W jakim gronie jest wicepremier?

Zaczęło się od wypowiedzi ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego podczas spotkania z sympatykami PiS-u w Bydgoszczy.
Czyta się kilka minut

„W dłuższej perspektywie to nam nie zbuduje PKB – mówił o rządowym Programie 500 plus. – Państwu bardziej niż konsumpcja potrzebne są inwestycje i oszczędności. A przypominam, że 500 plus jest na kredyt (…) Jesteśmy we własnym gronie i nie musimy mówić sobie tylko pięknych słów”.

Ale już nazajutrz, tłumacząc się z tej wypowiedzi, Morawiecki – w „pięknych słowach”? – zapewniał, że był i jest zwolennikiem programu, który według niego jest doskonałą inwestycją, a nawet że 500 plus stanowi „najlepszy wydatek inwestycyjny, jaki Polska poczyniła po 1989 roku”.

Nieco mniejsze – ale jednak – pęknięcie widać też w wypowiedziach na temat obniżenia wieku emerytalnego. Jeszcze w maju Morawiecki mówił, że ten ruch „to obietnica wyborcza, i to twarda obietnica”. A choć zastrzegał, że są rozważane różne warianty (w domyśle: choćby konieczność wypracowania odpowiedniego stażu, by przejść wcześniej na emeryturę), owa „twarda obietnica” – złożona w listopadzie podczas exposé Beaty Szydło, i złamana już co do terminu, który początkowo wyznaczono na styczeń 2016 r. – zakładała przecież prosty powrót do „starego” progu wiekowego (60 dla kobiet i 65 dla mężczyzn). Teraz – jak podaje „Gazeta Wyborcza” – wicepremier Morawiecki, wspierany przez ministra finansów Pawła Szałamachę oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, mówi wersji powrotu do starego wieku emerytalnego „nie”.

Niezależnie od tego, jaka będzie przyszłość wicepremiera – doniesienia z obozu władzy są niejednoznaczne: Morawiecki ma zaufanie prezesa Kaczyńskiego, a jednocześnie silną opozycję w partyjnym aktywie – widać wyraźnie, że wyczerpuje się strategia lawirowania między dwoma rozjeżdżającymi się coraz bardziej przekazami. Im dalej w las – czytaj: im dłużej PiS rządzi, i im więcej musi wydać pieniędzy – tym trudniej odgrywać jednocześnie dwie role: lojalnego rzecznika spełnienia wyborczych obietnic i twardego rządowego księgowego, który tym obietnicom – z powodów finansowych – musi się przeciwstawiać. Wygląda na to, że wicepremier będzie musiał wybrać, gdzie czuje się „we własnym gronie”. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2016