Trydencka anatema

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że takie rozstrzygnięcie zapadło na Soborze Trydenckim w 1563 roku: “Jeśli ktoś twierdzi, że stan małżeński należy wyżej cenić niż stan dziewictwa lub celibatu i że nie jest lepiej i szczęśliwiej pozostawać w dziewictwie lub celibacie niż być związanym węzłem małżeńskim [por. Mt 19,11n; 1 Kor 7,25n] - niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych".

08.02.2004

Czyta się kilka minut

Zacytowane słowa pochodzą z soborowego nauczania o sakramencie małżeństwa. Strukturalnie nauczanie to dzieli się na tzw. doktrynę zawierającą krótką syntezę teologiczną i na kanony uściślające niektóre punkty herezji, od której należy się odsunąć. Zacytowany fragment to jeden z kanonów. Niewątpliwie był on reakcją na poglądy reformatorów protestanckich, którzy zapewniali, że teza o wyższości dziewictwa nad małżeństwem jest sprzeczna z Ewangelią, a nawet w ogóle kwestionowali sensowność dziewictwa.

Wiara albo szacunek

Z punktu widzenia współczesnej wiedzy teologicznej możemy wydobyć w nauczaniu Kościoła dwie zasadnicze grupy wypowiedzi. Do pierwszej należą wypowiedzi wyrażające prawdy objawione, zawarte w Piśmie Świętym i poświadczone przez tradycję. Znajdujemy je w Składzie Apostolskim i Wyznaniu Nicejsko-Konstantynopolitańskim. Zawierają je także dogmaty, czyli uroczyste i definitywne stwierdzenia soborów i papieży. Tego rodzaju nauczanie, ponieważ zawiera Objawienie, wymaga od nas wiary. A jeśli ktoś je kwestionuje, zrywa więź z widzialną wspólnotą Kościoła.

Do drugiej grupy wypowiedzi Kościoła należą te, które zawarte są w dokumentach soborów, ale nie w formie dogmatów, głoszone są w codziennym nauczaniu papieży i biskupów. Chodzi np. o papieskie dokumenty czy homilie i listy biskupów kierowane do wiernych w diecezji. Takie nauczanie nie wymaga już aktu wiary, ale - jak stwierdza Kodeks Prawa Kanonicznego - “religijnego posłuszeństwa rozumu i woli". Twierdzenia te powinny być zatem brane na serio i szanowane. Jednakże z czasem albo się zmieniają, albo po prostu przestaje się je głosić. W historii zdarzało się nawet, że wypowiedzi takie zawierały błędy.

Do której z tych dwóch grup należy zaliczyć interesujący nas kanon? Formuła anatemy - “niech będzie wyłączony ze wspólnoty Kościoła" ten, kto nie przyjmuje nauczania - sugeruje, że chodzi o dogmat, a zatem o prawdę należącą do pierwszej grupy, będącej poza jakąkolwiek dyskusją.

Tak zinterpretował ją Pius XII w encyklice “Sacra Virginitas" z 1954, pisząc: “Już Boski Zbawiciel obwieścił tę prawdę, powtórzoną przez Apostoła narodów, że dziewictwo i celibat niepomiernie wyżej stoją nad małżeństwo. Prawdę tę ustawicznie i jednomyślnie wyjaśnianą przez Ojców i Doktorów Kościoła na św. Soborze Trydenckim uroczyście ogłoszono jako dogmat wiary".

Jednak interpretacja soborowego kanonu wcale nie jest tak oczywista, jeśli się uwzględni wypowiedzi na ten temat innych papieży. Np. Pius VI w konstytucji “Auctorem fidei" z 1796 uznał, że nauczanie niezmienne zawarte jest jedynie w czterech lub pięciu ze stu pięćdziesięciu kanonów Soboru Trydenckiego.

Wolność od braków

Umieszczenie anatemy na końcu kanonu niczego zatem jeszcze nie przesądza. Liczy się również intencja Ojców Soboru. W swej mentalności Sobór Trydencki pod wieloma względami był zaś jeszcze średniowieczny. Ważne pojęcia, jak wiara, herezja i dogmat, nie miały wtedy takiego znaczenia jak dzisiaj. Sobór nie odczuwał konieczności decydowania, czy jakaś doktryna należała rzeczywiście do Objawienia. Chodziło mu o utrzymanie jedności wspólnoty chrześcijańskiej oraz doprowadzenie jej do zbawienia. Opierał się na przekonaniu, że Kościół w swym nauczaniu jest wolny od braków, tzn. że nie może radykalnie błądzić w wierze ani stać się niewiernym swej misji zbawienia. A zatem Sobór nauczał tego, co prowadzi do zbawienia. W danym momencie historycznym uznał, że w obliczu kwestionowania dziewictwa należy zaakcentować jego wartość. Jak wiadomo, uczynił to kosztem małżeństwa. I nawet jeśli nauczanie to było błędne, to człowiek podążając za nim osiągał zbawienie. Ewentualny błąd nie przekreślał zasadniczej skuteczności zbawczej Kościoła. Na tym polega owa zasadnicza wolność od braków nauczania Magisterium w rozumieniu Ojców Soboru Trydenckiego.

