„Tygodnik ” jest po to, żeby człowiek myślał, a nie żeby myślano za niego

Rozmowa naczelnych „Tygodnika” – ks. Adama Bonieckiego i Jacka Stawiskiego to opowieść o przeszłości, wartościach i wyzwaniach, które stoją przed nami.
Czyta się kilka minut

Mam dziewięćdziesiąt lat i ciągle wiem, co się dzieje naokoło. To szczęście – mówił ks. Adam Boniecki, siedząc naprzeciw Jacka Stawiskiego podczas spotkania na tegorocznych Targach Książki w Krakowie. – Ale coraz częściej myślę, że nie wiadomo. Naprawdę nie wiadomo, co jest dalej. I że to niewiedzenie też jest w porządku.

Wiem, co się dzieje naokoło

Rozmowa zaczęła się od tematów ostatecznych. Stawiski, który z początkiem listopada oficjalnie obejmuje funkcję redaktora naczelnego „Tygodnika”, przywołał fragment jednego z niedawnych edytoriali Bonieckiego – o starości i przemijaniu. Ks. Boniecki wspominał w nim, że nie można się oprzeć pokusie, by pisać o tych, którzy mają ponad dziewięćdziesiąt lat – o świecie, który dla nich coraz szybciej znika, o ciele, które zwalnia, i o myśli, która wciąż próbuje nadążyć. Pisał: „A ja myślę, że mam szczęście: dziewięćdziesiąt lat, a jeszcze rozpoznaję znajomych i z grubsza wiem, co się dzieje naokoło”.

– Wszystkie nasze wyobrażenia o niebie to poczciwe próby opowiedzenia tego, czego się opowiedzieć nie da. I całe szczęście, bo wieczność rozumiana po ludzku byłaby potwornie nużąca – mówił podczas spotkania. – W miarę lat potrzeba coraz mniej słów, nawet w modlitwie. Kiedy ludzie się naprawdę kochają, też nie muszą już wiele mówić, wystarczy, że się rozumieją.

Czasy są zawsze trudne

Pytany o współczesne „trudne czasy”, odpowiadał spokojnie: – Czasy zawsze są trudne. W czasie okupacji były śmiertelnie trudne. Dziś też bywają. Ale życie jest z natury ryzykowne. Nie chodzi o to, żeby się bać, tylko żeby sensownie ryzykować. Ucieczka w strach to smutna ucieczka.

W centrum rozmowy był jednak „Tygodnik”, zarówno jego bogata historia, jak i przyszłość. – To bardzo dobre pismo – mówił bez kokieterii. – Jerzy Turowicz powtarzał, że ma być zawsze ten sam, ale nie taki sam. Czyli wierny wartościom, ale otwarty na świat. Nie może być muzealnym zabytkiem, bo wtedy przestanie być potrzebny. Ma stawiać pytania – nawet te, które są dla nas niewygodne.

Stawiski pytał także o misję pisma, o wartości – także te chrześcijańskie – którymi powinien się kierować w trudnym świecie współczesnych mediów. – Ja już nie reformuję Kościoła – odpowiadał Boniecki. – Reformuję siebie. Ale wiem, że „Tygodnik” jest po to, żeby człowiek myślał, a nie żeby mu myślano za niego.

Drukują na pierwszej stronie

Redaktor senior, zapytany o swoje cotygodniowe wstępniaki i wciąż bardzo aktywną rolę we współtworzeniu pisma, odpowiedział z uśmiechem: – W innych redakcjach takich starców już dawno by odstawili, a tu mnie drukują na pierwszej stronie.

W końcówce rozmowy wracało zdanie, które przez lata wyznaczało redakcyjny etos: są sytuacje, w których mówić nie warto, i takie, w których milczeć nie wolno. – Cała sztuka to wiedzieć, z jaką mamy do czynienia – mówił Boniecki. – Turowicz był w tym mistrzem. My się tego ciągle uczymy.

Spotkanie zakończyło pytanie z sali, proste i konkretne: – Czy ksiądz wciąż wierzy w Boga?

– Tak – odpowiedział Boniecki. – I myślę, że to wiara dojrzalsza niż kiedyś. Mniej w niej słów, więcej ciszy.

Z tej rozmowy wybrzmiało jasno, że zgodnie z myślą Jerzego Turowicza „Tygodnik” pozostanie ten sam, ale nie taki sam – wierny swoim wartościom, a zarazem gotowy na zmiany. Tak zaczyna się nowy rozdział w 80-letniej historii pisma.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”