Trzeba grać w otwarte e-karty

Katarzyna Szymielewicz: Pod przykrywką walki z epidemią władza może łatwo przyznać sobie szerokie prerogatywy. Musimy pilnować, by tak się nie stało.
Czyta się kilka minut
 / DAWID ZUCHOWICZ / AGENCJA GAZETA
/ DAWID ZUCHOWICZ / AGENCJA GAZETA

MAREK RABIJ: Ostrzeżenie Fundacji Panoptykon, że w świecie cyfrowym łatwo przekroczyć granicę między nadzorem a inwigilacją, to zawoalowany komunikat, że ten Rubikon polski rząd przekroczył?

KATARZYNA SZYMIELEWICZ: Na razie przypominamy o zasadach, których rząd musi przestrzegać, nawet w walce z pandemią. Domagamy się m.in. tego, by dla każdego nowego narzędzia i sięgnięcia po dane istniał konkretny cel. Po co państwo przekracza kolejne bastiony nadzoru?

To jasne: by walczyć z epidemią.

Ale to jeszcze nic nie znaczy. Mamy prawo wiedzieć, po co rząd chce kontrolować nasze położenie albo zbierać zdjęcia naszych twarzy. Pod przykrywką walki z epidemią władza może łatwo przyznać sobie szerokie prerogatywy. Musimy pilnować, by tak się nie stało. W obecnej sytuacji rozszerzenie skali cyfrowego nadzoru jest uzasadnione. Ale nie na zasadzie „im więcej danych, tym lepiej”. Jeśli celem jest spowolnienie tempa rozprzestrzeniania się wirusa, potrzebujemy narzędzi do wykrycia, czy gdzieś w lesie nie przesiaduje w jednym miejscu kilkadziesiąt osób. Ale nie musimy ustalać tożsamości każdej z nich. Jeśli władzy nie wystarczają zanonimizowane dane, zapewne chodzi nie tyle o kontrolowanie ruchu ludzi, ile o ich ukaranie.

Kontrola bez kar bywa iluzoryczna.

Nie w tym rzecz. Mamy prawo wiedzieć, w co gra z nami władza. Rząd to nie korporacja, która zbiera dane o klientach na zapas. To fundament zaufania do państwa i jedna z konstytucyjnych zasad. W tej chwili trwają prace nad aplikacją ProteGo, która ma odtwarzać historię naszych interakcji i szacować ryzyko zarażenia. Żeby takie narzędzie mogło skutecznie zadziałać, potrzebne jest właśnie zaufanie i dobrowolna współpraca. Nie powinniśmy się teraz władzy bać. ©℗

KATARZYNA SZYMIELEWICZ jest prezeską Fundacji Panoptykon.

Czytaj także: Paweł Bravo, Marcin Żyła: Nasze wolności tylko pożyczamy

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 16/2020