Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Tragedia Ghuty

Tragedia Ghuty

26.02.2018
Czyta się kilka minut
Ponad rok po Aleppo kolejna oblężona i bombardowana enklawa przypomina Zachodowi o wojnie, która na co dzień rozgrywa się w Syrii.
Akcja ratunkowa po ostrzale armii rządowej, wschodnia Ghuta, Syria, 22 lutego 2018 r. / FOT. BASSAM KHABIEH / REUTERS / FORUM
Akcja ratunkowa po ostrzale armii rządowej, wschodnia Ghuta, Syria, 22 lutego 2018 r. / FOT. BASSAM KHABIEH / REUTERS / FORUM
P

Powiedzieć, że sytuacja cywilów ze wschodniej Ghuty pogarsza się – to jeszcze nic nie powiedzieć. 

Wschodnia Ghuta – nazwa niedawno szerzej nieznana – to wiejskie przedmieścia stołecznego Damaszku które pozostają pod kontrolą zbrojnej antyasadowskiej opozycji i od prawie pięciu lat są otoczone przez syryjską armię rządową. Do tej pory oblężenie nie było jednak intensywne ani szczelne – dzięki temu, że możliwe było szmuglowanie tam żywności czy leków (m.in. specjalnie wydrążonymi tunelami), 400 tys. ludzi pozostałych w tym regionie mogło przetrwać. 

Tymczasem od początku minionego tygodnia trwa intensywna ofensywa na Ghutę. Na razie głównie z powietrza: naloty i ostrzał zabiły już setki ludzi (tylko we wtorek i środę, 20-21 lutego, zginęło ich ponad dwustu); odnotowano też przynajmniej 24 ataki na szpitale. Po tym, gdy zachodnie media obiegły zdjęcia umierających dzieci, znów mówi się o „bezczynności” i „obojętności” świata wobec ofiar syryjskiej wojny. 

Wschodnia Ghuta nie jest jednak, jak mówią niektórzy, „drugą Srebrenicą”. Inaczej niż tamta enklawa w Bośni (w 1995 r. miejsce masowych zbrodni popełnionych przez bośniackich Serbów), dla armii syryjskiego ­prezydenta Ghuta stanowi w dużej mierze cel wojskowy – w przeszłości dokonywano stąd ataków na śródmieście Damaszku. Trwają one zresztą nadal, np. w miniony wtorek w ostrzale prowadzonym przez opozycję zginęło 13 mieszkańców stolicy. 

Jednak zarówno Asad, jak też jego sojuszniczka Rosja – bez jej wszechstronnego wsparcia syryjskie lotnictwo (i nie tylko ono) dawno już przestałoby istnieć – usiłują się wybielić w oczach Zachodu: powtarzają kłamstwa, jakoby w Ghucie rządzili dżihadyści z grupy Tahrir al-Szam, dawnego odłamu Al-Kaidy. W istocie kontrolę nad enklawą sprawują głównie dwie inne grupy opozycyjne (Dżajsz al-Islam i Faylaq al-Rahman). Obie konserwatywne, wprowadzające na swoich terenach surową interpretację prawa i od czasu do czasu walczące także ze sobą. Ale jednak – nie terroryści. Tyle tylko że dla Asada i Rosjan każdy, kto jest przeciw nim, to terrorysta.

Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła wprawdzie rezolucję w sprawie 30-dniowego zawieszenia broni, ale walki trwają nadal (także w regionie Afrin na północy kraju). W chwili ukończenia tego tekstu pojawiły się nawet – niezweryfikowane – informacje o ataku chemicznym. Wcześniej, w sierpniu 2013 r., armia rządowa użyła w Ghucie gazów bojowych, zginęło wtedy kilkaset osób. Zdarzyło się to tuż po tym, jak ówczesny prezydent USA Barack Obama ostrzegał reżim Asada przed konsekwencjami przekroczenia „czerwonej linii”. 

Dziś o „czerwonych liniach” nikt już nie pamięta.

Czytaj także: Anna Łabuszewska: Syria, cicha krew

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ciekawe jak wiele miejsca poswieca sie wojnie w Syrii jak niewiele wojnie w Jemenie. Rozumiem w Syrii bombarduje ci, ktorych nie lubimy (choc nie tylko, gdyz sojusznicy czyli USA tez potrafia zrowmnac miasta z ziemia, co parokrotnie udowodnili), natomiast Jemen jest bombardowany do epoki "kamienia lupanego" przez tych, ktorych Zachod aktywnie wspiera. Bez pomocy USA czy Wielkiej Brytanii Arabia Saudyjska musialaby zakonczyc dzialania w krotkim czasie, zas Pan wspomina jedynie, ze "jednak zarówno Asad, jak też jego sojuszniczka Rosja – bez jej wszechstronnego wsparcia syryjskie lotnictwo (i nie tylko ono) dawno już przestałoby istnieć ..." I tak to jest, jednych lubimy i wybaczymy kazde niecne dzilanie, innych zas nie lubimy i przypisujemy kazda niecna sprawke, nawet jesli na to nie ma dowodow. Niech zyje "obiektywna i wywazona" publicystyka!!!! Pozdrawiam
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]