„Trudno odegnać złe myśli”. Kijów żyje pod groźbą rakiet

Po półtorej doby w zamknięciu mieszkańcy miasta uzupełniają zapasy. Nie wiadomo, czy sklep jutro się otworzy | KORESPONDENCJA Z KIJOWA
Czyta się kilka minut
Kijów, 28 lutego 2022 r. / fot. Paweł Pieniążek dla TP /
Kijów, 28 lutego 2022 r. / fot. Paweł Pieniążek dla TP /

Z powodu wydłużonej godziny policyjnej kijowianie musieli spędzić półtora dnia w domu. Trzymilionowy Kijów zupełnie opustoszał. W tym czasie obrona terytorialna rozstawiła posterunki w wielu punktach stolicy. Autobusy, ciężarówki i betonowe bloki przegradzają drogi. Tylko żołnierzy można było spotkać na ulicach miasta.

Po względnie spokojnej nocy i zakończeniu godziny policyjnej, na ulicach pojawiło się więcej mieszkańców – pieszych i zmotoryzowanych. Przed nielicznymi otwartymi aptekami i sklepami ustawiły się kolejki.

Przed blokiem trafionym dwa dni temu przez rakietę także ciągnął się dwustumetrowy sznur ludzi. Choć trochę posprzątano walający się gruz, to wciąż pełno było kawałków trafionego budynku. Supermarket, przed którym Mykoła czekał na chleb, gdy fala uderzeniowa wrzuciła go do środka, znowu działał. Co chwilę ktoś wychodził we sklepu, obładowany siatkami. Po półtorej doby w zamknięciu wielu mieszkańców przekonało się, że bez zapasów może być trudno przetrwać.

Do drzwi wejściowych powoli zbliżała się 50-letnia Hałyna. W czasie ataku była w swoim mieszkaniu na dwudziestym szóstym piętrze. Akurat wyszła po nocy z piwnicy na poranną toaletę.

– Jak walnęło, było niewesoło. Aż upadłam na podłogę – wspomina.

Widziała, jak gruz sypał się na znajdującą się poniżej siłownię. Od tego czasu nie weszła już do swojego mieszkania i nie zrobi tego, dopóki nie skończy się trwająca od 24 lutego rosyjska inwazja na pełną skalę. Przecież gdyby rakieta miała trochę inną trajektorię, trafiłaby w jej blok.


ATAK NA UKRAINĘ - czytaj serwis specjalny „Tygodnika” z korespondencjami Pawła Pieniążka


Hałyna od dwóch i pół godziny stała w kolejce do supermarketu. Twierdzi, że ta kolejka, którą widzę teraz, jest już nieduża. Otworzyły się inne sklepy, więc ludzie ruszyli też do nich. Chciała uzupełnić m.in. zapasy wody, herbatę, zup błyskawicznych. No i to, co po drodze uzna za przydatne. Lepiej kupić więcej, bo nie wiadomo, czy sklep jutro się otworzy.

– Tyle już wystałam to mogę jeszcze poczekać – stwierdza Hałyna.

W ciągnącej się kolejce co chwilę ktoś z obawą spoglądał na ziejącą w bloku dziurę. Trudno odegnać od siebie złe myśli, przekonując się, że piorun naprawdę nie trafia dwa razy w to samo miejsce.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”