Reklama

Trucizna czy uzdrowienie?

Trucizna czy uzdrowienie?

05.01.2015
Czyta się kilka minut
„Chrześcijaństwo dało erosowi do picia truciznę, a chociaż z jej powodu nie umarł, przerodził się w wadę” – pisał Friedrich Nietzsche (1844–1900), a zacytował go Benedykt XVI (w encyklice „Deus caritas est”).
C

Czy rzeczywiście „Kościół swymi przykazaniami i zakazami nie czyni gorzkim tego, co w życiu jest najpiękniejsze? Czy nie stawia znaków zakazu właśnie tam, gdzie radość zamierzona dla nas przez Stwórcę ofiarowuje nam szczęście, które pozwala nam zasmakować coś z Boskości? Czy rzeczywiście jest tak?” – pyta papież.

Stanowisko Kościoła w sprawach seksu bywa krytykowane, a często po prostu wykpiwane. Krytyki i kpina, niestety, lepiej się sprzedają niż nauczanie Benedykta XVI czy Jana Pawła II.

O materiał do kpin zresztą nie jest trudno. Chrześcijaństwo (osobny temat to: od kiedy i w jakim sensie?) przejawiało niechęć, jeśli nie wrogość wobec cielesności, a wobec sfery seksualnej w szczególności. Przykład: regulamin prowadzonej przez zasłużony żeński zakon szkoły z internatem nakazywał uczennicom kąpać się w koszulach (nie nago). One oczywiście – co opowiadała mi uczennica...

4128

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Niespecjalnie nagłaśniane badania (prowadzone m.in. na Uniwersytecie w Chicago) wskazują, że praktykujący katolicy są grupą najbardziej usatysfakcjonowaną w małżeństwie." Ci nieusatysfakcjonowani przestają praktykować, więc wypadają z grupy - oto rozwiązanie zagadki.

Dokładnie tak jest. Pozdrawiam serdecznie i miłego dzionka.

"Wciąż wiele małżeństw praktykuje naturalne metody planowania rodziny. I nie są to ludzie zastraszeni piekłem, przygnębieni. Wprost przeciwnie – to ludzie usatysfakcjonowani." Proszę wejść na forum http://naturalnemetody.fora.pl i poczytać opinie kobiet z jednej strony czujących się w obowiązku przestrzegać NPR, a z drugiej marzących, żeby Kościół zmienił te reguły. Nie ma to jak słuchać wyłącznie zadowolonych. Niezadowoleni nie przychodzą do mediów katolickich opowiadać o swoim niezadowoleniu - ciekawe dlaczego?

tak po prawdzie człowieka kształtuje środowisko, od jego narodzin, grupa nie/przypadkowych osób które również wcześniej miały nie/szczęście(?) wychować się w owym (zbliżonym do niego) środowisku. Z tekstu jasno wynika że KK prowadzi od wieków swoiste eksperymenty na tak delikatnej (podatnej na zniszczenia) materii.. właściwie dlaczego?

Może te eksperymenty wynikają z jakichś obaw? Każda hierarchia istnieje dzięki prawom i obowiązkom. Wykroczenie wobec nich karane jest jakąś restrykcją. Może o to tutaj chodzi.

Zastanawiam się, czy nie ze zbyt dużą łatwością oskarżamy siebie samych i innych o niecne zachowania. Przykładem może być tzw. autoerotyzm, czyli masturbacja (o używanym dawniej określeniu "samogwałt" wspominam w nawiasie, ponieważ uważam to określenie za nieuzasadnione). Dlaczego uznana jest ona przez Katechizm Kościoła Katolickiego za grzech ciężki? W katechizmie czytamy: "Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności cielesnej. Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym. Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości. Poszukuje się w niej przyjemności płciowej poza relacją płciową, wymaganą przez porządek moralny, która urzeczywistnia w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddawania się sobie i przekazywania życia ludzkiego." Użyte w tym fragmencie określenia jak "prawidłowe współżycie małżeńskie", "dobrowolne pobudzanie narządów płciowych" (wówczas trudno mówić już o samogwałcie), "zmysł moralny chrześcijan", "akt wewnętrznie i poważnie nieuporządkowany", "celowość narządów płciowych", "relacja płciowa, wymagana przez porządek moralny" brzmią dość dramatycznie. Tymczasem współczesna psychologia i antropologia wyrażają całkiem odmienne opinie na temat autoerotyzmu czy tzw. seksu nieprokreacyjnego. Czy masturbacja zasługuje na negatywną reputację i bycie przyczyną silnych wyrzutów sumienia? Moim zdaniem nie należy jej w ogóle rozpatrywać w takich kategoriach. Co ma jednak zrobić praktykujący katolik, który nie stroni od takiej formy autoerotyzmu?

Nie wszyscy współcześni psychologowie postrzegają onanizm jako coś tylko i wyłącznie pozytywnego. Coraz większa część przychyla się do twierdzenia, że w pewnych okolicznościach kompulsywny autoerotyzm jest szkodliwy. Odpowiadając na ostatnie pytanie - powinien rozpatrzyć w sowim sumieniu, czy to jest dobre, czy nie. A jeśli dojdzie do wniosku, że nie, bo np. przerodziło się to u niego w uzależnienie (główną cechą uzależnień jest doprowadzanie przez nie do katastrof życiowych), to są rozmaite formy pomocy. Wystarczy poszukać.

Natomiast Kościół i jego rzecznicy manipulują. Wykorzystują fakt istnienia takiej dolegliwości jak kompulsywna masturbacja, żeby przekonywać WSZYSTKICH, że masturbacja ZAWSZE obarczona jest ryzykiem popadnięcia w uzależnienie. To jest taka sama bzdura, jak stwierdzenie, że nie wolno w ogóle pić alkoholu, bo zostanie się alkoholikiem. I proszę nie kłamać, że "coraz większa część" psychologów jest źle nastawiona do masturbacji, bo to nieprawda.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]