Komunikat o błędzie

Aby zalogować się do tej strony, twoja przeglądarka musi akceptować cookies z domeny www.tygodnikpowszechny.pl.

W „pełnym kościele” są różni ludzie i różne potrzeby

Rekolekcje przestały być moimi występami, stały się wspólną pracą. Już nie wygłaszałem „nauk”.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara

Czasem przeznaczonym tradycyjnie na rekolekcje jest Wielki Post. Ale bywa też inaczej: są ludzie, którzy na rekolekcje poświęcają część urlopu. I to – czasem – po latach przeżytych bez rekolekcji. I tak, trochę z myślą o nich, postanowiłem napisać o rekolekcjach, kiedy już Wielki Post minął.

Tych prowadzonych przeze mnie rekolekcji było bardzo dużo. Wiem, że dla niektórych uczestników to taka seria wieczornych pogadanek. Kilka lat temu wpadłem na pomysł, by z pozycji kaznodziei rekolekcyjnego powiedzieć słuchaczom, że jeśli ktoś chciałby ze mną porozmawiać, to wystarczy się zapisać. Żeby było po kolei, nie wszyscy naraz. To był pomysł dobry dla słuchaczy i tak już prawie zawsze robiłem na rekolekcjach. Bywało, że musiałem potem przyjeżdżać raz jeszcze, by rozmawiać, spotkać osoby, z którymi w czasie rekolekcji już się nie dało spotkać. Ale ten pomysł był dobry i dla mnie. Rekolekcje przestawały być moimi występami, stawały się wspólną pracą. O tych rozmowach prywatnych oczywiście nie mówiłem w rekolekcyjnych naukach, ale byłem przez nie przygotowywany. Już nie wygłaszałem „nauk”.

Inna i najczęstsza jest sytuacja, gdy przychodzi mówić do pełnego kościoła. Jest oczywiste, że są w nim różni ludzie i różne potrzeby. Mniej oczywista jest tematyka. Opowiadanie „przykładów” często jest ucieczką od celu rekolekcji. Oczywiście, życie zawiera wiele sytuacji, które można uznać za klasyczne, powtarzalne, wzorcowe. Jednak pokusa sięgania po historyjki opisane w gotowych wzorach kazań, być może prawdziwe, może lekko upiększone, używane przez innych kaznodziejów, z czasem coraz dalsze od wersji pierwotnej, być może znane słuchaczom od kogoś innego, jest marnowaniem czasu tych słuchaczy. Może do dzieci należy mówić obrazami z życia. Pytanie, czy jest sens sięgania po drukowane odwiecznie „przykłady”. Konia z rzędem temu, kto tej pokusie nigdy nie uległ. Przyznam, że dość wcześnie ją odrzuciłem. Owszem, są „przykłady” z życia. Takich do opowiadania na rekolekcjach i w ogóle do opowiadania jest znacznie mniej. To są sprawy konkretnych ludzi. Należy je szanować. Często ksiądz jest jedynym człowiekiem, który te opowieści poznał. Nie są dla wszystkich, zresztą bywa, że choć poznana historia wydarzyła się w innym krańcu Polski, to znający ludzi, o których mowa, są na rekolekcjach. Wtedy widać wyraźnie, że to opowiadanie jest brutalnym naruszeniem dyskrecji. Dzięki Bogu, nie mam dziś takich pokus.

O czym zatem należy mówić? Pytanie jest tak otwarte, że nie znajdziemy na nie wyczerpującej odpowiedzi. Rekolekcje jednak mają określony cel czy raczej określone cele. Rekolekcje mają przypomnieć o sprawach, które w codziennym życiu znikają z pola uwagi lub się kryją pod mnóstwem spraw, które nas pochłaniają, zdaje się, bez reszty. Dlatego trudność w głoszeniu rekolekcji polega na tym, że nauki muszą mówić o sytuacjach, w których znajduje się słuchacz (przy różnorodności słuchaczy – trudne), i odnieść je do tego, co wynika z wiary. Jak tu mówić o wierze? Moralizowanie, gromienie grzechów – z tym radzę uważać. Oczywiście, rekolekcje są po to, byśmy się z grzechów poprawiali, ale czy gromienie powstrzymało kogokolwiek? Lepiej mówić o cudownej łasce przebaczenia (i pokucie).

W rekolekcjach działa dobra wola tych, którzy przyszli i – jak wierzę – działa łaska Pana Boga. Bo o nawróceniu mogą zdecydować jakieś błahe słowa, ku zdumieniu mówiącego. Nawraca zawsze Pan Bóg, a nie nawet najlepszy rekolekcjonista.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Rekolekcje, czyli ćwiczenia