Żywa w tamtych czasach kategoria “wolności od braków" różniła się więc od kategorii nieomylności, która skrystalizowała się w dalszych wiekach. Dopiero z upływem czasu nauczanie nieomylne zaczęło precyzyjnie oznaczać, co w wierze jest rzeczywiście objawione. Innymi słowy, zaczęto odróżniać to, co faktycznie jest objawione i wymaga wiary boskiej, od tego, co naucza Kościół na mocy swego autorytetu i wymaga przyjęcia jedynie wiarą eklezjalną.

Na Soborze Trydenckim te dwie płaszczyzny były traktowane jako jedno. Stąd pojęcie herezji rozumiano szerzej aniżeli współcześnie. Luter był uważany za heretyka, ponieważ zbuntował się przeciw władzy kościelnej. Heretykiem określono także każdego, kto odłączył się od Kościoła katolickiego. Dziś starannie odróżnia się herezję (odstępstwo od prawowiernej nauki wiary) od schizmy (zerwanie łączności z innymi członkami Kościoła).

Szerzej również pojmowano w Trydencie termin “dogmat". Często używany podczas debat soborowych, zastępowany był przez pojęcie “doktryny". Akta Soboru pokazują, że kanony rzeczywiście były dla ojców “dogmatami wiary", uroczystymi stwierdzeniami. Stąd jeszcze do niedawna w świetle doktryny Soboru Watykańskiego I określano je w kategoriach prawd wiary objawionej. Dziś wiadomo, że dla Ojców Trydentu “dogmatami" były również “heretyckie nauczania luteran". Wielostronne badania historyczne prowadzone w XX wieku pokazały, że “definicje" Soboru Trydenckiego wcale nie muszą być przedstawiane jako prawdy objawione.

Wszystko to prowadzi nas do stwierdzenia, że interesujący nas kanon o wyższości dziewictwa nad małżeństwem nie jest ostatecznym i definitywnym rozstrzygnięciem Kościoła kwalifikującym jego treść jako objawioną. Problem objawionego charakteru interesującego nas poglądu jest jednak szerszy.

Czy Papież ma rację?

Do tej pory bowiem staraliśmy się jedynie odpowiedzieć na pytanie, czy na Soborze Trydenckim Kościół rozstrzygnął sprawę wyższości dziewictwa nad małżeństwem. W doktrynie Kościoła bywają jednak takie prawdy, które nigdy nie były uroczyście ogłoszone jako dogmaty, a mimo to są uważane jako prawdy objawione. Mają bowiem swe zakotwiczenie w Biblii i są w sposób powszechny i zwyczajny nauczane w Kościele. Chodzi tu o bieżące i stałe nauczanie papieża i biskupów (podkreślmy - nie samego papieża). Ów charakter powszechności powinien być widoczny w czasie i przestrzeni. Taką prawdą objawioną, choć nie ogłoszoną jako dogmat, jest np. nauka o odkupieniu.

Otóż wydaje się, że do zwyczajnego i powszechnego nauczania odwołuje się Jan Paweł II, kiedy w adhortacji apostolskiej “Familiaris consortio" pisze: “Dlatego też Kościół w ciągu swych dziejów zawsze bronił wyższości tego charyzmatu [dziewictwa] w stosunku do charyzmatu małżeństwa, z uwagi na jego szczególne powiązanie w Królestwem Bożym" (nr 16).

Być może Jan Paweł II ma rację, twierdząc, że wyższość dziewictwa nad małżeństwem jest prawdą objawioną, bo tak Kościół niezmiennie, tzn. powszechnie i zwyczajnie nauczał. Jednakże twierdzenie, że jakiś punkt doktryny należy do “wiary boskiej" zawsze zakłada, że dowód na to jest niepodważalny. W najistotniejszych punktach wiary, wypływającej z takiego nauczania, nie pojawia się żadna trudność, ponieważ panująca na ich temat zgoda jest oczywistością. Przykładem tego jest wspomniana prawda o odkupieniu. W innych punktach - mniej zasadniczych lub podnoszonych w związku z nowymi problemami - wątpliwość jest możliwa, a debata dopuszczalna w celu osiągnięcia bardziej wyostrzonego rozeznania. Być może współcześnie, kiedy małżeństwo doczekało się w Kościele znaczącego dowartościowania i kiedy w nauczaniu Magisterium usiłuje się je przedstawić jako powołanie komplementarne wobec dziewictwa, nadszedł czas na dogłębne studium historyczne w tym względzie.

Ks. dr hab. TADEUSZ DZIDEK, ur. 1961, wykładowca teologii fundamentalnej, prorektor ds. ogólnych i studenckich Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Wydał m.in. “Mistrzowie teologii" (1998), “Granice rozumu w teologicznym poznaniu Boga" (2001).

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2004