W lekkim powiewie

„Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, byli wszyscy w tym samym miejscu. Nagle rozległ się szum z nieba, jakby gwałtownie wiejącego wiatru. I napełnił cały dom, w którym przebywali.
Czyta się kilka minut

Zobaczyli też języki podobne do ognia. Rozdzielały się one i na każdym z nich spoczął jeden. Wszystkich napełnił Duch Święty” – opowiada autor Dziejów Apostolskich.

Porywisty, gwałtowny wiatr, ale i łagodny powiew, ogień wydobywający się z ziemi, błyskawice i grzmoty, trzęsienie ziemi, niecodzienne zjawiska kosmiczne w Starym Testamencie towarzyszyły Bogu, kiedy Ten zjawiał się pośród swojego ludu. W opisach Nowego Testamentu dzieje się podobnie, choć w sposób mniej widowiskowy.

Przy narodzeniu Jezusa pojawia się tajemnicza gwiazda. Kiedy Jezus prosi Ojca o uwierzytelnienie Jego Misji i mówi: „Ojcze, uwielbij swoje imię!”, Bóg odpowiada. „Wtedy zabrzmiał głos z nieba: »Już uwielbiłem i jeszcze uwielbię«. Ludzie, którzy tam stali i usłyszeli ów dźwięk, mówili: »Zagrzmiało«, inni jednak twierdzili: »Anioł przemówił do Niego«”.

Śmierci Jezusa towarzyszy trzęsienie ziemi, zaćmienie słońca i księżyca. Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem: „A oto nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi, bo anioł Pański zstąpił z nieba i odsunął kamień”. Symbolem Boga jest również gołębica, która od Noego jest posłańcem dobrej nowiny – oto tam, gdzie panowała śmierć, powraca życie. Rodzi się „nowa ziemia i nowe niebo”.

Jednym słowem: przyjście Boga i Jego obecność, Jego działanie, gdy jest prawdziwe, a nie – powiedzmy – wydumane, zawsze w teraźniejszości powoduje jakieś drżenie, trzęsienie, zamieszanie, zdziwienie, przerażenie, a nawet zgorszenie. Dzieje się tak dlatego, że Bóg nie popełnia autoplagiatu. Zawsze mówi i działa w sposób niepowtarzalny, gdyż nie konserwuje ziemi i nieba, ale je ciągle stwarza.

Papież Franciszek, zastanawiając się, dlaczego ci, którzy jakby z urzędu powinni byli pierwsi odgadnąć, kim jest Jezus, doprowadzili do Jego śmierci, mówi, że owszem: „Otrzymali [oni] prawo, które było życiem, ale je »przedestylowali«, zamienili w ideologię, i nieustannie kręcąc się wokół siebie, nie są w stanie wyjść, a każda nowość stanowi dla nich zagrożenie”. Tymczasem Kościół „wykraczał poza swoje ograniczenia. Nie był zamkniętą grupą wybranych, lecz Kościołem misyjnym”, a „równowaga Kościoła polega właśnie na mobilności, na wierności Duchowi Świętemu”; równowaga „Kościoła przypomina równowagę na rowerze: jest zdecydowana i dobra, gdy rower jest w ruchu; jeśli staniesz, upadasz”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2018