Reklama

Tiszerty dla wolności

Tiszerty dla wolności

29.08.2004
Czyta się kilka minut
Pani Józefa Hennelowa, opisując w felietonie “Czyja wina?" (“TP" nr 33/04) akcję “Tiszerty dla wolności", obróciła kota ogonem. Skupiła się wyłącznie na osobie, która pozwoliła się sfotografować w koszulce z napisem “Nie chodzę do kościoła" i jej intencjach. Pani Agnieszka Holland, bo o nią właśnie chodzi, mówi: “Nie chodzi tutaj o ekshibicjonizm czy opowiadanie światu o swoich przekonaniach i tożsamościach, ale o walnięcie w skorupę konformizmu, która w Polsce jest bardzo twarda" (“Wysokie Obcasy" nr 27/04). Sprowadzając całe zdarzenie do jednostkowych intencji pani Holland, a zapominając o intencjach pomysłodawców akcji i o tym, co konkretnie wsparła swoim autorytetem, spłycamy całą akcję.
P

Pani Hennelowa pyta też w felietonie: “A czy jesteśmy pewni, że nie ma w Polsce takich środowisk i zgromadzeń, wśród których pojawiający się w inkryminowanej koszulce spotkałby się z reakcją nie tylko słowną, ale i czynną, i to bardzo nawet dotkliwą?". Problem można odwrócić przez dodrukowanie tych haseł na koszulkach, których niestety - nie wiedzieć czemu - zabrakło: “Chodzę do kościoła", “Słucham Papieża", “Chcę mieć dzieci", “Nie usuwałam ciąży", “Nie mam spirali". Czy jesteśmy pewni, że pojawienie się w takich koszulkach w pewnych środowiskach w Polsce niczym nie grozi? Pomysłodawcy i zwolennicy akcji “Tiszerty dla wolności" walczą z konformizmem i nietolerancją, ale też ustawiają się po drugiej stronie barykady, odpowiadając prowokacją na nietolerancję. Często wyrażaną przez równie “niewinne" prowokacje, w których np. lubuje się “Fronda", jak i wiele innych środowisk prawicowych.

SEBASTIAN ODULIŃSKI (Jastrzębie Zdrój, woj. śląskie)

***

Nasz czytelnik nie zwrócił uwagi, że felieton zajmował się nie genezą ani diagnozą akcji “Tiszerty dla wolności", lecz pytaniem, czy nie warto i z tej szokującej akcji przeprowadzić jednak rachunku sumienia. Pozwalam też sobie nie zgodzić się z autorem listu, co do rzekomego ryzyka napisów pozytywnych. Nie widzę w Polsce środowiska, w którym wzbudziłyby one czynną agresję. Co więcej, jak wyczytałam w piśmie “Pielgrzym" z diecezji pelplińskiej (nr 17/04), ewangelizatorzy pracujący podczas Przystanku Woodstock byli ubrani w koszulki z napisem “Nie zrywaj z Bogiem". Nie spotkali się ani z agresją, ani nawet niechęcią - wszystkich przyjmowano serdecznie.

JÓZEFA HENNELOWA

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]