Reklama

Trudne powroty

Trudne powroty

13.05.2008
Czyta się kilka minut
Beksińskiego powinniśmy cenić przede wszystkim nie jako malarza, ale fotografika.
B

Beksiński to jest problem. Taki Kossak naszych czasów. Wbrew zdaniu krytyki (która jego malarstwa, całkiem słusznie, nie znosiła) sprzedawał się doskonale i miał prawo sobie ze wszystkich kpić. W pewnym sensie malarz naiwny, ale bożyszcze tłumów.

Krytyka sztuki jest mu jednak winna uznanie i pamięć; nie za obrazy, a za fotografię. Zabrał się za nią na poważnie po studiach na krakowskiej architekturze, we wczesnych latach 50.; zerwał w roku 1959, kiedy uznał, że go ogranicza. Choć ostatecznie wybrał malarstwo, przez parę lat poświęconych fotografii zdążył stworzyć dzieło, które stawia go w rzędzie najwybitniejszych polskich twórców. Adam Sobota z wrocławskiego Muzeum Narodowego, propagator fotografii Beksińskiego, podkreśla podobieństwo losów z Witkacym: obaj zyskali sławę dzięki malarstwu, jednak rzeczy naprawdę wybitne stworzyli w fotografii.

...
6340

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]