrykami Donalda Trumpa republikanie zastanawiają się, co dalej z partią, demokraci kombinują, jak przekuć niemal pewne zwycięstwo Hillary Clinton (guru od mikrosondaży Nate Silver daje dziś byłej Pierwszej Damie 84 proc. szans na sukces) w pokonanie prawicy w walce o obie izby Kongresu.
Czyta się kilka minut
Donald Trump i Hillary Clinton podczas drugiej debaty prezydenckiej, 09.10.206 r. / / Fot. Paul J. Richards/ AFP PHOTO/ EASNEWS
Donald Trump i Hillary Clinton podczas drugiej debaty prezydenckiej, 09.10.206 r. / / Fot. Paul J. Richards/ AFP PHOTO/ EASNEWS

Priotities USA, największy super PAC (Komitet Akcji Politycznej, stowarzyszenie agitujące za kandydatem, ale bezpośrednio nie związane z jego sztabem) sprzyjający Clinton powoli zakręca kurki z gotówką. Jego kierownictwo uznało, że tylko Armagedon zagrodzi ich faworytce drogę do Białego Domu i że wobec tego szkoda marnować pieniędzy. Zamiast tego pójdą one na wsparcie czworga kandydatów, a właściwie kandydatek, w wyścigach o miejsce w Senacie. W Nevadzie o schedę po odchodzącym szefie demokratycznej mniejszości Harrym Reidzie walczy była prokurator generalna tego stanu, Catherine Cortez Masto. Jeśli wygra – będzie pierwszą Latynoską w tej izbie Kongresu. W New Hampshire urzędującą republikańską senator Kelly Ayote próbuje obalić popularna gubernator Maggie Hassan. W Pensylwanii i Północnej Karolinie dwóch prawicowych senatorów usiłuje zdetronizować odpowiednio Katie McGinty i Deborah Ross. 


Ameryka wybiera – komentarze Radosława Korzyckiego


To przekierowanie środków na konta kandydatek ma wymiar i symboliczny, i całkiem doraźny. Przede wszystkim, po wizerunkowej katastrofie Trumpa, kiedy to ujawniono taśmy, na których obelżywym językiem wypowiada się o kobietach, demokratom zaczyna chodzić o kobiety i o zmobilizowanie ich do udziału w wyborach w tej kampanii. To powtórka z roku 1992, kiedy to podczas przesłuchań w senackiej Komisji Sprawiedliwości senatorowie obydwu partii popisali się mizoginią, ubliżając Anicie Hill, która oskarżała kandydata do Sądu Najwyższego Clarence'a Thomasa o molestowanie seksualne. Sezon '92 przeszedł do historii jako „rok kobiet”: w listopadzie wybrano cztery nowe senatorki, zwiększając ich całkowitą liczbę do sześciu. A doraźnym planem Priorities USA jest pokonanie w tych – na dziś remisowych – konkursach trzech republikanów i obronienie fotela Reida, co w połączeniu z wyścigami w Illinois, Indianie i Wisconsin, gdzie demokraci są raczej pewni zwycięstwa, da tej partii 6 stycznia większość w izbie i pozwoli prezydent Clinton swobodnie realizować swoją wyborczą agendę.

Tymczasem wczoraj szefowa demokratycznej mniejszości w Izbie Reprezentantów, 76-letnia Nancy Pelosi oświadczyła podczas spotkania swojego klubu, że w razie odbicia tej izby republikanom chce ona zastąpić Paula Ryana na fotelu przewodniczącego (zajmowała go już w latach 2007-11). Jeszcze latem nikt nie dawał tu lewicy szans na zwycięstwo, ale pęczniejący chaos kampanii Trumpa może odwrócić kolej rzeczy.

Mapa Ameryki jest podzielona na 435 JOW-ów. Od lat prowadzone są debaty na temat mało demokratycznych procedur wyznaczania granic okręgów, albowiem partia, która ma władzę w stanowej legislatywie, zwykle rysuje je tak, by faworyzować swoich w wyścigu o miejsca w Kongresie. Republikanie zwyciężyli w wyborach lokalnych w 2010 r. i w wielu stanach zabezpieczyli JOW-y dla siebie. Ale jeżeli – jak policzyli demografowie od mapy wyborczej – poparcie dla Clinton o 14 pkt. procentowych przewyższy to dla Trumpa, to ta pociągnie za sobą swoich kandydatów do Kongresu i demokraci będą mieli szansę na odbicie Izby Reprezentantów. Szczególnie, jeśli głosować pójdą wyalienowane dotąd politycznie kobiety. Ten scenariusz jest na razie ryzykowny, ale nie niemożliwy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”