Trzeci syn

Przyznaj, że gdyby Cię zmuszono do opowiedzenia się za jedną z dwu postaw życiowych: iść drogą syna marnotrawnego albo trwać na miejscu jego starszego brata, znalazłbyś się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Wydawać się może, że przypowieść ukazująca blask miłosiernego Ojca, przedstawia synów jako skazanych na wybór między buntem grzechu rozrzutności i rozpusty, a skrytym grzechem pychy i nijakości.
Czyta się kilka minut

---ramka 325868|prawo|1---Przy całym poczuciu solidarności czy sympatii do człowieka, który wraca z upodlenia do domu Ojca, nie odważyłbym się wskazywać jego biografii jako wzoru życia chrześcijańskiego. Nawet jeśli wszyscy jesteśmy grzesznikami, trudno wmawiać ludziom, że każdy przypomina młodzieńca, który przehulał majątek ojca i tak się stoczył, że wylądował w chlewie. Z kolei postawa starszego brata, trwającego przy Ojcu, odrzuca nudą moralnej poprawności. Jego życiorys może co najwyżej uzasadniać powiedzenie, że lepiej jest zgrzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło; ale nigdy nie będzie stanowić zachęty do prowadzenia życia przyzwoitego.

Na szczęście przypowieść o synu marnotrawnym i miłosiernym Ojcu nie mieści się w żadnym schemacie i nie wyczerpuje w żadnym tytule. Ile razy będziesz próbował ją zamknąć w kilku słowach, tylekroć dojdziesz do wniosku, że lepszy byłby inny jej tytuł. Opowieść Chrystusa ciągle będzie przed Tobą odkrywać nowe znaczenia i konteksty. Dzięki temu wyzwolisz się z konieczności wyboru między dwiema postawami życiowymi.

Zauważ, że występuje tu jeszcze jeden brat. Trzeci syn miłosiernego Ojca jest na tyle cichy i pokorny, że opowiadając historię Ojca i braci, pomija rolę, jaką odegrał w dramacie. Nie mógł znieść smutku Ojca, wyglądającego powrotu syna, wyruszył więc na poszukiwanie brata. Kierował się logiką nierozumnego pasterza, zostawiającego dziewięćdziesiąt dziewięć owiec na pastwisku, by odnaleźć na manowcach jedną zagubioną. Niósł w sobie boleść ojca i tęsknotę brata, dlatego widok marnotrawnego w chlewie napełnił go współczuciem. Możemy sobie dopowiedzieć, że rozpustnik nie był w stanie samodzielnie powrócić do domu. Po pierwsze dlatego, że zanim odszedł, musiał odpracować to, co wykradł świniom z koryta, a po drugie, osłabiony głodem, nie przebyłby drogi o własnych siłach. Marnotrawny wrócił do domu na ramionach miłosiernego brata. Warto zatem obraz Ojca wybiegającego na spotkanie syna wzbogacić dyskretną obecnością tego, który cieszy się słysząc słowa skruchy brata i widząc radość Ojca.

Zapytasz, dlaczego trzeciego brata nie widać na uczcie wydanej na cześć tego, który “był umarły, a znów ożył; zaginął a odnalazł się" (Łk 15,32). Gnany odwiecznym niepokojem znowu wyruszył w drogę. Dochodzą o nim sprzeczne wieści. Jedni twierdzą, że próbuje zdobyć niezłomne serce starszego brata, inni opowiadają, że widzieli go w towarzystwie podejrzanych typów i pań z agencji towarzyskiej.

---ramka 325867|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2004